zagubiona owca pisze:Jestem Świadkiem Jehowy, i pragnę zaznaczyć że nie napisałam że od 2000r nim jestem,napisałam że w 2000 nawet nie wiedziałam kim są.
Dziękuje za porady by iść ze swoim problemem do starszych, może się na to zdecyduje jak już się pogodzę z faktem że równa się to z wykluczeniem.
EMET:
Bez obrazy --
Proszę się narażać na śmieszność.
Co nam tutaj z czyichś tego typu wynurzeń?
Internet jest anonimowy i może każdy pisać o sobie co chce i jak chce.
Osobiście nie wierzę w czyjeś oznajmienia poprzez internet, nawet kiedy ktoś pisuje pro...
W miejsce kropek -
... - można wpisać: ŚJ, Krzk, KZ i inne.
Gwoli --
Od kiedy to ochrzczeni świadkowie Jehowy są uczeni tego, żeby jakieś swoje osobiste [kogoś tylko tyczące] żale, wątpliwości i inne przedkładać na internetowym Forum?
I czego się ktoś spodziewa po takim Forum internetowym, nawet takim ze wzniosłą nazwą Forum
biblijne?
Spodziewa się braterskiego i siostrzanego wsparcia? Albo ktoś taki bardzo naiwny lub krańcowo ufny...
Ja, jak zawsze, bardzo ostrożnie i powściągliwie traktuję wypowiedzi wszystkich, którzy próbują poprzez internet pisywać - zwłaszcza w kwestiach rozterek religijnych, napiszę ogólnie tak.
Rzecz jasna, iż nikt nikomu zabronić pisać nie może, ale dziwnym to wszystko się jawi: zwłaszcza dla tych, którzy znają - jak np. ja, EMET - realia Zboru ŚJ.
Przynajmniej: symptom niedojrzałości u kogoś - śJ, zakładając, że
faktycznie dany/a/ piszący/a/ jest ochrzczonym/ą/ śJ... Niestety, tego to już nie wiemy i jedynie mamy polegać na czyimś oznajmieniu.
Gwoli --
Mnie: nawet, gdyby ktoś podał dokładne swoje dane osobowe, miejsce zamieszkania i nazwę zboru, to i tak ani mnie w głowie byłoby to sprawdzać.
Ja osobiście
w realu miałem przypadek, kiedy dawałem 'się wodzić za nos' byłemu "bratu" - trzymał mnie ów ktoś w takim przekonaniu - aż wreszcie zadzwoniłem tu i tam i okazało się, że: ten ktoś praktycznie jest
ponad 20 lat poza zborem...
Oczywiście: napisałem do Niego wprost w oczy.
Od teraz wszystko sprawdzam i nikomu nie wierzę: oczywiście, że są tacy, którym ufam i wierzę, np. Petroniusz, Doulos [których poznałem osobiście] i wielu wielu innych.
Zatem: żadne tam znajomości poprzez internet, żadne tam czyjeś pisanie proŚJ, żadne...
Dopiero po upewnieniu się w realu lub jeśli polecającym jest ktoś taki, kogo znam i komu ufam, to dopiero wtedy.
Czyli: "Śmierć frajerom", "Bujać to my, ale nie nas", "Naiwnych nie sieją, sami się rodzą". Itp.
Stephanos, ps. EMET
"I w owym dniu powiedzą: "Oto nasz Bóg [po hebrajsku: < hinne(h) 'elohenu >]. W nim pokładamy nadzieję i on nas wybawi. To Jehowa [po hebrajsku: < ze(h) jehva(h) >]. W nim pokładamy nadzieję. Radujmy się i weselmy z jego wybawienia"." - Izajasza 25:9, NŚ.