Jezus jako 12 zrobił "numer" swoim tzw. rodzicom gdy Jego jedynym rodzicem w gruncie rzeczy okazał się Ojciec w niebie. Kontrowersyjna opowieść dla kogoś być może, którą znajdziecie w Łukaszu jest ewangelijną opowieścią o tym właśnie, kto jest Jego rodzicami. Na koniec opowiadania mamy jednak opis, że wrócili do domu i wszyscy żyli długo i szczęśliwie
Podobno, gdy po zgubieniu w świątyni Jezus był zawsze Józefowi i Marii posłuszny...
Czy napewno?
Czy nie jest to dogmatyzowanie, dopasowywanie Jezusa do określonej doktryny?
Idealna ziemska rodzina?
itp. itd.
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
Łk2:(40) A dziecię rosło i nabierało sił, było pełne mądrości, i łaska Boża była nad nim. (41) A rodzice jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. (42) I gdy miał dwanaście lat, poszli do Jerozolimy na to święto, jak to było w zwyczaju. (43) A gdy te dni dobiegły końca i wracali, zostało dziecię Jezus w Jerozolimie, o czym nie wiedzieli jego rodzice, (44) a mniemając, iż jest pośród podróżnych, uszli dzień drogi i szukali go między krewnymi i znajomymi. (45) I gdy go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając go. (46) A po trzech dniach znaleźli go w świątyni, siedzącego wpośród nauczycieli, słuchającego i pytającego ich. (47) A zdumiewali się wszyscy, którzy go słuchali, nad jego rozumem i odpowiedziami. (48) I ujrzawszy go, zdziwili się. I rzekła do niego matka jego: Synu, cóżeś nam to uczynił? Oto ojciec twój i ja bolejąc szukaliśmy ciebie. (49) I rzekł do nich: Czemuście mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, Ja być muszę? (50) Lecz oni nie rozumieli tego słowa, które im mówił. (51) I poszedł z nimi, i przyszedł do Nazaretu, i był im uległy. A matka jego zachowywała wszystkie te słowa w sercu swoim. (52) Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.
Akcent na końcówkę opowiadania implikuje:
1. każdy rodzic, rodzice właściwie wychowują
2. nie każdy rodzic ale Maria i Józef to mieli takie względy biblijne.
Łukasz pisze, że odtąd był im uległy, a jak było wcześniej? Może podejście pod względem czasu jest bardziej uprawnione. Wcześniej rodziców zakasowuje świątynia, w której rodzina otrzymuje pouczenie.
Akcent na kościół- świątynię implikuje:
Jezus ciągnie bardziej do świątyni od innych. Świątynia decyduje, nauczyciele stoją wyżej od rodziców w tym momencie, póki ci ostatni nie dojrzeją do właściwej roli. No bo Jezus zadaje pytanie "czemuście...", i pomija "bolejąc" Marii i Józefa, których rolą jest może trochę więcej pocierpieć? To podejście "świątynne" sytuuje niżej akcent na końcową ich rolę. Powiedziałbym że tamten akcent znika. Wśród nieposłusznych nie znajduje się tedy Jezus a rodzice-opiekunowie i krewni, którzy za wcześnie odeszli. Tylko czy sama w sobie świątynia tego oczekiwała? Przecież święta się skończyły, a pojawiają się rodzice i posłuszeństwo. Jezus nie wspomina o świątyni ani słowa. Nastolatek ma inną wrażliwość, wiedzę i mądrość. To jest docenione przez mędrców a nie ma wzmianki karcącej dziecko (chyba, że ze strony Marii). Świątynia sama w sobie jest pominięta. Przejdźmy zatem do akcentowania mądrości.
Mędrców właściwie tu nie ma, jedynie w domyśle - Jezus nie rozmawia z przypadkowymi ludźmi czy słabymi nauczycielami. Mądrość pojawia się zarówno w klamrze otwierającej fragment jak i zamykającej. Końcowa sytuuje mądrość Jezusa w procesie, a więc to mądrość jest ważna i pożądana, Jezus jej podlega w jakiś sposób. Czy możemy więc tu odnaleźć trochę z tego co jest mądrością? Kłopot w tym, że o samej mądrości wytłumaczenia nie mamy. Jest Jezus, Jego mądrość, Ojciec [w niebie] - wspomniany raz (w kontraście do rodziców). Jezusa odpowiedzi i pytania wprawiły w zdumienie wszystkich. Poszlaki więc wskazują, że to Ojciec jest mądry, a Syn stąd bierze mądrość. I to nie z miejsca w którym akurat przebywa a z tego co jest Ojca, co do niego należy, od Niego pochodzi i jest autorytatywne. Stąd wynika wszystko, włącznie z tym, iż był uległy potem ludziom (żeby kontrast z Bogiem ich nie "zabił" w kontekście zwykłości i małości trosk, zwyczajów).
W całości opowiadania to nie Jezus jest uległy Józefowi i Marii, lecz odwrotnie, Bóg udziela autorytetu Synowi, który z kolei jest przekonywujący dla mędrców i opiekunów a w ten sposób jest źródłem wszelkiej władzy. Natomiast uległość Jezusa jest dodatkiem uzupełniającym właściwym dla sytuacji, gdy Jezus z nieuległego i "nieposłusznego" potrafi stać mądrze uległym i posłusznym skoro tego wymagają okoliczności. W ten sposób Łukasz przechodzi do 3 rozdziału i pozycji Jezusa wśród superproroków. Jezus stanie się już 'na gotowo' wychowany.
1. W niczym nie traci autorytet rodzica- jeśli postępuje mądrze.
2. Nie dyskwalifikuje błąd Marii, skoro wszystko rozważa i traktuje Jezusa poważnie.
Dwa filary wychowania- kościół, społeczność (właściwa grupa środowiskowa) i rodzina muszą być związane z Bogiem. Przedstawiłem swoje rozważanie
Proszę wybrać sobie właściwą z opcji.
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
leszed pisze:Podobno, gdy po zgubieniu w świątyni Jezus był zawsze Józefowi i Marii posłuszny...
W wieku 12 lat chłopcy Izraelscy przechodzą bar - micwę .Do tej chwili za ich przewinienia odpowiada ojciec..Od bar-micwy chłopiec jest osobiście odpowiedzialny przed Bogiem, za swoje czyny.
Pozdrawiam
Twa sprawiedliwość to wieczna sprawiedliwość, a Tora Twoja jest prawdą Ps.119,142
"I będzie ci jako znak na ręce twojej i jako przypomnienie między oczyma twoimi, aby prawo Boga było zawsze w ustach twoich." Wj 13:9