Strona 1 z 1

Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 26 mar 2022, 12:46
autor: tom68
Jezus i chrześcijanie a wojna ...

Jezus a wojna ...

Jezus mówił by unikać wojny i by słabszy król podał się mocniejszemu i nie zalecał swoim wyznawcom czynnej walki ...

Ew Łukasza 14,31 Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? 32 Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju .... A poza tym chrześcijanin i walka na wojnie to raczej odpada .... bo sam Jezus zganił przecież ap Piotra za użycie miecza ew Mat 26, 52 Wtedy Jezus rzekł do niego: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.

BW

Pierwsi chrześcijanie a wojna A Krawczuk

Chrześcijanie w pierwszych wiekach byli raczej pacyfistami a wiele zmieniło w chrześcijaństwie przyjecie tej religii przez cesarza Konstantyna Wielkiego wtedy to kościół zmienił też podejście do wojska i wojny bo wtedy uznano wojnę w obronie wiary i państwa za właściwą i tak jest do dziś z małymi wyjątkami u nie których protestantów w chrześcijaństwie ....

Prof Aleksander Krawczuk Kościół i Cesarza wyd Iskry ...

Pierwsi chrześcijanie a wojsko ...

W okresie od powstania Kościoła do lat osiemdziesiątych II wieku n.e. nie posiadamy informacji dotyczących służby chrześcijan w legionach. Prowadzone od początku wieku XX badania pozwalają sformułować jedynie tezę o pacyfistycznym nastawieniu pierwotnego Kościoła.

https://imperiumromanum.pl/religia/chry ... rzymskich/

ps :

Niech się nie trwoży serce wasze... pastor Ryszard J K ADS ...

https://youtu.be/f2w-189x6WQ

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 27 cze 2022, 16:10
autor: KuchorzKFC
Jezus zawsze był przeciwny wojnie, nie wiem dlaczego nasi bracia tak postępują.
Sprawdzanie numeru przebiegło ekspresowo i bardzo trafnie, polecam
https://czy-odebrac.pl/numer/

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 14 lip 2022, 10:36
autor: lapsoid
Podstawowym krokiem milowym były czasy Konstantyna i wojny czterech cesarzy przed nimi. Wtedy zarówno chrześcijan przybyło jak i zmienił się pogląd na wojsko i wojnę w chrześcijaństwie.


_________________
https://ranking-ubezpieczen-na-zycie.pl ... rspektywa/

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 22 lip 2022, 13:47
autor: Krystian
Wyznawcy Pana Jezusa nigdy nie nazywali się chrześcijanami

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 06 sie 2022, 9:45
autor: Bobo
Tak jak Jezus nigdy nie miał na imię Jezus.

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 06 sie 2022, 11:06
autor: tom68
Dz.Ap. 11:26
26. A gdy go znalazł, przyprowadził go do Antiochii. I tak się ich sprawy ułożyły, że przez cały rok przebywali razem w zborze i nauczali wielu ludzi; w Antiochii też nazwano po raz pierwszy uczniów chrześcijanami.
Dz.Ap. 26:28
28. A na to Agryppa do Pawła: Niedługo, a przekonasz mnie, bym został chrześcijaninem.
(BW)

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 05 mar 2026, 16:21
autor: RN

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 06 mar 2026, 19:02
autor: Queza

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 06 mar 2026, 20:18
autor: RN
Może Trump jest tym oczekiwanym Mesjaszem, który powtórnie przyszedł z nieba, a my go nie rozpoznaliśmy.
No jezeli to nie zrobiła sztuczna inteligencja, to po prostu jest to jeden wielki cyrk :-)

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 06 mar 2026, 20:33
autor: Queza
RN pisze: ↑
06 mar 2026, 20:18
Może Trump jest tym oczekiwanym Mesjaszem, który powtórnie przyszedł z nieba, a my go nie rozpoznaliśmy.
No jezeli to nie zrobiła sztuczna inteligencja, to po prostu jest to jeden wielki cyrk :-)
Nie jest Mesjaszem, ale jest Mega ważny. Takie modły to nie byle co. Hoho...

Re: Jezus i chrześcijanie a wojna ...

: 03 lip 2026, 10:55
autor: Felek
Chrystus z Kazania na Górze kontra chrześcijaństwo z mieczem w dłoni

Jezus z Nazaretu miał tę irytującą właściwość, że mówił zbyt jasno. Nie zostawiał wielkiego pola do interpretacyjnych wygibasów, które później tak ukochali uczeni komentatorzy. Powiedział: „Nie stawiajcie oporu złemu”. Dodał: „Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”. Jakby tego było mało, dorzucił jeszcze polecenie, aby miłować nieprzyjaciół i modlić się za prześladowców. A kiedy Piotr, najwyraźniej bardziej praktyczny od swego Mistrza, sięgnął po miecz podczas pojmania, usłyszał chłodne: „Schowaj miecz swój na jego miejsce, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.”

Można oczywiście udawać, że Jezus mówił metaforycznie, symbolicznie, poetycko albo tylko na pogodę ducha. Problem polega na tym, że Ewangelie uparcie zapisują te słowa jako konkretne wskazania. Nawet przypowieść o królu rozważającym wojnę (Łk 14,31) nie jest zachętą do militarnego entuzjazmu, lecz lekcją rozwagi. Trudno więc znaleźć w nauczaniu Jezusa choćby cień fascynacji przemocą.

I tu zaczyna się prawdziwy spektakl dziejów. Oto religia założona przez człowieka, który nakazał kochać nieprzyjaciół, po kilku stuleciach odkrywa, że nieprzyjaciół najlepiej kocha się z kuszą, mieczem i taranem oblężniczym. Najpierw wyjaśnia się im subtelności dogmatu, a gdy pozostają niewzruszeni, przechodzi się do argumentów żelaznych — dosłownie żelaznych.

Na scenę wkracza Augustyn z Hippony. Człowiek niewątpliwie genialny, lecz również obdarzony talentem, który w historii bywa bardziej niebezpieczny od głupoty: talentem do racjonalizowania. Skoro Ewangelia wydaje się zbyt pacyfistyczna dla cesarstwa, trzeba ją dopasować do cesarstwa. Tak rodzi się teoria „wojny sprawiedliwej”. Wojna może być moralnie dopuszczalna, jeśli prowadzi ją legalna władza, ma słuszny cel i zmierza do przywrócenia pokoju. Brzmi elegancko, niemal akademicko. Każda epoka uwielbia przecież opakowywać armaty w papier filozofii.

Później Tomasz z Akwinu dopracował konstrukcję z właściwą sobie scholastyczną precyzją. Warunki zostały uporządkowane, definicje dopieszczone, argumenty wycyzelowane. Można było z czystym sumieniem prowadzić dysputy o tym, czy spalona wieś była już „proporcjonalnym środkiem”, czy jeszcze nie. Im bardziej subtelne stawały się rozważania teologów, tym mniej subtelne bywały skutki ich praktycznego zastosowania.

W rezultacie Europa oglądała wojny religijne, w których chrześcijanie z zapałem mordowali chrześcijan w imię Księcia Pokoju.