Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
sekciarstwo w kościele
Autor Wiadomość
Esther 


Dołączyła: 10 Lis 2006
Posty: 2532
Wysłany: 2006-12-01, 13:51   

Lee napisał/a:
Dla mnie bracmi w wierze sa wszysc swiadomie wierzacy w Jezusa, w jego ofiare na krzyzu.
Z checia bede mial spolecznosc z kazdym z nich.


co oznacza "świadomie wierzący"?

Lee napisał/a:
Jesli ktos uwierzyl w Jezusa i pragnie isc droga chrzescijanska, to moj brat.


co jest tą drogą chrześcijańską?
 
 
 
radicallo
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-01, 14:02   

Esther napisał/a:
Radicallo! A jak Ci sie wydaje? co te Słowa oznaczają?

Ja pierwszy zadałem pytanie, co nie? ;-)
 
 
Lee
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-01, 14:50   

radicallo napisał/a:
Lee napisał/a:
Takze wole sie pomylic w tym, ze przyjme kogos jako brata mimo, iz nie jest bratem niz
popelnic pomylke i odrzucic jako poganina kogos kto sie pozniej okarze bratem w chrystusie.

Jednak 2 Jana 9,10 sugeruje żebyśmy nie przyjmowali do domu tych co nie przynosza nauki Chrystusa. Czyli co mamy się fizycznie oddzielać od niewierzących? Czy od zwiedzonych?




Ludzieee, trzymajcie mnie bo nie wytrzymam....

:)

Radi, przeciez napisalem wlasnie ze wole sie pomylic i przyjac do domu heretyka, niz sie pomylic i odrzucic brata!

Czy to trudno zrozumiec?

Serdecznie Pozdrawiam

PS
Niekiedy nie jestes wstanie sie pomylic, bo to jest oczywiste (np pukajacy do ciebie swiadkowie straznicy lub ksiazdz po koledzie)
 
 
Lee
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-01, 14:57   

Esther napisał/a:
Lee napisał/a:
Dla mnie bracmi w wierze sa wszysc swiadomie wierzacy w Jezusa, w jego ofiare na krzyzu.
Z checia bede mial spolecznosc z kazdym z nich.


co oznacza "świadomie wierzący"?

Lee napisał/a:
Jesli ktos uwierzyl w Jezusa i pragnie isc droga chrzescijanska, to moj brat.


co jest tą drogą chrześcijańską?


Nie znajac na takie pytania odpowiedzi, dziwie sie ze tak czesto zabierasz glos na forum.


Ale widzac tematyke i poziomy dyskusji na forum widze ze wiele osob ma problem z odpowiedziami na twoje pytania.


Pozdrawiam
 
 
Esther 


Dołączyła: 10 Lis 2006
Posty: 2532
Wysłany: 2006-12-01, 21:33   

Jesteś w stosunku do mnie złośliwy..

ja zapytałam, po to, bys Ty mi odpowiedział, co Ty o tym myślisz.. chciałam wiedzieć, co przez to rozumiesz, by cię pochopnie nie osądzić.. wystarczyło określić to kilkoma Pismami typu Jana 3:3,5, czy Dz. Ap. 2:38

np. mógłbyś powiedzieć, że katolicy wierzą w Chrystusa, bo wierzą i że drogą chrześcijańską kroczą i świadkowie i katolicy i wszystkie inne wyznania, które mówią cos tam o śmierci Jezusa..

co Ty człowieku o mnie wiesz, że tak łatwo przychodzi Ci mówić tego typu słowa?
 
 
 
nike 

Pomogła: 135 razy
Dołączyła: 05 Sie 2006
Posty: 10689
Wysłany: 2006-12-01, 23:13   

Esther napisał/a:
Jesteś w stosunku do mnie złośliwy..

ja zapytałam, po to, bys Ty mi odpowiedział, co Ty o tym myślisz.. chciałam wiedzieć, co przez to rozumiesz, by cię pochopnie nie osądzić.. wystarczyło określić to kilkoma Pismami typu Jana 3:3,5, czy Dz. Ap. 2:38

np. mógłbyś powiedzieć, że katolicy wierzą w Chrystusa, bo wierzą i że drogą chrześcijańską kroczą i świadkowie i katolicy i wszystkie inne wyznania, które mówią cos tam o śmierci Jezusa..

co Ty człowieku o mnie wiesz, że tak łatwo przychodzi Ci mówić tego typu słowa?


Droga Esterko, nie wiem czy dobrze ciebie zrozumialam, czy ty rozumiesz,że katolicy i swiadkowie, i inne wyznanie nie takie jak twoje, to nie są twoi bracia :?:
_________________
http://biblos.feen.pl/index.php
 
 
Esther 


Dołączyła: 10 Lis 2006
Posty: 2532
Wysłany: 2006-12-02, 11:12   

Ja chciałam dowiedzieć się, co na ten temat myśli Lee..

nie powiedziałam, że wszystkie inne wyznania.. uważam za braci tych, którzy są prawdziwie wierzącymi - Marka 16:15-18, Jana 4:23-24 i pełnią wolę Ojca.. to nie ma nic wspólnego z żadnym konkretnym wyznaniem..

natomiast za bliźnich uważam wszystkich ludzi, także niechrześcijan, którzy po prostu nie czynią sobie wzajemnie krzywdy..

A nie zastanawiało Cię to, dlaczego Lee napisał:

Lee napisał/a:
Niekiedy nie jestes wstanie sie pomylic, bo to jest oczywiste (np pukajacy do ciebie swiadkowie straznicy lub ksiazdz po koledzie


uznając z góry, że ksiądz katolicki i Swiadkowie Jehowy to heretycy? ja wiem, co chciał przez to powiedzieć..
choć osobiście uważam, że to ludzie, którzy minęli sie z prawdą, bo nigdy jej nie poznali, ale mogą okazać się owcami? Nie sądzisz, Lee?

natomiast heretykiem wobec tego, co czytam w Biblii jest osoba, która poznała prawdę i zakosztowała niebiańskiej mocy, jednak odwróciła się od Chrystusa i nauki apostolskiej i uwikłała sie ponownie w swoje grzechy, jak pies, który wraca do wymiocin swoich i żeby tego było mało (bo taka osoba nadal może się nawrócić) to jeszcze zwodzi innych głosząc swoje nauki, które dalekie są od tego, co mówi Biblia..

dodam, iż absolutnie nie chodzi mi tu o różnice doktrynalne typu: swięcenie sabatu, spożywanie pokarmów, mycie stóp :-D , czy tego typu kwestie.. bo one powodują tylko spory i waśnie i nie służą ku zbudowaniu, do tego niwelują jakąkolwiek jedność, która pomiędzy braćmi jest najważniejsza..
 
 
 
Lee
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-03, 11:35   

Esther napisał/a:
Lee napisał/a:
Dla mnie bracmi w wierze sa wszysc swiadomie wierzacy w Jezusa, w jego ofiare na krzyzu.
Z checia bede mial spolecznosc z kazdym z nich.


co oznacza "świadomie wierzący"?

Lee napisał/a:
Jesli ktos uwierzyl w Jezusa i pragnie isc droga chrzescijanska, to moj brat.


co jest tą drogą chrześcijańską?


OK, :)


swiadomie wierzacy, to ktos kto wie ze wierzy. wie za co Jezus umarl.

Droga chrzescijanska:
to wiara w Jezusa i stawanie sie takim (w charakterze itp) jak ON


Dla mnie osobiscie nie ma roznych kosciolow, organizacji itd.
Jest tylko jeden Kosciol, Kosciol Jezusa i nie jest to zadna organizacja stworzona przez ludzi. Kosciol=powolani. Kosciol nie ma granic, mimo ze ludzie ,zapisuja sie' do roznych organizacji, kosciolow, itp, pewnie wiesz co mam na mysli,

My ludzie czujemy sie bezpiecznie w ,,kosciolach-wspolnotach'' ktore mysla o sobie ze sa najlepsze, lepsze od innych, wlasciwsze itp,

a powinnismy nasze bezpieczenstwo lokowac w Bogu, bracia i siostry i nauki moga sie rozpasc w oka mgnieniu, nasza ufnosc w organizacje moze pojsc z dymem i wtedy sie okaze w kim pokladalismy ufnosc,

to wszystko to sa proby, czy jestes u zielonych, czy w straznicy czy w katolicyzmie, czy itd, to wszystko proby ,,komu zawierzylismy''

oczywiscie nigdy nie chcialbym byc w orgaznizacji, ktora ograniczala by moja wolnosc, jak kazdy :), ale takze proba jest czy bedziemy bronic sami przed soba nasza wolnosc, czy pozwolimy ja deptac innym?
Czy pozwolimy zeby czlowiek nami rzadzil (pastor, papiez, cialo kierownicze czy prezbiter naczelny) czy sami wezmiemy odpowiedzialnosc za nasze zycie i kierowac sie bedziemy naszym sumienien w opraciu o biblie tak jak my ja rozumiemy.

straznica to niewola, katolicyzm to niewola, w wielu chrzescijanskich wspolnotach ludzie sa takze zniewoleni przez innych ludzi.

rozpisalem sie
sorry
pozdrawiam serdecznie
 
 
Lee
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-03, 11:38   

aha,
przyklad ksiedza po koledzie i swiadka straznicy to przyklad ludzi ktorzy przychodza do ciebie z falszywym poselstwem, i jako takich nie przyjmuje ich do domu,

co nieznaczy ze ich szanuje i spotkalbym sie z nimi chetnie rozmawiajac O Bogu goszczac ich po chrzescijansku

wiemy o co chodzi, prawda?
 
 
Esther 


Dołączyła: 10 Lis 2006
Posty: 2532
Wysłany: 2006-12-03, 14:01   

ok, rozumiem i zgadzam się z Tobą, bo każdy z nas sam sprawuje swoje zbawienie, jednak udział przełożynych, nauczycieli, proroków, nadzorców, itp w życiu wspólnot jest konieczny..

nie mam przez to na myśli, że zwalnia nas to z naszego prywatnego życia duchowego, szukania Boga na codzień i pogłębiania wiedzy i umacniania wiary, bo nikt za nas tego nie zrobi.. trzeba przejść przez Morze Czerwone, by być zbawionym, ale to, ze sie jest na drugim brzegu, nie znaczy że można osiąść na ławce w kościele i być śniętą rybką, bo od Morza Czerwonego do Ziemi Obiecanej kawał drogi, którego pastor za nas nie przejdzie. Często jest popularne nawet wsród chrześcijan, chrześcijaństwo środowo-niedzielne, co powoduje, że ci ludzie nie różnią się niczym od tych wszystkich mas w kościołach z posągami i obrazami, jeszcze gorzej - czują się nadzwyczaj bezpieczni..
to bym nazwała sekciarstwem..

jednak Lee, co sądzisz o Pismach Heb 13:7, 17? oczywiście, urzędnicy muszą czynić swoją rolę, czuwać nad duszami, służyć im pomocą w każdym czasie i musza czynić to z radością, nie ze wzdychaniem.. jak to Biblia mówi i co się w życiu sprawdza, wielu szkodę poniosło przez złe nastawienie i wieczny brak czasu prowadzących, jednak w pierwszej częsci wersu jest nakaz: Bądźcie im posłuszni i ulegli.. jak się do tego ustosunkowujesz?

w końcu obowiązek uczęszczania na wspólne spotkania, przyjmowanie kielicha i chleba, dary duchowe ku zbudowaniu zboru to wszystko wskazuje na to, iż samemu poza żadną organizacją kościelną żyć się nie da na dłużsżą metę, nie sądzisz?
 
 
 
Lee
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-03, 16:23   

Esther napisał/a:

ok, rozumiem i zgadzam się z Tobą, bo każdy z nas sam sprawuje swoje zbawienie, jednak udział przełożynych, nauczycieli, proroków, nadzorców, itp w życiu wspólnot jest konieczny..


Oczywiscie ze sie rozumiemy i zgadzamy :) , musimy sie tylko zrozumiec.

Kim jest przelozony i nadzorca? jaka roznica jest miedzy nimi?
Dlaczego nie piszesz ,starsi', to slowo najczesciej wystepuje w opisie przywodztwa w NT?

Esther napisał/a:
jednak Lee, co sądzisz o Pismach Heb 13:7, 17? oczywiście, urzędnicy muszą czynić swoją rolę, czuwać nad duszami, służyć im pomocą w każdym czasie i musza czynić to z radością, nie ze wzdychaniem.. jak to Biblia mówi i co się w życiu sprawdza, wielu szkodę poniosło przez złe nastawienie i wieczny brak czasu prowadzących, jednak w pierwszej częsci wersu jest nakaz: Bądźcie im posłuszni i ulegli.. jak się do tego ustosunkowujesz?

w końcu obowiązek uczęszczania na wspólne spotkania, przyjmowanie kielicha i chleba, dary duchowe ku zbudowaniu zboru to wszystko wskazuje na to, iż samemu poza żadną organizacją kościelną żyć się nie da na dłużsżą metę, nie sądzisz?



W kosciele (wg NT) nie ma urzednikow, juz gdzies to pisalem.

Jedno pismo ,,badzcie im posluszni...'' a jak ludzie wiele zlego z niego uczynili.

Dobrze ze pytasz.

Na wstep kilka pytan pomocniczych:

Po pierwsze posluszni w czym?
Jaki jest zakres posluszenstwa?
Czy jesli ktos ci mowi jak masz zdecydowac w swoim zyciu, decyduje za ciebie, czy mozesz sie przeprowadzic czy nie, czy mozesz chodzic na spotkania chrzescijanskie do ,,innej '' grupy niz ty czy nie, z kim masz sie ozenic, jak masz wydawac swoje pieniadze, czy tym podobne rzeczy, czy to wchodzi w zakres ,posluszenstw' ?
Co jesli chodzi o szeroko pojeta ,kontrole'?
Gdzie w tym znajduje sie twoja ,wolnosc' , prawo do samodecydowania?

Jak ty to widzisz, gdzie sa granice?

Bo latwo byc ,,liderem'' podac werset Hebr 17 i powiedziec: ,,widzicie, Bog mowi ze macie byc mi posluszni''.


Ale teraz wrocmy do Nowego Testament, na podstawie ktorego sie opieramy.
Podalas za przyklad dwa wersety
Hebr 13:7 i Hebrajczykow 13:17.

Wiemy ze caly NT przesiakniety jest wolnoscia chrzescijanina, wolnoscia w decydowaniu, wolnoscia w milosci, czyli list do Hebrajczykow nie powinnien odstawac od tej ogolnego przeslania Wolnosci.
,,do wolnosci powolani zostaliscie...''

co mowi Hebr 13:7, tam nic nie ma o posluszenstwie nawet w biblii warszawskiej czy KJV,
jest mowa o ,nasladowaniu', nasladowanie a posluszenstwo to jak ogien i woda :)

co mowi Hebr 13: 17
(mam przed soba Grecko POlski Nowy Testament, wydanie interlinearne.)

ULEGAJCIE dowodzacymi wami i PODDAWAJCIE sie, onibowiem trwaja bez snu* (*metafora: starania, troski, czuwania) dla dusz waszych, ....''


Jedno slowo ,, p o s l u s z e n s t w o '', a jak wiele moze zmienic i zniszczyc ludzkie zycia, kiedy ludzie poddaja swoje zycie innym pod kontrole decyzji. Posluszenstwo to takie niefortunne, malo zrozumiale slowo

Wszyscy chrzescijanie powinni ulegac sobie nawzajem i poddawac sie sobie-mozesz znalesc wiele pism na to.
Tymbardziej powinnismy ulegac i poddawac sie STARSZYM posrod nas, ktorzy zyja przykladnym zyciem, sa starsi od nas i dbaja o nas i rozwiazuja problemy we wspolnocie kiedy takowe sie pojawiaja.
Przywodztwo Kosciola ma calkowicie inny charakter niz przywodztwo w swiecie czy w firmie.



Jak wiesz , cale cialo jest razem zespolone i poddane glowie.
Kazdy czlonek jest bezposrednio ,,podlaczony'' do glowy, i bezposrednio od glowy otrzymuje ,rozkazy'.

Chwala Bogu za starszych posrod nas, ktorzy wlasciwie swa sluzbe sprawuja.

Pozdrawiam
 
 
Esther 


Dołączyła: 10 Lis 2006
Posty: 2532
Wysłany: 2006-12-03, 17:14   

napisałam urzednicy, nadzorcy itp.. bo osobiscie dla mnie nie ma znaczenia czy nazwiesz kogoś urzędnikiem, liderem, czy starszym.. ma to znaczenie tylko w strukturze kościoła, w sensie, że ktoś ma taki czy inny zakres obowiązków.. nie przywiązuję wagi do nazw..

oczywiście, że osoby nadużywające swojej "władzy" moga przynieść wiele szkód, skrzywdzić wiele osób.. u mnie w zborze jakieś 5 lat temu też była podobna sytuacja, kiedy krótko uratowana osoba stała się liderem i naużywała swego autorytetu.. Bogu dzięki, Bóg sam odsunął tą osobę bardzo szybko..

tamte Pisma podałam dla przykładu, pozostaje jeszcze wiele innych typu:

1 Kor 4:14-21
Piszę to, nie aby was zawstydzić, lecz aby was napomnieć, jako moje dzieci umiłowane.
Bo choćbyście mieli dziesięć tysięcy nauczycieli w Chrystusie, to jednak ojców macie niewielu; wszak ja was zrodziłem przez ewangelię w Chrystusie Jezusie.
Proszę was tedy, bądźcie naśladowcami moimi.
Dlatego posłałem do was Tymoteusza, który jest moim umiłowanym i wiernym synem w Panu; ten wam przypomni postępowanie moje w Chrystusie, którego nauczam wszędzie, w każdym zborze. A niektórzy wzbili się w pychę, myśląc, że nie przyjdę do was;
ja jednak przyjdę do was wkrótce, jeśli Pan zechce, i zapoznam się nie ze słowem pysznych, lecz z ich mocą.
Albowiem Królestwo Boże zasadza się nie na słowie, lecz na mocy.
Czego chcecie? Czy mam przyjść do was z rózgą, czy też z miłością i w duchu łagodności?

Czyli mamy naśladować ojców swoich w Chrystusie - tych, którzy nas zrodzili w postępowaniu ich w Chrystusie..

co się tego tyczy? jeśli masz pracę, która nie jest od Boga, na przykład w dystrybucji papierosów.. czy powinieneś starać się znaleźć lepszą, jeśli Twój ojciec w Chrystusie powie Ci, że to nie jest praca dla chrześcijanina? oczywiście sam odpowiadasz za siebie, lecz ja osobiście rozważyłabym to, szukała odpowiedzi w Słowie, czy aby on nie ma racji i postąpiłabym zgodnie ze swoim sumieniem.. jednak podążając za jego przykładem, że ma pracę, która nie koliduje z jego poglądami, dzięki czemu czuje się na duchu lepiej, nie ma wyrzutów sumienia z jej powodu i pokój i świadomość, że dobrze czyni, czy nie powinnam, pójść jego przykładem?

jeśli mam ochotę pójść na koncert chrześcijański, a mój prowadzący mówi, że to nie jest dobry pomysł, bo tak naprawdę ta muzyka nie jest muzyką chrześcijańską.. (jak wiesz szatan manipuluje muzyką jako ze sam był "muzykiem" w niebie..) czy powinnam pójść czy nie? Biblia mówi że należy brać rady, a czy będziemy wg nich postępować? ja poszłam na ten koncert i przekonałam się, że mój prowadzący miał rację :-D a co by było gdybym nie miała na tyle poznania by sama stwierdzić, że coś jest nie tak z tą muzyką? w końcu prowadzący zda za mnie sprawę, więc lepiej by było gdybym się posłuchała..no i oczywiście korzystając z doświadczenia drugiej osoby, ucząc się na jej błędach, uniknęłabym wszelkich konsekwencji mojej decyzji i chęci "sprawdzenia"..

jeśli ktoś chce ożenić sie z kobietą niechrześcijanką, a prowadzacy mu to odradza, również powinien wziąc radę i raczej być posłusznym, bo przejdzie przez piekło, a może tego uniknąć..

uważam, ze zawsze należy brać radę co do kwestii życiowych, gdyż niewątpliwie wiele kwestii ma wpływ na życie duchowe, potem temat przemyśleć, przeanalizować, "przemodlić" i podjąć decyzję.. powinno sie pytać kilku osób - kilku starszych, zwłaszcza tych, do których ma sie zaufanie i którzy są doświadczeni w tych kwestiach, by nie popełnić głupoty i samemu sobie nie zaszkodzić, jednak nikt nie będzie żył za nas naszym życiem i nie ma prawa nam kazać coś zrobić w kwestiach życiowych..
 
 
 
Lee
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-04, 00:31   

Pozdrawiam
zycze wszystkiego najlepszego.
 
 
Esther 


Dołączyła: 10 Lis 2006
Posty: 2532
Wysłany: 2006-12-04, 11:56   

Lee,

akurat tego nie zrozumiałam.. :-D

powinnam to zrozumieć, ze się ze mną nie zgadzasz, tak?
 
 
 
Lee
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-04, 13:26   

Bez urazy, poprostu nie chce w taki sposob dyskutowac.
Pozatym skonczyly mi sie chorobowe dni, i nie bede mial czasu na forum.

Pozdrawiam Serdecznie

Lee
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 11