Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
O Buddyzmie
Autor Wiadomość
bhakta Jezusa 
zbanowany


Wyznanie: chrześcijanin
Wiek: 65
Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 265
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-10-16, 14:54   Całkowicie zgadzam się w tej sprawie z Barielem

Buddyzm tak samo jak hinduizm, (hinduizm chyba jeszcze bardziej), jest religią egoistyczną, aspołeczną, afirmującą znieczulicę we wszelkich możliwych formach.
Ponadto buddyzm jest rażąco niekonsekwentny nie wierzy bowiem w osobowego Boga ale wierzy w osobowe demony i Buddy oraz inne byty osobowe a tym obłaskawia osobowe demony a nie Boga, w którego buddyści nie wierzą. Według mnie są to duchowe ciemności i jak mówi Jezus w Apokalipsie "głębiny szatana"...
_________________
stałe pozbawienie prawa do pisania na forum
 
 
BLyy 


Pomógł: 176 razy
Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 2989
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2012-10-16, 19:56   

Cytat:
Buddyzm tak samo jak hinduizm, (hinduizm chyba jeszcze bardziej), jest religią egoistyczną, aspołeczną, afirmującą znieczulicę we wszelkich możliwych formach.

Dlaczego? Może jakieś przykłady? Ja jedyny jaki znam to taki, że jak człowiek urodzi się biedny w niższej kaście, to ci z wyższej i bogacze wierzą, że taka go kara spotkała za bycie złym w poprzednim wcieleniu. I tak tłumaczą to, i nie zawsze idzie za tym współczucie. Podobnie było wśród chrześcijan gdzie trędowatych uznawano za grzeszników, gdzie spotkała ich kara boska. Ale nawet jeśli tak obie strony tłumaczyły świat, nieraz raczej szło za tym współczucie przez część współwyznawców, a przez część nie.

A może chodzi Ci o indywidualne podejście do wiary, ale w tym nie ma nic złego.
Cytat:
Ponadto buddyzm jest rażąco niekonsekwentny nie wierzy bowiem w osobowego Boga

Buddyście wolno wierzyć w osobowego Boga, lecz takiego obowiązku nie ma.

Cytat:
wierzy w osobowe demony i Buddy oraz inne byty osobowe a tym obłaskawia osobowe demony a nie Boga, w którego buddyści nie wierzą

Demony uosabiają ludzkie słabości. Jak z zazdrości wyobrażę sobie, że to jest to osoba to będę chciał by zazdrość nie działała na mnie. Nie wiem czy wszyscy buddyści tak uważają, bo różni ludzie różnie wierzą, poza tym zawsze pozostaje miejscowy folklor który każdą religię urozmaica.

Pozdrawiam
_________________
"Poznajcie, co macie przed oczyma, a odkryjecie wszelkie tajemnice. Albowiem nie ma rzeczy ukrytej, która odkryta by? nie mo?e" Ewangelia Tomasza 5
 
 
 
bhakta Jezusa 
zbanowany


Wyznanie: chrześcijanin
Wiek: 65
Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 265
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-10-16, 21:53   egoizm i znieczulica w hinduizmie i buddyzmie

BLyy, myślę że Twoja odpowiedź nieco wykrętna, żeby nie powiedzieć przewrotna. Nie mówi sie nigdy o indywidualnych postawach w jakieś religii ale o ogólnych tendencjach. To że hinduizm a za nim buddyzm (buddyzm jest kontynuacją hinduizmu tak jak Nowy Testament kontynuuje Stary, a Budda jest w hinduizmie jednym z awatarów Wisznu -Kryszna), afirmuje obojętność wobec otoczenia, znieczulicę i egoizm, przedkładając je nad dobro społeczne, otoczenie czy bolączki rzeczywistości, jednocześnie dążąc do samounicestwienia się przez zagłodzenie i uduszenie w samadhi, do usiągnięcia egoistycznie Wyzwolenia (Moksza, Nirwana).
A oto jeden z dowodów z Bhagawadgity:

"Najwyższy Bóg rzekł: Mówiąc wielce uczenie opłakujesz to, co nie jest warte rozpaczy.
MĘDRZEC BOWIEM NIE ROZPACZA ANI NAD ŻYWYM, ANI NAD UMARŁYM."

Bhagawadgita 2:11

Rozumiem, żeby nie rozpaczać już nad umarłymi, ponieważ nie odmienimy już ich losu, ale być obojętnym wobec wszystkich żyjących bliźnich?!
Tak więc, totalna znieczulica i obojętność wobec bliźnich. Inne Pisma pn. Śrimad Bhagawatam mówi wręcz o opuszczeniu materialnego świata tak jak porzuca się... fekalia.
To są cechy demoniczne przeciwne do nauczania Chrystusa, który mówi że przychodzi do nas w potrzebujących i nieszczęśliwych... !
_________________
stałe pozbawienie prawa do pisania na forum
 
 
BLyy 


Pomógł: 176 razy
Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 2989
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2012-10-17, 07:12   Re: egoizm i znieczulica w hinduizmie i buddyzmie

bhakta Jezusa napisał/a:
BLyy, myślę że Twoja odpowiedź nieco wykrętna, żeby nie powiedzieć przewrotna. Nie mówi sie nigdy o indywidualnych postawach w jakieś religii ale o ogólnych tendencjach. To że hinduizm a za nim buddyzm (buddyzm jest kontynuacją hinduizmu tak jak Nowy Testament kontynuuje Stary, a Budda jest w hinduizmie jednym z awatarów Wisznu -Kryszna), afirmuje obojętność wobec otoczenia, znieczulicę i egoizm, przedkładając je nad dobro społeczne, otoczenie czy bolączki rzeczywistości, jednocześnie dążąc do samounicestwienia się przez zagłodzenie i uduszenie w samadhi, do usiągnięcia egoistycznie Wyzwolenia (Moksza, Nirwana).
A oto jeden z dowodów z Bhagawadgity:

"Najwyższy Bóg rzekł: Mówiąc wielce uczenie opłakujesz to, co nie jest warte rozpaczy.
MĘDRZEC BOWIEM NIE ROZPACZA ANI NAD ŻYWYM, ANI NAD UMARŁYM."

Bhagawadgita 2:11

Rozumiem, żeby nie rozpaczać już nad umarłymi, ponieważ nie odmienimy już ich losu, ale być obojętnym wobec wszystkich żyjących bliźnich?!
Tak więc, totalna znieczulica i obojętność wobec bliźnich. Inne Pisma pn. Śrimad Bhagawatam mówi wręcz o opuszczeniu materialnego świata tak jak porzuca się... fekalia.
To są cechy demoniczne przeciwne do nauczania Chrystusa, który mówi że przychodzi do nas w potrzebujących i nieszczęśliwych... !

Owszem nie trzeba rozpaczać nad zmarłymi; ale również co w tym złego jak ktoś nie rozpacza nad żywymi? Przecież nawet jak buddyście przyłożysz pistolet do głowy jego czy jego rodziny, to on i tak zachowa spokój umysłu; i o to w tym chodzi. Takie podejście nie uważam za coś złego, a spokój ducha zawsze może pomóc uratować życie swoje czy komuś innemu. To, że tak samo podchodzą do ludzi cierpiących to nie znaczy, że nie idą za tym czyny. Buddyzm jest trochę jak judaizm, opierający się na uczynkach. Jest w buddyzmie takie coś jak karuna, która jest koncepcją współczucia czy miłości; ale okazywaną przeważnie w czynach, natomiast w duchu nie rozpaczają. Jeśli może iść za czymś określony czyn, to rozpacz wewnętrzna nie jest najważniejsza. Ale oczywiście nie każdy człowiek jest skory do pomocy innym w każdej części świata. pozdrawiam
_________________
"Poznajcie, co macie przed oczyma, a odkryjecie wszelkie tajemnice. Albowiem nie ma rzeczy ukrytej, która odkryta by? nie mo?e" Ewangelia Tomasza 5
 
 
 
Parmenides


Pomógł: 73 razy
Dołączył: 10 Sie 2011
Posty: 2012
Wysłany: 2012-10-17, 11:14   

bhakta Jezusa napisał/a:
Najwyższy Bóg rzekł: Mówiąc wielce uczenie opłakujesz to, co nie jest warte rozpaczy.
MĘDRZEC BOWIEM NIE ROZPACZA ANI NAD ŻYWYM, ANI NAD UMARŁYM."

Bhagawadgita 2:11

Rozumiem, żeby nie rozpaczać już nad umarłymi, ponieważ nie odmienimy już ich losu, ale być obojętnym wobec wszystkich żyjących bliźnich?!
Tak więc, totalna znieczulica i obojętność wobec bliźnich.


Odnosze przykre wrażenie, że absolutnie nie wiesz o czy piszesz i nie rozumiesz Bhagawatgity. Jeśli wolno mi coś zasugerować, to proponuje, abyś przeczytał dokładnie cały ten rozdział (rozmowę); wyrwane z kontekstu zdanie i dosłownie tlumaczone według zasad filozofii i pojmowania kultury europejskiej prowadzi do głębokich nieporozumień i wypaczenia sensu.
_________________
http://chomikuj.pl/LittoStrumienski
http://wydaje.pl/e/genesi...ersja-pogladowa
http://wydaje.pl/e/genesi...rzeszlosci-cz-2
 
 
bhakta Jezusa 
zbanowany


Wyznanie: chrześcijanin
Wiek: 65
Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 265
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-10-20, 16:23   

Parmenidesie jeśli uważasz, że nie wiem o czym mówię oraz że nie rozumiem Bhagawadgity, to proszę uzasadnij to. Proszę o konkretne wersety z Bhagawadgity lub Śrimad Bhagawatam... !
_________________
stałe pozbawienie prawa do pisania na forum
 
 
Parmenides


Pomógł: 73 razy
Dołączył: 10 Sie 2011
Posty: 2012
Wysłany: 2012-10-20, 17:52   

bhakta Jezusa napisał/a:
Parmenidesie jeśli uważasz, że nie wiem o czym mówię oraz że nie rozumiem Bhagawadgity, to proszę uzasadnij to. Proszę o konkretne wersety z Bhagawadgity lub Śrimad Bhagawatam... !

Fragmenty (z rozmowy 2) Bhagavat Gity w przekładzie Wandy Dynowskiej.

12. albowiem zaprawdę nie było takiego czasu, kiedym nie istniał Ja, lub ty, lub ci książęta ziemi; ani też kiedykolwiek nadejść może czas, gdy istnieć przestaniemy.
W podejściu europejskim człowiek jest jednostkowym, samoistnym bytem ograniczonym czasem narodzin i śmierci. W filozofii Wschodu, nasze obecne, ziemskie, świadome życie jest tylko jednym z nieskończonej albo wielkiej ilości żywotów, przez które przechodzimy.
Bhagavat Gita przyjmuje pogląd o wiecznym życiu duszy ludzkiej, pojmowanej zresztą jako część Boga z czego z powodu niewiedzy (avidia), którą można traktować w pewnym sensie jako odpowiednik grzechu pierworodnego w chrześcijaństwie – nie pamiętamy czy z czego nie zdajemy sobie sprawy. I jako tacy jesteśmy wieczni, nieśmiertelni. I w ostatecznym rozrachunku wszyscy stanowimy jedność, więc każdy bliźni jest w szerszej perspektywie tożsamy z nami, bo wszyscy jesteśmy cząstkami Boga – Atmana. Nie można więc mówić o obojętności czy znieczulicy wobec bliźnich

13. jak duch - ciał Mieszkaniec - przez jego dzieciństwo, młodość i wiek podeszły przechodzi, tak z jego śmiercią inne przyobleka ciało*. Człowiek silny nad tym nie boleje.

To oczywiście doktryna reinkarnacji. Człowiek pojmowany jako dusza, jej kolejne wcielenia - a w każdym używa innego ciała fizycznego. Nad czym więc mamy ubolewać?
16. Byt Rzeczywisty* nie przestaje istnieć nigdy; to, co rzeczywistego nie posiada bytu, trwałym nie może się stać. Prawdę o nich poznali ci, co wniknęli w treść i rdzeń rzeczy wszelkiej.
Każdy z nas jest cząstka tego byt.
17.Wiedz iż Ten, który wszystko rozsnuwa i przenika, niezniszczalny jest. Nikt Niezmiennego nie może zniweczyć.
Nikt i nic nie może nas zniszczyć. Czego ma więc dotyczyć obojętność i znieczulica?

19.Prawdy nie widzi człek, gdy sądzi, że On zabity być może, jak i wówczas gdy Go zabójcą mieni. Nie może On - ciała Mieszkaniec - ani zabić, ani być zabity;

Zupełnie inne podejście niż przyjmowane w kulturze europejskiej. Tak więc nasze kategorie pojmowania z niej wynikające nie mają tu odniesienia.
20. albowiem nie rodzi się On i nie umiera, raz istniejąc, nie przestaje istnieć nigdy. Bez początku jest i bez końca, trwał, niezmienny, odwieczny; śmierć ciała Go nie dotyka.
Logiczne i konsekwentne sformułowania wynikające z poprzednich zdań.

21. Człowiek, wie iż niezniszczalny jest On*, samoistny, wiecznotrwały, urodzeniu ni zmianie nijakiej nie podległy, jakże może on zabić, o Parto, i kto może w nim być zabity?

Ciało może umrzeć, ale nie istota człowieka, czyli jego Duch/dusza/prawdziwa istota (kwestia nazewnictwa)

22. Duch porzuca zużyte ciało, by nowe przyoblec, jak człowiek co odzież znoszoną na świeżą zamienia.
Czy możemy nad nad tym ubolewać? Czy można się litować i współczuć, wyrzucanej, zniszczonej koszuli czy dziurawym butom?
30. W istocie każdej zamieszkały, wieczyście niezniszczalny jest On; przeto nad żadną istotą, o Bharato, boleć nie należy.
Taka jest nauka Bhagavat Gity. Może się nam ona podobać lub nie. Ale jest bardzo różna od naszego podejścia do człowieka i jego relacji zarówno wzajemnych jak i wobec świata. I jej świata, czy świata przez nią przedstawianego nie możemy mierzyć naszymi kategoriami.
_________________
http://chomikuj.pl/LittoStrumienski
http://wydaje.pl/e/genesi...ersja-pogladowa
http://wydaje.pl/e/genesi...rzeszlosci-cz-2
 
 
bhakta Jezusa 
zbanowany


Wyznanie: chrześcijanin
Wiek: 65
Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 265
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-10-20, 18:58   

Parmenidesie, niczego nowego nie napisałeś. Miałeś przedstawić na podstawie konkretnych wersetów z Bhagawadgity, że nie wiem co piszę i że nie rozumiem Bhagawadgity, a Ty jedynie powtórzyłeś co napisałem i przytoczyłeś kontekst wspomnianego przeze mnie wersetu i jedynie potwierdziłeś, że Kryszna (dosł. sanskr. Czarny) wzywa Ardźiunę do obojętności za wszelką wobec otaczającej nas rzeczywistości oraz cierpień żywych. A uzasadnia to tym, że dusza ludzka jest nieśmiertelna. To nie jest żadne uzasadnienie, oczywiście według zasad moralnych wyłuszczonych w Biblii, według której Chrystus przychodzi do nas na sposób duchowy w postaci cierpiących i potrzebujących. Jakże inny w porównaniu z naukami Kryszny jest Pan Jezus i jego nauki, w których wzywa nas do pełnienia dobra. Według Bhagawadgity i Śrimad Bhagawatam czynienie dobra jest złem i związuje nas karmicznie. Według tych pism dobro jest naganne, gdyż jest według nich jedną z sił (cech) natury materialnej i należy się w końcu z tego dobra wyzwolić. Wyzwolić, tylko do czego. Co jest wyższe od dobra, którego uosobieniem jest Bóg!?
_________________
stałe pozbawienie prawa do pisania na forum
 
 
Parmenides


Pomógł: 73 razy
Dołączył: 10 Sie 2011
Posty: 2012
Wysłany: 2012-10-20, 19:27   

Ad.bhakta Jezusa
Przykro mi, że się nie rozumiemy. Tak bywa.
Cytat:
To nie jest żadne uzasadnienie, oczywiście według zasad moralnych wyłuszczonych w Biblii, według której Chrystus przychodzi do nas na sposób duchowy w postaci cierpiących i potrzebujących.

Oczywiście że według zasad moralnych wyłuszczonych w Biblii to nie jest żadne uzasadnienie. Usiłowałem m.in. to wyjaśnić. Biblia nie jest i nie może byc jedynym punktem odniesienia czy kryterium, zwłaszcza do spraw czy pojęć z innego kręgu kulturowego.
bhakta Jezusa napisał/a:
Według Bhagawadgity i Śrimad Bhagawatam czynienie dobra jest złem i związuje nas karmicznie.Według tych pism dobro jest naganne, gdyż jest według nich jedną z sił (cech) natury materialnej i należy się w końcu z tego dobra wyzwolić.

Nie chciał bym Cię urazić, ale takie stwierdzenia potwierdzają tylko moją wcześniejszą opinię. Ponieważ w nicku odwołujesz się do terminologii sanskryckiej, sądziłem, że uzasdnieniem tego faktu nie jest tak zdecydowanie potępiające czy negatywne stanowisko wobec pojęć, które się z tym językiem kojarzą a przynajmniej jesteś gotów do dyskusji na ich temat. Być może zresztą, to moja wina, gdyż najwidoczniej źle przedstawiłem to, co chciałem wyjaśnić. Tak też bywa. Każdy z nas musi więc zostać przy swoim. :-)
_________________
http://chomikuj.pl/LittoStrumienski
http://wydaje.pl/e/genesi...ersja-pogladowa
http://wydaje.pl/e/genesi...rzeszlosci-cz-2
 
 
bhakta Jezusa 
zbanowany


Wyznanie: chrześcijanin
Wiek: 65
Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 265
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-10-20, 19:49   

Parmenidesie, spójrzmy na to inaczej niekoniecznie z punktu widzenia jakiejkolwiek religii, ale z punktu widzenia realiów życia codziennego.
Czy, wtedy gdybyś Ty był cierpiący i potrzebujący, uznawał byś znieczulice i egoizm wobec Ciebie w trudnej sytuacji życiowej. Przypuszczam a nawet jestem tego pewien, że nie chciałbyś tego. Znieczulicę wobec siebie uznałbyś za coś złego. Ale wobec innych bliźnich to można?! To jest egoizm i znieczulica totalna poparta na dodatek religijnym tekstem wyjętym ze słów Kriszny (dosł. Czarny) wypowiedzianych do Ardźiuny przed bratobójczą bitwę ze swoimi krewnymi o... dobra MATERIALNE!
Tak, że nie tylko zasady moralne w oparciu o religię taką czy inną ale zwykłe uniwarsalne odczucia większości ludzkości... !
_________________
stałe pozbawienie prawa do pisania na forum
 
 
BLyy 


Pomógł: 176 razy
Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 2989
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2012-10-21, 11:35   

bhakta Jezusa napisał/a:
Parmenidesie, spójrzmy na to inaczej niekoniecznie z punktu widzenia jakiejkolwiek religii, ale z punktu widzenia realiów życia codziennego.
Czy, wtedy gdybyś Ty był cierpiący i potrzebujący, uznawał byś znieczulice i egoizm wobec Ciebie w trudnej sytuacji życiowej. Przypuszczam a nawet jestem tego pewien, że nie chciałbyś tego. Znieczulicę wobec siebie uznałbyś za coś złego. Ale wobec innych bliźnich to można?! To jest egoizm i znieczulica totalna poparta na dodatek religijnym tekstem wyjętym ze słów Kriszny (dosł. Czarny) wypowiedzianych do Ardźiuny przed bratobójczą bitwę ze swoimi krewnymi o... dobra MATERIALNE!
Tak, że nie tylko zasady moralne w oparciu o religię taką czy inną ale zwykłe uniwarsalne odczucia większości ludzkości... !

Nie miałbym nic przeciwko jakby podeszli do mnie bez emocji, ale pomogliby. Liczyłby się dla mnie tylko sam czyn, a nie emocje, bo emocjami nie da się pomóc.
_________________
"Poznajcie, co macie przed oczyma, a odkryjecie wszelkie tajemnice. Albowiem nie ma rzeczy ukrytej, która odkryta by? nie mo?e" Ewangelia Tomasza 5
 
 
 
bhakta Jezusa 
zbanowany


Wyznanie: chrześcijanin
Wiek: 65
Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 265
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-10-21, 17:32   

Brak współczucia jest największym upodleniem człowieka. A do totalnej znieczulicy wzywa nas Czarny (sanskr. Kriszna) w swoich pismach. Każdykto nie jest powodowany współczuciem, nigdy nie pomoże drugoiemu człowiekowi, chyba że wiedziony jakimś ukrytym interesem własnym...
_________________
stałe pozbawienie prawa do pisania na forum
 
 
BLyy 


Pomógł: 176 razy
Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 2989
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2012-10-21, 20:00   

bhakta Jezusa napisał/a:
Brak współczucia jest największym upodleniem człowieka. A do totalnej znieczulicy wzywa nas Czarny (sanskr. Kriszna) w swoich pismach. Każdykto nie jest powodowany współczuciem, nigdy nie pomoże drugoiemu człowiekowi, chyba że wiedziony jakimś ukrytym interesem własnym...

Brak współczucia nie jest żadnym upodleniem człowieka jeśli idą za tym czyny. Człowiek który nie współczuje również może pomagać ludziom. Są również socjopaci co nie mają w sobie współczucia, jednak potrafią żyć normalnie wśród ludzi i przyjść z pomocą.
_________________
"Poznajcie, co macie przed oczyma, a odkryjecie wszelkie tajemnice. Albowiem nie ma rzeczy ukrytej, która odkryta by? nie mo?e" Ewangelia Tomasza 5
 
 
 
bhakta Jezusa 
zbanowany


Wyznanie: chrześcijanin
Wiek: 65
Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 265
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-10-21, 22:27   

Ludzie Boży na widok ogromu cierpienia innych, głęboko im współczują. Bowiem nie zawsze można pomóc, i twedy powstaje u ludzi normalnych i wrażliwych przynajmniej uczucie litości i współczucia. Ale ludzie demoniczni wręcz cieszą się z tego że nie mają nawet takiego uczucia. Jest to dla nich chlubą, z czym się jeszcze obnoszą, a Czarny (nie chodzi tu o kolor skóry) im w tym błogosławi. Największym nieprzyjacielem rodzaju ludzkiego jest Czarny...
_________________
stałe pozbawienie prawa do pisania na forum
 
 
mitryl 


Wyznanie: Aby tylko na Drodze Prawdy do ?ycia.
Pomógł: 8 razy
Wiek: 35
Dołączył: 17 Lut 2014
Posty: 93
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2014-06-06, 13:49   

Ostatnio sporo sie zastanawiam nad owocami jakie wydają poganie. Tacy na przykład mnisi buddyjscy żyją w czystości w zgodzie z naturą są mili i kierują sie miłością .
http://mahajana.net/teksty/nauka_buddy/sangha.html
Tak samo jak inne religie świata, potępiają przemoc i propagują w jakiś sposób właśnie miłość.
Osoba czy to mnich czy jakiś inny kapłan oddaje sie temu bóstwu i jego naukom wydaje dobry owoce w swoim życiu. My wiemy, że jedyna prawdą jest Pan nasz Jezus Chrystus i wiara nasza wydaje także owoce. Czasem może mniej obfite niż poganie. Wiemy jednak, że te nauki (pogańskie) raczej swoje źródło maja u tego "pana" co z nami w opozycji jest.
Wiem że zakon jest wypisany w naszych sercach i że Pan może zbawić nie zależnie od wyznania. Chcę się jednak skupić na owocach, a nie wydawać osądy. Skoro taki mnich oddaje się bałwochwalstwu modli się być może do jakiegoś demona, ale w życia nie morduje nie kradnie itp... Gdzieś musi być ta subtelna granica między prawdziwa nauką a szatańską?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 11