Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
różnica między Baptystami a Anabaptystami
Autor Wiadomość
Grzes55555
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-05, 20:11   różnica między Baptystami a Anabaptystami

Witam, zwracam się z prośbą w tym poście do kogoś kto jest w Kościele ( lub zborze )
Baptystów.
Jak w temacie chciałem zapytać o różnice w wierzeniach Baptystów i Anabaptystów.
A może to to samo tylko stara nazwa była inna a nowa jest inna. :->
Nie wiem więc pytam :-) :?:

pozdrawiam
 
 
machabeusz 

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 06 Lip 2007
Posty: 3321
Wysłany: 2010-07-05, 20:20   

Przyłączam się do pytań , ja też chciałbym wiedzieć. :-)
_________________
Jesteś lub byłeś świadkiem Jehowy?

http://forum.zbawieniedlaciebie.pl/index.php

http://machabeusz7.bloog.pl/
 
 
nike 

Pomogła: 135 razy
Dołączyła: 05 Sie 2006
Posty: 10689
Wysłany: 2010-07-05, 20:35   

http://portalwiedzy.onet....ysci,haslo.html

http://portalwiedzy.onet....stow,haslo.html
_________________
http://biblos.feen.pl/index.php
 
 
Bobo 


Pomógł: 551 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13741
Wysłany: 2010-07-05, 20:39   

Cóż... był tu na forum kiedyś jeden anabaptysta z kierunku mennonickiego o nicku: anastasis.

Jednak został zbanowany, gdyż anastasis to... także niejaki Janek, Arche, PZPR czy jeszcze inaczej... ;-)
Może raczej nie przywołujmy go, gdyż byłoby to porównywalne z otwarciem przysłowiowej 'puszki Pandory' :-?

Bobo
 
 
makabi 

Wiek: 45
Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 843
Skąd: polska
Wysłany: 2010-07-05, 20:58   

nie był on anabaptystą.Polecał ich darmowe czasopismo "Ziarno Prawdy" .Bardzo ciekawe i dostępne za darmo (mozna zamówic przez internet). Co do Janka to raczej byl on z kierunku staroluterańskiego.O ile wiem, nie był ochrzczony w wieku świadomym w żadnej społeczności.
Bobo się myli :-(

[ Dodano: 2010-07-05, 22:00 ]
http://www.berejczycy.ids.pl/index.php?id=4


tu masz wstęp do doktryny anabaptystycznej
 
 
Bobo 


Pomógł: 551 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13741
Wysłany: 2010-07-05, 21:07   

makabi napisał/a:
nie był on anabaptystą.Polecał ich darmowe czasopismo "Ziarno Prawdy" .Bardzo ciekawe i dostępne za darmo (mozna zamówic przez internet). Co do Janka to raczej byl on z kierunku staroluterańskiego.O ile wiem, nie był ochrzczony w wieku świadomym w żadnej społeczności.
Bobo się myli :-(

[ Dodano: 2010-07-05, 22:00 ]
http://www.berejczycy.ids.pl/index.php?id=4


tu masz wstęp do doktryny anabaptystycznej


Cóż... zasugerowałem się tym, że polecając akurat ten kościół, zarazem jest jego członkiem.
http://biblia.webd.pl/for...ghlight=#103429
 
 
Grzes55555
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-05, 21:59   

z linku podanego przez nike

Spadkobiercami teologicznego dorobku anabaptystów są baptyści i mennonici. Ich obyczajowość i sposób życia z XVIII w., tj. z czasu, gdy przybyli do USA, zachowują Amisze, zamieszkujący w liczbie ok. 20 tys. w okolicach Lancaster we wschodniej Pensylwanii oraz w kilku wsiach w stanach Indiana i Ohio.

To skąd Berejczycy?
Chyba że dane z tej strony są niekompletne :idea: :?:

[ Dodano: 2010-07-05, 23:06 ]
Ale z tego co tam wynika to koscioła lub zboru o nazwie Anabaptyści chyba juz nie ma.

[ Dodano: 2010-07-05, 23:07 ]
Oczywiście moge się mylic bo mogła zostac zmieniona nazwa, mogło byc coś nowego ale i może ktoś kontynuuje wierzenia Anabaptystów.
 
 
nike 

Pomogła: 135 razy
Dołączyła: 05 Sie 2006
Posty: 10689
Wysłany: 2010-07-05, 22:10   

Raczej nie ma, zostali Baptyści. chociaż może gdzieś ktoś się zachował ze starej nazwy.
_________________
http://biblos.feen.pl/index.php
 
 
Bobo 


Pomógł: 551 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13741
Wysłany: 2010-07-05, 22:20   

Na temat Anabaptystów w Strażnicy:

Cytat:
Kim byli anabaptyści?
UWAGĘ każdego, kto po raz pierwszy odwiedza centrum miasta Münster (Monaster) w niemieckiej Westfalii, przykuwają trzy żelazne klatki zawieszone na kościelnej wieży. Z krótkimi przerwami wiszą tam niemal od 500 lat. Najpierw znajdowały się w nich ciała trzech mężczyzn, których publicznie torturowano i stracono. Należeli oni do anabaptystów, a klatki są pozostałością po ich królestwie.
Kim byli anabaptyści? Jak powstał ten ruch? Jakie nauki głosił? Dlaczego ci mężczyźni zostali straceni? I jaki związek mają trzy klatki z owym królestwem?
Zreformować Kościół — ale jak?
Na przełomie XV i XVI wieku Kościół katolicki i jego duchowieństwo poddawano coraz ostrzejszej krytyce. Rozpanoszyła się nieuczciwość i niemoralność, wielu ludzi odczuwało więc potrzebę gruntownych zmian. W roku 1517 Marcin Luter publicznie wezwał do przeprowadzenia reform i gdy poparli go inni, rozpoczął się okres protestanckiej reformacji.
Jednakże reformatorzy nie byli jednomyślni w kwestii tego, co należy zrobić ani jak daleko mają sięgać zmiany. Wielu uświadamiało sobie potrzebę trzymania się Biblii w sprawach sposobu wielbienia Boga. Niestety, reformatorzy mieli rozbieżne zdania co do interpretacji nauk biblijnych. Zdaniem niektórych reformacja postępowała zbyt wolno. I właśnie pośród tych ludzi zrodził się ruch anabaptystów.
„W zasadzie nie było jednego ruchu baptystycznego, lecz istniało ich kilka” — pisze Hans-Jürgen Goertz w książce Die Täufer — Geschichte und Deutung (Baptyści — historia i wierzenia). Na przykład w roku 1521 czterech mężczyzn zwanych prorokami z Zwickau wywołało poruszenie, głosząc nauki anabaptystów w Wittenberdze. A w roku 1525 grupa anabaptystów wyłoniła się w Zurichu. Społeczności takie pojawiły się również na Morawach (na terenie dzisiejszej Republiki Czeskiej) oraz w Niderlandach.
Chrzest — dla dzieci czy dla dorosłych?
Gminy anabaptystów były zazwyczaj niewielkie, a ich członkowie na ogół przejawiali pokojowe usposobienie. Wierni nie ukrywali swych przekonań, a nawet głosili je innym. Główne zasady wiary anabaptystów nakreślono w roku 1527 w tak zwanych artykułach schleitheimskich. Między innymi odmawiali oni noszenia broni, trzymali się z dala od spraw tego świata i ekskomunikowali grzeszników. Ale przede wszystkim charakteryzowało ich przekonanie, że należy chrzcić dorosłych, a nie dzieci. To również wyraźnie odróżniało anabaptystów od innych religii.
Chrzest dorosłych nie był jedynie dogmatem wiary; w grę wchodziła kwestia sprawowania władzy. Gdyby ludzie mogli podejmować decyzję dopiero w momencie osiągnięcia dojrzałości i na podstawie swoich przekonań, niektórzy w ogóle nie daliby się ochrzcić. A osoby nieochrzczone pozostawały, przynajmniej do pewnego stopnia, poza kontrolą Kościoła. Dla niektórych religii oznaczałoby to więc utratę władzy.
Dlatego też katolicy i luteranie zamierzali zniechęcić ludzi do idei chrztu dorosłych. Po roku 1529 w pewnych rejonach tym, którzy chrzcili osoby pełnoletnie lub sami zostali ochrzczeni jako dorośli, groziła kara śmierci. Dziennikarz Thomas Seifert wyjaśnia, że anabaptystów „okrutnie prześladowano w całym Świętym Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego”. Największe szykany spotkały ich w mieście Münster.
Münster wypatruje zmian
W ówczesnym Münsterze mieszkało około 10 000 ludzi, a miasto otaczał trudny do zdobycia system umocnień, szeroki na jakieś 90 metrów i długi na 5 kilometrów. Jednak sytuacja w obrębie murów wcale nie była stabilna. Broszura The Kingdom of the Anabaptists (Królestwo anabaptystów) wydana przez Muzeum Miasta Münster wspomina o „wewnętrznych dysputach politycznych pomiędzy radą miejską a gildiami”. Poza tym mieszkańcy byli oburzeni postępowaniem duchowieństwa. Münster opowiedział się za reformacją i w roku 1533 to dotychczas katolickie miasto stało się miastem luterańskim.
Jednym z czołowych duchownych głoszących w Münsterze idee reformacji był Bernhard Rothmann, człowiek o raczej porywczym usposobieniu. Niemiecki historyk Friedrich Oehninger wyjaśnia, że Rothmann „zdecydowanie skłaniał się ku poglądom anabaptystów; razem ze swymi towarzyszami odmówił chrzczenia niemowląt”. Zdobył w Münsterze szerokie poparcie, choć jego radykalizm był dla wielu ludzi nie do przyjęcia. „Coraz więcej zwolenników dawnego porządku, targanych niepokojem i złymi przeczuciami, opuszczało miasto. Do Münsteru zaś zewsząd ściągali anabaptyści — w nadziei, że tu urzeczywistnią swe ideały”. Taka koncentracja anabaptystów doprowadziła do tragedii.
Oblężenie „Nowego Syjonu”
Dwaj holenderscy imigranci — Jan Mathys, piekarz z miasta Haarlem, i Jan Beuckelson, znany jako Jan z Lejdy — mieli odegrać główną rolę w nadchodzących wydarzeniach. Mathys ogłosił się prorokiem i twierdził, że w kwietniu 1534 roku nastąpi drugie przyjście Chrystusa. Miasto obwołano biblijnym Nowym Syjonem, Nową Jerozolimą, a mieszkańców ogarnęły apokaliptyczne nastroje. Rothmann wprowadził powszechną wspólnotę majątkową. Dorośli mieli do wyboru: albo dać się ochrzcić, albo opuścić miasto. Masowy chrzest objął nawet tych, którzy po prostu nie chcieli stracić domu ani majątku.
Okoliczna ludność patrzyła z niepokojem, jak Münster staje się pierwszym miastem, w którym anabaptyści zdobywają dominującą pozycję religijną i polityczną. Według książki Die Täufer zu Münster (Baptyści z Münsteru) wzbudziło to „nienawiść do tego miasta w całym Świętym Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego”. Książę biskup Franz von Waldeck, sprawujący władzę na tym obszarze, zebrał armię mającą podbić Münster. Wśród jego żołnierzy byli zarówno luteranie, jak i katolicy. Oba wyznania, których członkowie w czasie reformacji stali po przeciwnych stronach i wkrótce mieli rzucić się sobie do gardeł w wojnie trzydziestoletniej, teraz zjednoczyły siły przeciwko anabaptystom.
Zagłada królestwa anabaptystów
Potęga oblegających wojsk nie przestraszyła obrońców ukrytych za murami miejskimi. W kwietniu 1534 roku, w czasie zapowiadanego powtórnego przyjścia Chrystusa, Mathys wyjechał z miasta na białym koniu, przeświadczony o boskiej ochronie. Jakże przerażeni musieli być jego stronnicy, gdy z murów miejskich zobaczyli, iż został rozsiekany na kawałki, a jego głowę nabito na pal!
Następcą Mathysa zostaje Jan z Lejdy, który przybiera tytuł króla münsterskich anabaptystów. Stara się zaradzić problemom demograficznym — w mieście jest znacznie więcej kobiet niż mężczyzn — więc zachęca mężczyzn do wielożeństwa. W królestwie anabaptystów dochodzi do skrajności — śmiercią karane są cudzołóstwo i rozpusta, ale toleruje się, a nawet pochwala poligamię. Sam król Jan bierze sobie 16 żon. Kiedy jedna z nich, Elisabeth Wandscherer, prosi go o pozwolenie na opuszczenie miasta, zostaje publicznie ścięta.
Oblężenie trwało 14 miesięcy, aż w czerwcu 1535 roku Münster upadł. Dokonane wówczas zniszczenia można porównać jedynie z tym, co spotkało owo miasto podczas II wojny światowej. Rothmann zdołał zbiec, ale króla Jana i dwóch innych czołowych anabaptystów schwytano, poddano torturom i stracono. Ich ciała umieszczono w klatkach, które następnie zawieszono na wieży kościoła świętego Lamberta. Miały „służyć jako wymowne ostrzeżenie dla wszystkich potencjalnych wywrotowców” — wyjaśnia Seifert. Jak widać, mieszanie się do polityki przyniosło tragiczne następstwa.
A co się stało z innymi gminami anabaptystów? Przez jakiś czas w Europie trwały prześladowania. Większość anabaptystów opowiadała się za pacyfizmem, choć istniała pewna mniejszość nastawiona wojowniczo. Z czasem zwierzchnictwo nad anabaptystami objął były ksiądz Menno Simons, a społeczność ta stała się znana jako menonici lub występowała pod jeszcze innymi nazwami.
Trzy klatki
Anabaptyści byli w większości ludźmi religijnymi, starającymi się trzymać zasad biblijnych. Jednakże w Münsterze pod wpływem radykałów odstąpili od swej ideologii i zaangażowali się w politykę. Ruch ten przekształcił się wówczas w ugrupowanie rewolucyjne. Anabaptyści sprowadzili tym nieszczęście zarówno na siebie, jak i na ówczesny Münster.
Turyści odwiedzający centrum tego miasta z uwagą oglądają teraz ponurą pamiątkę po tragicznych wydarzeniach sprzed prawie 500 lat — trzy żelazne klatki zawieszone na wieży kościelnej.
w04 15.6


Cytat:
Anabaptyści a „wzór zdrowych słów”
APOSTOŁ Paweł ostrzegał, że po jego śmierci do trzody Bożej niczym „ciemiężycielskie wilki” dostaną się odstępczy chrześcijanie, którzy będą usiłowali „pociągnąć za sobą uczniów”. W jaki sposób? Wypaczając prawdę biblijną wprowadzaniem pewnych tradycji i fałszywych nauk (Dzieje 20:29, 30; 1 Tym. 4:1).
Właśnie dlatego Paweł gorąco zachęcał młodego Tymoteusza: „Trzymaj się wciąż wzoru zdrowych słów usłyszanych ode mnie, z wiarą i miłością, które są w łączności z Chrystusem Jezusem. Tego szlachetnego powiernictwa strzeż przez ducha świętego, który w nas mieszka”. Czym był ten „wzór zdrowych słów”? (2 Tym. 1:13, 14).
USTALENIE „WZORU”
Spisywanie wszystkich ksiąg Chrześcijańskich Pism Greckich ukończono w I wieku naszej ery. Chociaż zajmowali się tym różni ludzie, to dzięki oddziaływaniu świętego ducha Bożego, Jego czynnej mocy, nie tylko są one harmonijne, ale też tworzą jedną całość z Pismami Hebrajskimi, które powstały wcześniej. W ten sposób ukształtował się „wzór” czystych nauk biblijnych, którego chrześcijanie mieli się trzymać, tak samo jak szli za przykładem Jezusa Chrystusa (1 Piotra 2:21; Jana 16:12, 13).
Co się stało z owym „wzorem zdrowych słów”, gdy po śmierci apostołów na całe stulecia zapadły duchowe ciemności? Mimo że na zupełne jego odtworzenie trzeba było czekać aż do „czasu końca”, już wcześniej próbowało go odkryć wielu szczerych ludzi (Dan. 12:4). Niektórzy prowadzili te poszukiwania samotnie, inni — z grupką współtowarzyszy.
Jedną z takich niewielkich społeczności okazali się waldensi, którzy w okresie od XII do XIV wieku żyli we Francji, Włoszech i w innych krajach Europy. Z ruchu tego wyłonili się później anabaptyści. Kim byli ci ostatni i w co wierzyli?
PODSTAWOWE NAUKI
Anabaptyści wypłynęli na widownię dziejów około 1525 roku w Zurychu. Wierzenia ich szybko się stamtąd rozprzestrzeniły, docierając do wielu zakątków Europy. Zmiany przeprowadzone w początkach XVI wieku przez reformację były zdaniem anabaptystów nie dość głębokie.
Kierowali się oni pragnieniem powrotu do nauk pierwszych chrześcijan i w odrzuceniu dogmatów katolickich poszli dalej niż Marcin Luter i inni reformatorzy. Głosili na przykład, że oddać się Chrystusowi mogą jedynie dorośli. Ponieważ chrzcili osoby dorosłe (nawet ochrzczone kiedyś w niemowlęctwie), nadano im nazwę „anabaptyści”, czyli „nowochrzczeńcy” (Mat. 28:19; Dzieje 2:41; 8:12; 10:44-48).
„Dla anabaptystów prawdziwy Kościół był wspólnotą wierzących”, napisał dr R.J. Smithson w książce pt. The Anabaptists — Their Contribution to Our Protestant Heritage (Wkład anabaptystów w nasze protestanckie dziedzictwo). Wychodząc z tej zasady uważali oni, że całą gminą tworzą społeczność wiernych, i początkowo nie mieli specjalnie kształconych, płatnych kaznodziejów. Na wzór uczniów Jezusa byli wędrownymi głosicielami, którzy zachodzili do miast i wiosek i rozmawiali z ludźmi na rynkach, w warsztatach i w domach (Mat. 9:35; 10:5-7, 11-13; Łuk. 10:1-3).
Wyznawali pogląd, że każdy jest osobiście odpowiedzialny wobec Boga, ma wolną wolę, swą wiarę zaś powinien potwierdzać uczynkami, niemniej zgadzali się, że uczynki same w sobie nie zapewniają zbawienia. Jeżeli ktoś sprzeniewierzył się zasadom wiary, mógł być wykluczony ze zboru. Powrót następował dopiero po złożeniu dowodów szczerej skruchy (1 Kor. 5:11-13; por. 2 Kor. 12:21).
ICH POGLĄD NA ŚWIAT
Anabaptyści zdawali sobie sprawę, że nie naprawią świata. Chociaż od cesarza rzymskiego Konstantyna, czyli od IV wieku, kościół szedł ręka w rękę z państwem, nie oznacza to ich zdaniem, że państwo stało się przez to chrześcijańskie. Ze słów Jezusa wiedzieli, że jego naśladowcy nie mogą ‛należeć do świata’, nawet pod groźbą prześladowań (Jana 17:15, 16; 18:36).
Jeżeli sprawy świeckie nie kolidowały z sumieniem chrześcijańskim, anabaptyści okazywali władzy należny szacunek i posłuszeństwo. Nie mieszali się jednak do polityki, nie piastowali żadnych urzędów, nie byli sędziami ani nie składali przysiąg. Potępiali wszelką przemoc i przymus, toteż nie brali udziału w wojnach ani nie pełnili służby wojskowej (Marka 12:17; Dzieje 5:29; Rzym. 13:1-7; 2 Kor. 10:3, 4).
Przestrzegali wzniosłych zasad moralnych, prowadząc życie wstrzemięźliwe i skromne, z gruntu wolne od materialistycznych dążeń i pragnień. Ponieważ darzyli się nawzajem miłością, często zakładali razem osady, chociaż większość z nich nie uznawała mieszkania we wspólnocie. Pamiętali wszakże o tym, że wszystko należy do Boga, i zawsze byli gotowi wspierać swymi dobrami będących w potrzebie (Dzieje 2:42-45).
Dogłębne studium Biblii, a zwłaszcza Chrześcijańskich Pism Greckich, skłoniło niektórych anabaptystów do odrzucenia nauki o trójcy (czyli o jednym Bogu w trzech osobach), czego świadectwem są pozostawione przez nich pisma. Ich obrzędy religijne były zazwyczaj dość proste, przy czym szczególne miejsce przyznawali Wieczerzy Pańskiej. Wbrew tradycyjnym poglądom katolickim, luterańskim i kalwińskim uważali, że należy ją obchodzić na pamiątkę śmierci Jezusa. „Była to według nich największa uroczystość, w jakiej może uczestniczyć chrześcijanin”, pisze R.J. Smithson. „Dla wiernego wiązała się z ponowieniem przyrzeczenia, że bez reszty poświęci się służbie Chrystusowej”.
PRZEŚLADOWANIA I DALSZE DZIEJE
Podobnie jak pierwsi chrześcijanie, tak anabaptyści nie znaleźli zrozumienia u współczesnych. Jednych i drugich uznawano za burzycieli ustalonego porządku społecznego, którzy „wywracają zamieszkaną ziemię” (Dzieje 17:6). Anabaptyści nie chrzcili niemowląt i głównie dlatego wystąpiły przeciwko nim władze Zurychu, pozostające pod wpływem gorliwego reformatora Ulricha Zwingliego. W roku 1527 bezlitośnie utopiono Feliksa Manza, jednego z przywódców ruchu, a innych nowochrzczeńców szwajcarskich prześladowano tak zaciekle, że niemal doszczętnie wyginęli.
W Niemczech zajadle zwalczali anabaptystów zarówno katolicy, jak i protestanci. Dekret cesarski z 1528 roku nakazywał stracenie bez sądu każdego, kto się do nich przyłączy. Na skutek prześladowań w Austrii większość tamtejszych anabaptystów schroniła się na Morawach, w Czechach, Polsce, a później na Węgrzech i w Rosji.
Śmierć wielu pierwotnych przywódców nieuchronnie prowadziła do sięgnięcia po ster przez ekstremistów. Cechował ich brak rozwagi, co stało się przyczyną wielkiego zamieszania i odstąpienia od wcześniej wyznawanych zasad. Tragicznym potwierdzeniem tej zmiany były wydarzenia z 1534 roku, kiedy to radykałowie siłą przejęli władzę w mieście Münster w Westfalii. Po roku miasto zostało odbite, czemu towarzyszył rozlew krwi i tortury. Epizod ten nie miał nic wspólnego z prawdziwymi naukami nowochrzczeńców i mocno zaszkodził ich reputacji. Niektórzy próbowali potem odciąć się od nazwy „anabaptyści”, woląc określenie „baptyści”. Ale bez względu na to, jakie przybierali miano, wciąż padali ofiarą prześladowań, zwłaszcza ze strony inkwizycji katolickiej.
Szukając pokoju i wolności grupy anabaptystów decydowały się w końcu na emigrację. Dzisiaj spotykamy ich zarówno w Europie, jak i w obu Amerykach. Zasady, jakie początkowo uznawali, znalazły swe odbicie w poglądach wielu innych wyznań, na przykład kwakrów, współczesnych baptystów oraz darbistów. Kwakrzy podobnie nienawidzą wojny i głoszą potrzebę kierowania się „wewnętrznym światłem”.
Anabaptyści przetrwali po dziś dzień, czego najwymowniejszym świadectwem są zwłaszcza dwie społeczności religijne. Jedna to hutterianie, zwani tak od ich przywódcy Jakuba Huttera, żyjącego w XVI wieku. Założyli oni wspólnoty w Wielkiej Brytanii, na zachodzie Kanady, w Paragwaju i Dakocie Południowej (USA). Drugie ugrupowanie to menonici. Nazwa ta pochodzi od Mennona Simonsa, którego działalność w Holandii przyczyniła się do zatarcia pamięci niechlubnych wypadków w Münster. Zmarł on w 1561 roku. Obecnie różne odłamy menonitów można napotkać w Europie oraz Ameryce Północnej.
„WZÓR” DZISIAJ
Być może baptyści poszukiwali „wzoru zdrowych słów”, nie zdołali go jednak odkryć. Co więcej, w książce pt. A History of Christianity (Historia chrystianizmu) K.S. Latourette pisze: „Początkowo byli gorliwymi misjonarzami, lecz wskutek prześladowań zamknęli się we własnym kręgu, podtrzymując swe istnienie raczej przez wydawanie na świat dzieci niż przez nawracanie”. Słowa te można równie dobrze odnieść do członków owych niewielkich ugrupowań religijnych, które się wywodzą od anabaptystów. Pragnąc trzymać się z dala od świata i jego zwyczajów, zachowują odrębność stroju, o co jest im tym łatwiej, że często żyją w zamkniętych wspólnotach.”.
w88/8
 
 
Grzes55555
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-05, 22:38   

http://portalwiedzy.onet....nici,haslo.html


cytat ze strony z linka powyżej

Mennonici, anabaptystyczny ruch religijno-społeczny w Niderlandach, zapoczątkowany przez Menno Simmonsa, odrzucający uznawanie hierarchii kościelnej, służbę wojskową, zajmowanie urzędów państwowych, propagujący rygoryzm moralny. Mennonici uznają tylko dwa sakramenty: chrzest dorosłych i eucharystię. Jedynym autorytetem wiary jest dla mennonitów Biblia (Pismo Święte), którą członkowie gminy mogą interpretować dowolnie. Na skutek ostrych prześladowań tak ze strony władz świeckich, jak i duchowieństwa innych wyznań większość mennonitów wyemigrowała
do USA, dziś jest ich tam ok. 150 000.

Więc wydaje mi się że Mennonici może to być albo nowa nazwa Anabaptystów albo też ich dzisiejsi naśladowcy.
 
 
makabi 

Wiek: 45
Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 843
Skąd: polska
Wysłany: 2010-07-05, 22:49   

http://www.ziarnoprawdy.pl/o_nas.html
 
 
wit
Wyznawca Istniejącego


Pomógł: 50 razy
Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 3796
Skąd: grudziądz
Wysłany: 2010-07-10, 19:33   

Baptyści wywodzą się z tradycyjnego protestantyzmu, tj. z prezbiterianizmu, a ich teologia w wielu przypadkach zasadniczo nie odbiega od teologii reformowanej. Przykładem są tu baptyści reformowani. Jedyna rzecz, która ich różni od prezbiterian to właściwie podejście do zagadnienia chrztu. Natomiast anabaptyści byli bardziej spontanicznymi ruchami, i jeśli mielibyśmy ich umiejscowić na dzisiejszej scenie chrześcijaństwa, to w dużej mierze można by ich zaliczyć jako prekursorów ruchów charyzmatycznych.
I jeszcze jedna ważna rzecz. Baptyści są często kalwinistami, natomiast anabaptyści byli arminianami.
_________________
RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI.
 
 
Hardi 
Administrator
Classic A2J

Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 44 razy
Wiek: 42
Dołączył: 21 Paź 2009
Posty: 5892
Skąd: Norwegia
Wysłany: 2010-07-12, 12:49   

Bobo, dość sporo ciepłych słów pod adresem anabaptystów... dzisiaj wielu z nich nazywa się berejczykami, nie mieszają się w politykę itd., a ich głównym mottem jest powrót do pierwotnego chrześcijaństwa. Czy zatem możesz ich uznać za swoich braci czy nie :?:
_________________
"Badacie Pisma, ponieważ myślicie, że dzięki nim będziecie mieć życie wieczne, a właśnie one świadczą o mnie. A jednak nie chcecie przyjść do mnie, żeby mieć życie." Jana 5.39-40

Blog ¤¤¤ YouTube ¤¤¤ Chomik ¤¤¤ Słowo Nadziei
 
 
 
wit
Wyznawca Istniejącego


Pomógł: 50 razy
Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 3796
Skąd: grudziądz
Wysłany: 2010-07-12, 20:57   

W dzisiejszych czasach nie ma już anabaptystów. Istnieją grupy religijne, które wywodzą się z anabaptyzmu, jak hutteryci, mennonici czy amisze.
_________________
RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI.
 
 
Grzes55555
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-12, 20:59   

Czyli to co Oni dziś nauczają, oraz w co wierzą jest ,,zapożyczone" od dawnych anabaptystów .
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 11