Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
inaczej
Autor Wiadomość
skaut5
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:30   inaczej

Chciałbym, napisać o czymś co tak naprawdę zmieniło moje życie. Może to będzie śmieszne, infantylne ale prawdziwe. Jednakże trzeba już tu zaznaczyć, że to co opisze jest tylko moim własnym i osobistym spojrzeniem i doświadczenie, a więc jest subiektywne.

Zacznijmy od tego, iż tak jak wielu z nas tu debatujących miałem podobne spojrzenie na KK, będąc jego żywym członkiem nie zawsze chciałem zrozumieć co tak naprawdę jest ważne. Buntowałem się przeciw dogmatom, Tradycji i temu co tak naprawdę dziś uważam za słuszne. Niech ciałem słuchać o Maryi, o ofierze Chrystusa oraz o całym szeregu burzliwych spraw. W moich wywodach zachowywałem się raczej jak sekciarz niż człowiek należący do Chrystusa. To co chciałem to wybierałem to co nie było po mojej myśli argumentowałem tak by zawsze znaleźć swoją rację w lepszym „prawdziwszym” świetle.

Dopiero pewnego razu, przy rozmowie z człowiekiem, który nie miał nic wspólnego z Kościołem ani z Chrystusem usłyszałem: „dokąd ty chłopcze zmierzasz?”. Słowa brzmiały mocno. Tak mocno, iż reprymenda ze strony tej osoby była bodźcem do rozmyślenia mojej postawy. Potem nastał długi czas, gdy musiałem odkrywać na nowo jak ważna w byciu człowiekiem jest sprawa wierności. Pamiętam jak dziś słowa tamtej rozmowy: „Skoro mówisz: Chrystus jest moim Panem, to czemu buntujesz się przeciw Niemu?”.

Dziś myślę o tym tak, skoro Jezus zakładał Kościół to w swej wszechmocy musiał wiedzieć co się z nim stanie, jak my ludzie z nim postąpimy. Pomimo naszych kłótni i rozłamów jednak Chrystus założył swój Kościół. Pozwala nam się rodzić Katolikami, Arianami, Protestantami, Prawosławnymi etc. i chce byśmy żyli według tego jak go poznaliśmy. Byśmy żyli w zgodzę z Nim, i z jego Kościołem. Wierzymy różnie a jednak mamy coś wspólnego, chcemy być jednością, marzymy o wspólnocie a nie dajemy miejsca rozmową które nie prowadzą do wzajemnych „krucjat” i „inkwizycji”. Może jednak, zamiast tego powinniśmy zgłębiać to co jest naszym dziedzictwem? Wtedy dopiero wychodzić z postulatami.

Kiedy zobaczymy w historię chrześcijaństwa, ujrzymy postać Marcina Lutra, człowieka który nie chciał rozłamywać a naprawiać. Wywieszając swoje tezy chciał odnowy całego Kościoła, który znał. Ta jego postawa zawsze mi imponuje. Człowiek tak zwykły jak wszyscy my, i tak mocno przejęty swoją wiarą. Nie mówię o tym co z tego wyszło bo to już historia rany i rozdarcia z którą uporać musimy się my, nie czekając na to aż znowu pojawi się w historii kolejny „Marcin Luter”.

Nie wykładam tu żadnej z doktryn KK, lecz moje przemyślenia. Co do tamtego wydarzenia, to dziś jestem już dojrzalszy, zawierzyłem Panu, i jak każdy z nas, ja sam próbuje wczytywać się w głos Jego woli zamierzonej względem mnie. Krocze jedną z wielu dróg jakie są możliwe w „moim” Kościele. Dziś na nowo potrzeba nam chyba pragnąć służby tak na sposób i wzór kościelnej ścierki którą się wyciera kurze i chowa do kąta. Gdybyśmy wszyscy mogli być takimi ścierkami, prosząc pana by nami kierował i nami wycierał moglibyśmy stać się w pełni błyszczącą Bożą budowlą i Bożym mieszkanie.

Tak więc ważne jest by żyć wiarą Chrystusa. Ja znalazłem już Ją w KK, gdzie znajdą ją inni? Tego nie wiem. Proponuje jednak tu wiersz ks. Jana Twardowskego, bo on to co chciałbym tu napisać lepiej ujął i krócej:

Wyjaśnienie
Nie przyszedłem Pana nawracać
Zresztą wyleciały mi z głowy wszystkie mądre kazania
Jestem od dawna obdarty z błyszczenia
Nie będę Panu wiercić dziury w brzuchu
Pytając co pan sądzi o Mertonie
Nie będę podskakiwał w dyskusji jak indor
Z czerwoną kapką na nosie
Nie zacznę wlewać do ucha świętej teologii łyżeczka

Po prostu usiądę przy Panu
i zwierzę swój maleńki sekret
że ja, ksiądz
wierzę Panu Bogu jak dziecko



z Panem
 
 
esther
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:30   

Drogi Autorze,
jak dla mnie Twój post budzi kontrowersje... nie mogę się z Tobą zgodzić,

Jezus nie przyszedł łączyć religii!!!
wprowadził rozłamy, On i Jego uczniowie byli nazwani sektą Nazarejczyków, a nie bratał się z uczonymi w Piśmie czy faryzeuszami, ganił ich za ich własne nauki i doktryny:

Marka 7:6-9 On zaś rzekł im: Dobrze Izajasz prorokował o was, obłudnikach, jak napisano: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi. Przykazania Boże zaniedbujecie, a ludzkiej nauki się trzymacie. I mówił im: Chytrze uchylacie przykazanie Boże, aby naukę swoją zachować.- czy Jezus próbował ich zjednoczyć? czy głosił ekumenizm? czy ganił ich i wyznaczył tylko jedną drogę, On był Drogą, nie kościoły, ludzie mieli podążać za Nim, nie tradycją!

Mateusza 3:7 A gdy ujrzał wielu faryzeuszów i saduceuszów, przychodzących do chrztu, rzekł do nich: Plemię żmijowe, kto was ostrzegł przed przyszłym gniewem?
Łukasza 3:7-9 Mówił (Jan Chrzciciel) więc do tłumów, które przychodziły, aby się dać ochrzcić przez niego: Plemię żmijowe, któż wam poddał myśl, aby uciekać przed przyszłym gniewem? Wydawajcie więc owoce godne upamiętania. A nie próbujcie wmawiać w siebie: Ojca mamy Abrahama; powiadam wam bowiem, że Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi. A już i siekiera do korzenia drzew jest przyłożona; wszelkie więc drzewo, które nie wydaje owocu dobrego, zostaje wycięte i w ogień wrzucone.Bóg rozsądza po owocach, fakt, ze denominacje nie są ważne w Jego oczach, ale nie pozwalał nigdy na przedkładanie ludzkich filozofii, nauk ponad Słowo Boże, co dzieje się w wielu kościołach podających sie za chrześcijańskie

przewracał stoły w świątyni, kiedy panowało tam bezprawie..

powiedział:
Mateusza 10:34 Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz.
Każdy kto zdecydował się podążać Jego drogą, cierpiał prześladowania dla sprawiedliwości, był nienawidzony przez świat:
Jana 16:1-3 To wam powiedziałem, abyście się nie zgorszyli. Wyłączać was będą z synagog, więcej, nadchodzi godzina, gdy każdy, kto was zabije, będzie mniemał, że spełnia służbę Bożą. A to będą czynić dlatego, że nie poznali Ojca ani mnie.
Jana 15:18-21 Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą. A to wszystko uczynią wam dla imienia mego, bo nie znają tego, który mnie posłał.

O kim tu jest mowa? to nie poganie prześladowali chrześcijan, tylko konserwatywni faryzeusze, saduceusze, itp.. czyli ludzie wierzący w Boga, ludzie, którzy czytali w świątyniach codziennie Słowo Boże, którzy uważali, że pełnią służbę Bożą zabijając innowierców... wszyscy niemalże apostołowie zginęli śmiercią męczeńską. Cezar! który był Rzymianinem!!! wieczerzał przy blasku "świec" - chrześcijan oblewanych gorącym woskiem, podpalanych.. na stosach płonęli innowiercy, protestanci, którzy paląc się żywcem, śpiewali hymny Panu, wielbiąc Go za to, ze dla Niego oddają życie, smród palonych ciał rozchodził sie po całym Rzymie... przewlekano im przez ścięgno Achillesa sznur, za który ich wieszano, mordowano ich za wiarę, za miłość do Chrystusa.. jak wiele krwi zostało przelanej przez KK?! krwi ludzi oddanych Panu, Święta Inkwizycja, Noc Świętego Bartłomieja, gdzie ulicami płynęła krew tak zwanych "pogan", a tak naprawdę protestantów... tak wiele ludzi zginęło za rozpowszechnianie Biblii, której to posiadanie, czytanie było zabronione przez KK..

Nie zywię nienawiści do instytucji KK, nie popieram również protestantów, którzy często mścili się i chcieli poprzez rozlew krwi udowodnić swoje racje, nie mniej jednak uważam, ze pradziwi wierzący w mniejszym bądź większym stopniu cierpieć będą prześladowania, nienawidzeni przez świat, odrzuceni i dyskryminowani... Kościół Chrystusa to nie jakaś denominacja, ale ludzie, którzy całym sercem słuzą ewangelii, którzy żyją zgodnie z tym co jest napisane w Biblii, którzy odkupieni są Krwią Baranka, którzy odwrócili sie od swego grzesznego zycia, by żyć razem z Bogiem..

Drogi Skaucie, cieszę się że szukasz woli Pana względem swego zycia, ja też czynię to od lat, ale wierz mi, ze w KK jej nie znajdziesz, tylko, kiedy zaczniesz wieczerzać sam z Panem w swojej komorze, kiedy On zacznie Cię uczyć ze Swego Słowa.. wtedy poznasz Jego moc i kim naprawdę jest, a wtedy dostrzeżesz różnice między Słowem Bozym, a tym, czego Cię uczono przez lata.. tylko jest jeden warunek: tylko Pan, żadnych kompromisów, jak jest napisane, tak czyń...
 
 
sylka
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:30   

Dziekuję skaucie za swiadectwo.

Możesz odpowiedziec Estherze, a potem zamknę ten temat, gdyż z założenia nie należy tutaj prowadzic polemiki.

Pozdrawiam.
 
 
skaut5
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:32   

Droga Esthero!

Kiedy czytam zarzuty pod adresem KK wyciągnięte z historii takie jak: „to katolicy mordowali, zabijali protestantów” etc. kroi mi się na ustach chęć powiedzenia „a protestanci nie?”, i dorzucenia do tego szyderczego uśmiechu. Tego jednak nigdy nie zrobię i nie zrobiłem. Czemu? Ani ja, ani Ty Esthero, ani nikt z nas nie pamięta już tamtych czasów. Żadna z osób żyjąca teraz nie widział stosów, nie pamięta tamtych wojen religijnych. Więc jak ma za to odpowiadać? Czy ja lub Ty, lub ktokolwiek inny możemy odpowiadać za cokolwiek z przeszłości?

KK już niejednokrotnie przyznawał się do win i prosił o wybaczenie, przypomnijmy sobie choćby Jana Pawła II. Wszyscy w Kościele widzą też, że to nie wystarczy. Niema dziś innego wyjścia bo nie da się przywrócić tamtych ludzi ani wynagrodzić win ich rodziną i bliskim. Dziś jesteśmy my, szarzy ludzie, którzy nauczyliśmy się żyć koło siebie, pracować razem ale czy to nie jest za mało? Żyjemy wedle własnych sumień, wedle tego jak biją nam serca i jak podpowiada intelekt. Pragniemy tolerancji, zachwalamy się wolność, lecz czy tego nie robi cały świat? Czy nam, chlubiącym się mianem chrześcijan, nie powinno zależeć na czymś więcej?

Jezus przyszedł wedle pragnienia Bożego: „aby przez niego znów pojednać wszystko ze sobą” (Kol 1,20). Czyż to nie on sam prosił w ten sposób za na: „Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że ty nas posłałeś."(J 17,21) Czy może nas Bóg zwodzić i pragnąc nas oszukiwać dając nam w swym Piśmie takie słowa:

Cytat:

„Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziej, jaką daje nam wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest.” Ef 4,4-5



Albo gdzie indziej:

Cytat:

„Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. Niema już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny i kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie.” Ga 4,27-28


Czyż więc Chrystus chce poróżniać swoje dzieci i dzielić je między sobą? Czy My którzy jesteśmy w nim jednym ciałem możemy zadawać rany temu ciału?

Skoro Jezus przychodzi jednać nas to dlaczego mówi o poróżnieniu np. w podanych przez ciebie perykopach? Kiedy czytamy u Mateusza 10:34, ale i Łukasza 12,51 jawi się nam obraz przerażającego chrześcijaństawa, lecz czy wiara jaką daje nam Jezus nie jest miłością? Jest! I mimo tego że Jezus przychodzi „poróżnić synem z ojcem, córkę z matka, a synową z teściową” Mat 10,35 to nie przez wzgląd na potrzeba nienawiści. Lecz pokazuje nam, że nawet więzy rodzinne nie są wstanie przewyszyć Jego miłości. (trzeba dodać, że Izraelići wieżyli, iż podziały w rodzinie porzedzą przyjście Mesjasza por Mi 7,6-7) To co Chrystus poróżnia to nie ludzie lecz sprawy boskie z luckimi, gdyż te pierwsze muszą stać wyżej. Wiara w Jezusa nie może być wiarą egocentryków. Zobaczmy:

Cytat:

„Jeśli ktoś kocha ojca swego lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godny. Podobnie jeśli ktoś kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest mnie godny. Kto nie bierze swego krzyża i nie naśladuje Mnie, nie jest Mnie godny. Ten, kto znajduje swoje życie, straci je; ten zaś, kto traci swoje życie z mojego powodu, znajdzie je.” Mat 10, 37-39
por. Łk 14,25-35


I tu pojawia się paradoks chrześcijańskiej miłości i oddania, i może kto powie „absurd” lecz czy Bóg na krzyżu nie był absurdem dla świata?

Zaś to co tyczy się przykładów z faryzeuszami i saduceuszami chyba niema nic wspólnego z ekumenizmem. Bo czy można było łączyć Nowe Przymierze ze starym? Odpowiedz znajduje się Ewangelii według św. Marka 2,18-22 gdzie Jezus zaznacza, iż nowego wina nie wlewa się do starych bukłaków.

Esther napisał:
Cytat:
ale wierz mi, ze w KK jej nie znajdziesz, tylko, kiedy zaczniesz wieczerzać sam z Panem w swojej komorze, kiedy On zacznie Cię uczyć ze Swego Słowa.. wtedy poznasz Jego moc i kim naprawdę jest, a wtedy dostrzeżesz różnice między Słowem Bozym, a tym, czego Cię uczono przez lata..



Co zaś się tyczy się mojej wierności Kościołowi, to jest fakt mojej wiary. Czy mógłbym opuścić czy też zdradzić Kościół, którego Głową jest sam Chrystus. Sam z siebie nic nie znaczę lecz tylko w Chrystusie nabieram sensu. Kościół Chrystusowy, Kościół mych braci i sióstr, Kościół serc, woli i umysłów jest mym miejscem. Gdyż KK to nie zbiór kamieni, budowli, sanktuariów i kas bankowych, lecz miłująca się wspólnota braci w Chrystusie. Kiedy jestem w Nim, to wiem iż mogę wtedy mocno przylegać do Chrystusa. Jak mógłbym opuścić KK gdzie jest Jezus, skoro nie potrafię opuścić nawet ZHP przez wzgląd na moje własne instruktorskie zobowiązanie: „Służby powierzonej przez ZHP nie opuszczę samowolnie”. To czy nie bardziej zobowiązuje mię wierność postanowieniom chrzcielnym, wierność pieczęci Ducha Świętego, którą naznaczony zostałem w czasie bierzmowania?



Myślę, że chyba wytłumaczyłem się jak najlepiej umiałem Esthero.

sylka napisał:
Cytat:
Możesz odpowiedziec Estherze, a potem zamknę ten temat, gdyż z założenia nie należy tutaj prowadzic polemiki.


Ja tam jestem człowiekiem lubiącym polemikę, więc mi dyskusja nie przeszkadza. Lecz jeśli taka panuje tu zasada to raczej jej się poddam Smile

z Panem
 
 
sylka
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:32   

Dobra skaut- jak sobie życzysz :-D

Zrobie maly wyjątek, bo to twój temat.

Daję możliwość odpowiedzenia Esterze :-)


Ale zastrzegam ,że w każdym momencie mogę zamknać ten temat 8-)
 
 
skaut5
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:33   

wielkie dzieki sylko, jak dla mnie to oki i przystaje na warunki
 
 
wyznawca_
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:33   

zawsze mnie zastanawialo polaczenie przepraszania za bledy innych papiezy z teoria o nieomylnosci papieza.

wasz sluga w Chrystusie

wyznawca_
 
 
Paulina_____
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:33   

Esther napisał:


Cytat:
Mateusza 3:7 A gdy ujrzał wielu faryzeuszów i saduceuszów, przychodzących do chrztu, rzekł do nich: Plemię żmijowe, kto was ostrzegł przed przyszłym gniewem?



A jednak i saduceusze i faryzeusze szli do Jana i brali chrzest i nawet wtedy gdy na nich krzyczał i wyzywał

Czy to nie sliczny przykład na ludzką skruchę i nastawienie drugiego policzka? Dlaczego szli ? Czy nie byli pobożni? Czy nie słuchali Jana i nie przyjmowali jego słów?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 11