Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Szukajcie Królestwa Bożego a ....
Autor Wiadomość
romanszewczuk3
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:19   Szukajcie Królestwa Bożego a ....

Gdy do mojego serca zaczynał pukać Bóg, ja byłem bardzo zajęty poszukiwaniem pracy. Przyjaciele mówili mi: szukaj królestwa Bożego a wszystko będzie ci dodane. Terefere myślałem sobie. Wam łatwo mówić. Macie domy, rodziny, przyjaciół, jakieś zabezpieczenie materialne. W razie potrzeby macie się do kogo zwrócić a ja żyję z łaski całkowicie obcych dla mnie osób. Wprawdzie przygarnęli mnie bezdomnego pod swój dach o nic nie pytająć, dzieląc się ze mną tym co sami mieli ale jak długo może to potrwać? Znudzi im się i ja zostanę znowu na lodzie.. Znajdę pracę, wiązało to się z miejscem w hotelu pracowniczym, i wtedy ale to na pewno będę szukał królestwa Bożego. I tak spędziłem wiele dni u różnych pracodawców. Niestety nie było dla mnie nigdzie pracy. A ja tak bardzo chciałem, modliłem się i szukałem. Podpierałem się autorytetem Biblii; kto nie pracuje niechaj nie je. I nic. Ja jestem górnikiem, kocham swój zawód i nie chciałem innej pracy.
Wstyd było mi iść do pracodawcy od, którego odeszłem( porzuciłem) ostatnią pracę ale poszedłem i oczywiście spotkałem się z odmową i to bardzo stanowczą od prezesa firmy. I tak pewnego dnia gdy już wszystkie możliwości wyczerpałem, stanąłem przed biurowcem w którym otrzymałem też odmowę i zacząłem się gorliwie modlić. Boże ja tak bardzo chcę pracować, nie chcę być ciężarem dla moich darczyńców, chcę być samodzielny, mieć gdzie mieszkać, pomóż mi. i wtedy usłyszałem gdzieś wewnątrz siebie słowa: idż jak syn marnotrawny tam skąd odeszłeś. To było według mnie głupie bo już tam byłem. Posłuchałem bo jak mówią tonący brzytwy się chwyta. Stanąłem na korytarzu biurowca i myślę co dalej, gdzie i do kogo iść. Wtedy z jakiegoś pomieszczenia wyszedł mój znajomy, Zakładowy Inspektor Pracy. Niby persona ale taka nie za bardzo ważna. Co słychać zapytał? To było zdawkowe pozdrowienie, wiem, że jego wcale nie interesowało moje życie ale we mnie coś pękło. Źle i to bardzo, jestem bez pracy, domu nie wiem co z sobą zrobić. Poruszyło go to. W związkach byłeś? Po co. Prezes mi odmówił to co mogą związki. Poszliśmy jednak. Tam też wzbudziłem swoim problemem ich zainteresowanie. Kazali mi napisać podanie o przyjęcie do pracy i poszli z nim do prezesa. Ja czekałem na korytarzu i po kryjomu( jeszcze wtedy wstydziłem się) zacząłem czytać Nowy Testament. Niespodziewanie ktoś mnie zobaczył i zaczął się śmiać, że w związku z noymi czasami trzeba się modlić przed drzwiami szefa. Zbyłem to żartem i schowałem NT. I zacząłem się gorliwie modlić. Trochę nie bardzo ładnie( skąd miałem umieć) ale szczerze. Nie dawały mi spokoju słowa; szukajcie królestwa. Modliłem się albo to prawda co jest napisane albo to taki bajer. Jeżeli to prawda to ja będę szukał królestwa Bożego. To moja decyzja, chcę pracy ale już mi na niej tak nie zależy. I wtedy ogarnęła mnie taka radość, że nawet modlić się już nie mogłem. Śpiewałem tylko dwa zdania(więcej nie umiałem): tylko Imię Jezus daje zwycięstwo nam!!! Po kilku minutach wyszli związkowcy. Ty romek tak się nie ciesz pracy jeszcze nie masz, szef odpowie za kilka dni. Widocznie radość z mojego serca przeniosła się i na twarz. To nic, nieważne, wpadnę za kilka dni. Stali i patrzyli na mnie jak na jakieś dziwo. Bez domu, pracy taki zatroskany a mu nie bardzo zależy? Nie umiałem im wytłumaczyć co stało się przed chwilą. Wracałem biegiem do chrześcijan. Ledwo mnie zobaczyli uradowanego powiedzieli; ocho Romek dostał pracę. Nie. To co się stało? Zaufałem Bogu i szukam przede wszystkim Jego królestwa. Bardzo się z tego ucieszyli i chwilę po tym w kilka osób na kolanach dziękowaliśmy Bogu za Jego działanie w moim życiu.
Praca? Dostałem ją kilka dni później a już druga umowa była umową na czas nieokreślony. To był jedyny przypadek w naszej firmie.
Bóg jest cudowny, On jest Wszechmocny. On daje zawsze dobre rzeczy swoim dzieciom. Zaufałem Mu z całego swojego serca i nigdy w życiu nie pożałowałem tej decyzji czego i Tobie życzę
 
 
Debora Anna
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:19   

Roman!
Cudowną sprawą jest mieć pasje dla Jezusa!
Niech ona nigdy nie przestanie płonać w Twoim sercu, zapalając innych do służenia żywemu Bogu.
Żaden bowiem trud w Panu nie jest daremny, a my płomenni duchem własnie Panu mamy służyć.
Pozdrawiam
Debora Anna
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 10