Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Lachisz
Autor Wiadomość
Quster 


Wyznanie: Chrześcijanin
Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 3475
Wysłany: 2008-10-14, 20:53   

podałem tyle punktów a odniosłeś sie tylko do jednego, chetnie usłyszę wasze zdanie o innych moich tezach które postawiłem, ale... i chcialbym abyscie pamietali że nie jestem adwokatem nikogo

Troche pachcie mnie w kierunku w którym raczej nie powinniśmy iść, bo raczej wszyscy sie zgodzimy że Imie jest świete i nie należy go nadużywać... raczej różnica polega miedzy nami nad czestotliwością wymawiania lub nad tym kiedy jest to nadużywanie a kiedy nie, stąd argumenty podane niżej nie mają racji bytu... dlaczego ?

Bobo napisał/a:
No ale skoro Jehowa=Jezus w sensie jednego Boga a także w sensie tym, że w znaczeniu i wymowie imienia Jezusa zawarte jest imię JHWH to... szastanie na prawo i lewo imieniem Jezus powinno byc tak samo naganne jak imieniem Jehowa... Tylko, że w tą stronę już ta zasada nie działa... a przecież też wiemy dlaczego.

moje pojęcie przykazania o zakazie nadużywania Imienia Bożego, nie rozumiem na poziomie tylko wokalizacji Imienia JHWH werset mówi:

Cytat:
5 Moj. 5:11
Nie nadużywaj imienia YHWH, Boga twojego, gdyż JHWH nie pozostawi bez kary tego, który nadużywa imienia jego


napewno i z tym sie zgodzicie nie chodzi tutaj tylko o wymawianie Imienia... IMIĘ BOGA to coś wiecej niz te cztery spółgłoski... ale uważam że wymawianie w tym sie zawiera...

Co do Imienia Jezus, to nie mamy takiego zastrzeżenia, co nie oznacza że mogę sobię z Imieniem Jezus robic co mi sie podoba, sama kultura nie pozwoli mi go nadużywać, tak jak każdego innego imienia, bo chyba każdy z nas nie byłby zadowolony gdyby jego imię było używane w sytuacjach niestosownych itp... ale świadomość że w Imieniu Jezus jest zawarte Imię JHWH powoduje moją ostrożność co do słowa Jezus. Jednakże biorac pod uwage fakt że JHWH=Jezus, możemy też potraktować imie Jezu tak jak inne imiona Boże. Czyli czestotliwośc (ale zawsze z szacunkiem i stosownie) może być większa niż w przypadku imienia JHWH. ale pragne podkreślić i żeby ktoś nie przyczepił sie tego co napisałem zdanie wcześniej, w uzywniu Imienia nie chodzi o częstotliwość, ale o nienadużywanie, o szacunek, który należy sie temu Imieniu więcej niż innym imionom w Biblii, co nie znaczy że możemy w innych folgować... Ja juz pisałem, nie widzę jakiegoś celowego unikania Imienia przez tych wierzących co znam, co najwyżej wypływa to z teologii NT, gdzie Imię Jezus jest postawione wysoko, a Imie JHWH ma tą większościową czestotliwość w ST... jednakże wiekszość wierzących, uważa że JHWH to Jezus, stąd używając imienia Jezus mają na myśli JHWH... oczywiście że można zauważyć pozorne unikanie Imienia, ale tak jak napisałem wynika to z teologii NT, a nie z próby wymazywania Imienia. Takie jest zrozumienie wśród chrześcijan.

Inna sprawa że udowadnianie komus błedu w tym że niby unika Imienia jest pomyłka bo tak jak już powiedziałem, nie ma jakiegoś nakazu wymawiania, nie jest to żadnym znakiem rozpoznawczym, ani wymogiem do zbawienia. Można wogóle nie wypowiedzieć tego Imienia przez całe życie i nie ma to wpływu na nasze relacje z Bogiem. Naprawdę uwierzcie że tworzycie problem i z nim walczycie w sytuacji gdzie ten problem nie jest problemem. To żaden grzech. Więc tak naprawdę ktoś kto zarzuca to innym tak naprawdę skłóca i robi szum nieistotny, poróznia w miejscu gdzie nie powinno nas to dzielić. Pan Jezus nigdy z tego problemu nie robił. nigdy nie wypomniał tego żydom. Dlatego idąc dzisiaj za Jego przykładem, nie widzę nic złego w tym że oni nie wymawiają, a nawet zakazują... bo mam świadomość że znają Boga JHWH i jego Imie, wcale by sie też nie zdziwił gdyby znali o wiele lepiej niż nie jeden z nas ( jeśli chodzi oczywiście o wyłożenie teologicznego sensu znaczenia Imienia i co sie z Nim wiąże)

Bobo napisał/a:
Ktoś tu pisze o sednie...
Sedno jest inne. Imię Boga zawsze 'mierziło' jego przeciwników. I w Biblii są już tego ślady, i materiale manuskryptowym i w postanowieniach tłumaczy i ich mętnych wyjaśnieniach i w teologach, domorosłych i zawodowych wymyślających doktryny w stylu: JHWH=Jezus. Jak mówić o równości, gdy mamy do czynienia z dwoma różnymi imionami?

trudno mi to komentować bo to teoria i wniosek z kosmosu, wybacz... nie widzę śladów mierżenia tego Imienia, skoro pisali o nim pierwsi chrześcijanie, baa nawet w liturgii KrK było to Imie, wysławiał je JPII w wierszach itd... wiec o czym my mówimy ? raczej pod sztandarem tego Imienia dokonywano niegodnych rzeczy i to uważam za nadużycie.

O jakich metnych wyjaśnieniach piszesz ? mozesz je zaprezentować, to podumamy...

Co do wymyślania doktryn, to ja nie bede pisał o zawodowych wymyślaczach z Brooklynu wiec może zostańmy na poziomie że kytoś ma taki a taki pogląd... twierdzenie że JHWH=Jezus nie jest bez żadnych podstaw, to logiczne wnioski po lekturze cytatów ST w NT pisałem już o tym wiele razy... ja rozumiem że ty rozumiesz to inaczej, ale uszanuj fakt, że ktoś rozumie to tak jak jest napisane...

Dwa rożne Imiona nie są problemem w kwestii równości, ty najwyraźniej nie rozumiesz tej równości w ramach relacji Ojciec-Syn (w naturze boskiej), co nie znaczy że jest nielogiczna.

Bobo napisał/a:
...Bóg nie popełnił błędu umieszczając swoje imię aż ok. 7000 razy w tekscie Biblii. Jakże nieprawdą jest, że nie wymawiano i że tylko w cichości serca pobożnie ktoś się odważył to imię przywołać na pamięć, ostraki z Lachisz wskazują na powszechność i nieskrępowane używanie tego imienia.

Bobo znowu tworzysz coś co jest abstrakcją... nikt nie sugeruje że to błąd... stawiasz teze-zarzut (nieprawdziwy) a potem polemizujesz z tym zarzutem, to kompletnie nie tak.

1. nie ma dowodów na to że Apostołowie mieli taki pogląd jaki ty prezentujesz, nigdy ten problem nie był poruszany w historii, nawet Żydzi nie zarzucali tego chrześcijanom, ani chrześcijanie Żydom.
2. używanie w cichosści nie jest grzechem
3. ja i nikt ze znanych mi osób wierzących nie podważa powszechności i nieskrępowania dotyczącego Imienia, wiec w czym problem ?
4. z jednej strony twierdzisz że chrześcijanie unikali, wyrugowali podobnie żydzi, a z drugiej przedstawiasz dowody że było powszechne i znane, czy to przed Chrystusem jak i po Chrystusie

Bobo napisał/a:
Nie jest to zapis wartości religijnej (do odczytywania w świątyni chocby) gdyż na skorupkach wtedy by tego nie robiono. Mamy tu do czynienia najprawdopodobniej ze świeckim zapisem z imieniem Boga. Nie przesadziłże pisaż tejże skorupki?

ale z tego nic nie wynika, bo jeśli wziąć pod uwagę późniejszy nakaz żydowski, nie jest on niczym złym ani grzesznym, chociaż ja go nie przestrzegam.

Bobo napisał/a:
Czy nie przesadzają ci, co wymawiają imię Jezus (w którym już mamy Jah, Jeh...)?
Wystaczy kliknąć w wyszukiwarce tego forum na słowko Jezus:...

no wiesz, czasem gdyby prześledzić wypowiedzi nie których to zapewne znalazło by sie nadużywanie imienia Jezus i używania niegodnie. Nawet z punktu gramatycznego częste używanie wyrazu jest niesmaczne. Pamietam takiego człowieka w mojej grupie książki, prosiłem go czasem do modlitwy, uzywał prawie co trzecie słowo Imienia Bożego, rozmawiałem z nim i prosiłem aby to zmienił, bo to nawet źle brzmiało, ale przy tej rozmowie wspomniałem również o nienadużywaniu tego Imienia, bo w ten sposób staje sie pospolite, podobnie traktuję imię Jezus

Bobo napisał/a:
Natomiast biorąc pod uwagę ogólnie Forum, to... imię Jezus jest prawie tak samo często wymieniane jak Jehowa (wraz z jego odmianami).
Więc gdyby przyjąć zapewnienia, że JHWH=Jezus to nalezy uznać, że imię Boże (zawierające się przecież w imieniu Jezus) jest tak samo nadużywane jak Jehowa.

wiec ja to uznaję jeśli ktoś pisze ciagle i nagminnie to robi błąd, począwszy od błędu stylistycznego i gramatycznego.

Bobo napisał/a:
Oto jest sedno... o innym już nie bedę pisał, gdyż podniosłoby się larmo...
Kto mądry ten wie do czego zmierzam :-D

no niestety... sedno jest gdzie indziej, sednem jest to że robisz problem który nie istnieje, zarzucasz coś czego zarzucić nie można. Wszytko przez twierdzenie że ktos wyrugował Imie że chce je ucznić nieznane i że kto nie używa Imienia nie cieszy sie przychylnością Boga, ta tez powoduje taki tor twojego rozumowania, to założenie które stawiasz, sprawia że wszystkie moje slowa np obracasz wokół tej osi, a zapewniam cię ze ta teza jest błedna, jeśli nawet na chwilę porzucisz tą tezę to ujrzysz sprawę w innym świetle, spróbuj tak dla czysto akademickiego eksperymentu
_________________
... wiara, która jest czynna ... Gal. 5:6

NIEBO - Chrześcijanie tyle mówią o niebie, ponieważ Nowy Testament głosi niebo jako nadzieję dla wierzących (1 Piotra 1:4; Kolosan 1:5; Hebrajczyków 3:1). Mówienie o niebie nie wyklucza wiary w życie na ziemi, ponieważ niebo jest tam, gdzie jest Bóg. Gdy Bóg zstąpi między ludzi i zamieszka wśród nich, to tam będzie też niebo (Objawienie 21:1-5). Wielu komentatorów uważa, że niebo i ziemia staną się jednym.

DUSZA NIEŚMIERTELNA - Ks. Wincenty Granat napisał: "Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu" ("Eschatologia", s. 79).



"Bo wasze myśli nie są moimi myślami (...) jak niebiosa przewyższają ziemie, tak (...) moje myśli – wasze myśli." Izajasza 55:8-9

"W (...) dyskusji jest mnóstwo sloganów, które nie powinny zastępować myślenia" LB
 
 
Quster 


Wyznanie: Chrześcijanin
Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 3475
Wysłany: 2008-10-14, 21:14   

pawelm napisał/a:
Bobo, Dla mnie to jest proste. Wymawianie tego Imienia z podobną częstotliwością jak Imię dane pod niebem, czyli Wszechmocny i Mesjasz jest oczywiste. Spotkałem się z teologem który miał powiedzieć, że imię Jahwe to nie napis na cukierkach, tylko coś bardzo świętego. Ale extrapolując imię Jezus też nie jest napisem na cukierkach a używanie go nie sprawia, że jest ono nadużywane, no chyba, że przez raperów.

ja nie widzę problemu i sądze ze zarówno teolog jak i ty macie racje...

pawelm napisał/a:
Wiem, że są na tym forum osoby które twierdzą, że Jehowa= Jezus więc powinno to być imię zamienne, bez walki o wymowę, nadużywanie etc. Ale dziwnym jest, że tutaj podchodzi się inną miarą.

trzeba by zdefiniować nadużywanie
wymowy nie znamy i to zwykły fakt, a nie próba walki
no i do tego to co pisałem powyżej

-------------------------------------------------------------------------

dodam jeszcze jedna rzecz, chodzi mi o wasze twierdzenie czestwotliwości występowania Imienia w Biblii... nie może to być dowód na wasze bardzo częste używanie z prostego powodu, a to takiego że Biblię pisano przez setki lat, wiec jesli chcecie np porównać jakąś księgę biblijna i jej częstotliwość występowania Imienia, to musicie przedzielić przez dni lat jakie obejmują wydarzenia tej księgi i dopiero wynik na dzień, bedzie probierzem waszego dziennego użycia Imienia :-D kumacie ?

podobnie Imię w ST które występuje 7000 tysiecy razy, przedzielić należy przez dni lat okresu którego dotyczy, czyli od stworzenia do okresu po powrocie z niewoli babilońskiej ( juz kolejne kilka wieków do Chrystusa wam daruje ) i porównać np z występowaniem imienia Jezus, na przestrzeni od urodzin do spisania ostatniej księgi NT czyli około 100 lat ;-) nigdy tego nie sprawdzałem i jestem ciekawy

wtedy dostaniecie faktyczny wynik częstotliwości występowania jakiegokolwiek imienia w Biblii
_________________
... wiara, która jest czynna ... Gal. 5:6

NIEBO - Chrześcijanie tyle mówią o niebie, ponieważ Nowy Testament głosi niebo jako nadzieję dla wierzących (1 Piotra 1:4; Kolosan 1:5; Hebrajczyków 3:1). Mówienie o niebie nie wyklucza wiary w życie na ziemi, ponieważ niebo jest tam, gdzie jest Bóg. Gdy Bóg zstąpi między ludzi i zamieszka wśród nich, to tam będzie też niebo (Objawienie 21:1-5). Wielu komentatorów uważa, że niebo i ziemia staną się jednym.

DUSZA NIEŚMIERTELNA - Ks. Wincenty Granat napisał: "Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu" ("Eschatologia", s. 79).



"Bo wasze myśli nie są moimi myślami (...) jak niebiosa przewyższają ziemie, tak (...) moje myśli – wasze myśli." Izajasza 55:8-9

"W (...) dyskusji jest mnóstwo sloganów, które nie powinny zastępować myślenia" LB
 
 
Bobo 


Pomógł: 550 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13728
Wysłany: 2008-10-15, 09:25   

Cytat:
sedno jest gdzie indziej, sednem jest to że robisz problem który nie istnieje, zarzucasz coś czego zarzucić nie można.


Dużo słów ale... jakże mętny wywód. Więcej założeń ale konkretow zero.

A powoływanie się na jakiegoś SJ, co to co trzecie słowo z imieniem to... żenujące, quster.
Co chcesz powiedzieć, że ogólnie ŚJ nadużywają czy jakiś br. Franek nadużył?
Naduzywał przekraczając jedno z 10 przykazań czy po prostu mowił nie stylistycznie?
Nadużył czy poruszył zmysł estetyczny qustera?
Z drugiej strony... czy to było niegodne? Darujmy opieranie swoich wnioskow na takich przykładach...
Jakby nie było... nie wyobrażam sobie lepszego momentu niż modlitwa aby częściej poruszać/wymawiać imię Boga. Widocznie w rozmowie przy śniadaniu tak nie robił więc... to nazywasz naduzyciem...? Nie myl problemow stylistycznych z łamaniem przykazania... no bo skoro powyżej zaznaczasz, że naduzywanie to nie tylko czestotliwość więc w czym problem?
Kto wg. Ciebie nadużywa? ŚJ z założenia? Oni każą pleść to i owo bezmyślnie wplatając imię Boga trzeba czy nie trzeba...? Skoro będąc kiedyś SJ i jako starszy niejako z urzędu skorygowałeś kogoś tam to... ja słuchając tego mam wyciągnąć wniosek, że SJ nadużywają?
To jako kto występowałeś korygując tego brata...? Adwentysta? Katolik...?

Rozumiem dlaczego ten temat poruszasz ale... to taka sama pernamentna bzdura jak to, że wg. qustera 'całe chrześcijaństwo' używa imienia Bożego, przy czym, dla qustera 'całe chrzescijaństwo' to nie ogólnie całe lecz tylko nowozrodzeni, a kto jest tak naprawde nowozrodzonym tego quster głowy dać nie może bo to nieweryfikowalne... ot cała gadka i ale o fałszu, nadużywaniu i zwiedzeniu trąbi na prawo i lewo samemu proponując... za przeproszeniem: teologiczną papkę... :roll:
 
 
Bobo 


Pomógł: 550 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13728
Wysłany: 2008-10-15, 09:36   

Cytat:
dodam jeszcze jedna rzecz, chodzi mi o wasze twierdzenie czestwotliwości występowania Imienia w Biblii... nie może to być dowód na wasze bardzo częste używanie z prostego powodu, a to takiego że Biblię pisano przez setki lat, wiec jesli chcecie np porównać jakąś księgę biblijna i jej częstotliwość występowania Imienia, to musicie przedzielić przez dni lat jakie obejmują wydarzenia tej księgi i dopiero wynik na dzień, bedzie probierzem waszego dziennego użycia Imienia kumacie ?


Kolejny żart?
quster uważa, że imię Boże było uzywane tylko wtedy, gdy w tekście biblijnym faktycznie ktoś je wymówił? I ludzie o których Biblia nie wspomina nie wymawiali tego imienia? No chyba jesteśmy w temacie Lachisz, gdzie nawet w imona ludzi wplatano Imie Boga, nie...?
Z drugiej strony... co za niemądra metoda dzelenia lat powstawania Biblii na liczbę wystepowań w iej Imienia Bożego... przecież, święte teksty były odczytywane publicznie, słuchacze zydowscy uczyli się ich na pamięć, co sabat potem w synagogach również czytano... dodaj do tego liczbę egzemplarzy odpisów... choć by taki król... miał sobie przepisać i czytać pismo... he, he...
zaraz quster zacznie udowadniać, że Imię Boga było wymawiane tylko dwa razy na 100 lat... masz jeszcze jakieś rewelacje...?
Aha... już coś pisalem o ludziach, ktorych 'mierzi' imię Boga. Czytając twoje ostatnie posty nie masz wrażenia, że pasuje do ciebie to określenie... bo ja mam, ale to Twoja rzecz, he...
 
 
Quster 


Wyznanie: Chrześcijanin
Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 3475
Wysłany: 2008-10-15, 21:10   

Bobo napisał/a:

A powoływanie się na jakiegoś SJ, co to co trzecie słowo z imieniem to... żenujące, quster.
Co chcesz powiedzieć, że ogólnie ŚJ nadużywają czy jakiś br. Franek nadużył?
Naduzywał przekraczając jedno z 10 przykazań czy po prostu mowił nie stylistycznie?
Nadużył czy poruszył zmysł estetyczny qustera?
Z drugiej strony... czy to było niegodne? Darujmy opieranie swoich wnioskow na takich przykładach...
Jakby nie było... nie wyobrażam sobie lepszego momentu niż modlitwa aby częściej poruszać/wymawiać imię Boga. Widocznie w rozmowie przy śniadaniu tak nie robił więc... to nazywasz naduzyciem...? Nie myl problemow stylistycznych z łamaniem przykazania... no bo skoro powyżej zaznaczasz, że naduzywanie to nie tylko czestotliwość więc w czym problem?
Kto wg. Ciebie nadużywa? ŚJ z założenia? Oni każą pleść to i owo bezmyślnie wplatając imię Boga trzeba czy nie trzeba...? Skoro będąc kiedyś SJ i jako starszy niejako z urzędu skorygowałeś kogoś tam to... ja słuchając tego mam wyciągnąć wniosek, że SJ nadużywają?
To jako kto występowałeś korygując tego brata...? Adwentysta? Katolik...?

z założenia przekręcasz moje słowa, komletnie nie rozumiejąc powodu przytoczenia tego przykładu mi szkoda czasu aby ci to wykładać, bo masz negatywne nastawienie deoczegokolwiek co napiszę i nawet jeśli napiszę coś neutralnego, to będziesz sie w tym doszukiwał mojego ataku na Sj takie twoje rozumowanie ukierunkowane...

Bobo napisał/a:
Rozumiem dlaczego ten temat poruszasz ale... to taka sama pernamentna bzdura jak to, że wg. qustera 'całe chrześcijaństwo' używa imienia Bożego, przy czym, dla qustera 'całe chrzescijaństwo' to nie ogólnie całe lecz tylko nowozrodzeni, a kto jest tak naprawde nowozrodzonym tego quster głowy dać nie może bo to nieweryfikowalne... ot cała gadka i ale o fałszu, nadużywaniu i zwiedzeniu trąbi na prawo i lewo samemu proponując... za przeproszeniem: teologiczną papkę... :roll:

Tu podobne w tamtej wymianie zdań sam zacząłeś motać, a ja nie mam zamiaru ci już tłumaczć, bo na tej zasadzie co opisujesz nie każdy SJ jest SJ i ty dobrze o tym wiesz i stosujesz tą samą linie logiki którą mi teraz przypisujesz... twoje wnioski podane powyżej nie śa moimi poglądami, tylko tym co tobie sie wydaje ze ja myśle, bo sam zadawałeś pytania oparte na błednych założeniach i sam odpowiadałeś... rozmaiwać sie z tobą nie da... bo gdybyś obiektywnie podszedł do moich słów, to może, ale ty albo widzisz atak na SJ, albo jakiś inny mój podstęp... nakarmiony jesteś fałszywymi tezami ze strażnicy to nie potrafisz spojrzeć po za tą zasłonę...

dlatego wierz sobie jak chcesz, ale chrześcijaństwo zna Imię i nie obchodzi mnie to twoje warzenie kto jest a kto nie jest to twoja waga i twój problem...

papka ? po prostu nie potrafisz spojrzeć poza to co masz na zebraniach i tyle... "ignorancja i sarkazm jest oznaką nie umiejętności zrozumienia"

ale naprawdę szkoda mi tłumaczyć komuś kto zawsze dziury w całym będzie szukał...
_________________
... wiara, która jest czynna ... Gal. 5:6

NIEBO - Chrześcijanie tyle mówią o niebie, ponieważ Nowy Testament głosi niebo jako nadzieję dla wierzących (1 Piotra 1:4; Kolosan 1:5; Hebrajczyków 3:1). Mówienie o niebie nie wyklucza wiary w życie na ziemi, ponieważ niebo jest tam, gdzie jest Bóg. Gdy Bóg zstąpi między ludzi i zamieszka wśród nich, to tam będzie też niebo (Objawienie 21:1-5). Wielu komentatorów uważa, że niebo i ziemia staną się jednym.

DUSZA NIEŚMIERTELNA - Ks. Wincenty Granat napisał: "Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu" ("Eschatologia", s. 79).



"Bo wasze myśli nie są moimi myślami (...) jak niebiosa przewyższają ziemie, tak (...) moje myśli – wasze myśli." Izajasza 55:8-9

"W (...) dyskusji jest mnóstwo sloganów, które nie powinny zastępować myślenia" LB
 
 
Quster 


Wyznanie: Chrześcijanin
Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 3475
Wysłany: 2008-10-15, 21:16   

Bobo napisał/a:

Kolejny żart?
quster uważa, że imię Boże było uzywane tylko wtedy, gdy w tekście biblijnym faktycznie ktoś je wymówił? I ludzie o których Biblia nie wspomina nie wymawiali tego imienia? No chyba jesteśmy w temacie Lachisz, gdzie nawet w imona ludzi wplatano Imie Boga, nie...?
Z drugiej strony... co za niemądra metoda dzelenia lat powstawania Biblii na liczbę wystepowań w iej Imienia Bożego... przecież, święte teksty były odczytywane publicznie, słuchacze zydowscy uczyli się ich na pamięć, co sabat potem w synagogach również czytano... dodaj do tego liczbę egzemplarzy odpisów... choć by taki król... miał sobie przepisać i czytać pismo... he, he...
zaraz quster zacznie udowadniać, że Imię Boga było wymawiane tylko dwa razy na 100 lat... masz jeszcze jakieś rewelacje...?
Aha... już coś pisalem o ludziach, ktorych 'mierzi' imię Boga. Czytając twoje ostatnie posty nie masz wrażenia, że pasuje do ciebie to określenie... bo ja mam, ale to Twoja rzecz, he...

żart? posiedzi poczytaj i pomyśl nad tym jeszcze raz, bo mizernie to wygląda... i poczytaj trochę o takim przedmiocie jakim jest "statystyka"

i zastanów sie że o tym ile razy było wypowiadane Imie poza tym co jest napisane w Biblii zarówno wtedy i teraz to wiemy tyle co zjemy, czyli nic... ale ty oczywiscie masz jakąs wizję i wiesz to napewno i ot to cała twoja argumentacja, oparta na założeniach, założeń od założeń błednych zresztą...

przykład: piszesz że mnie mierzi i bzdury pleciesz, czyli zakładasz coś co jest kompletną bzdurą jeśli chodzi o mnie... ale nie ty do tej pory będziesz wykręcał i główkował, aż wmówisz sobie że ja napewno tak myśąlę... żyj sobie w swoim świecie skoro tak chcesz

i nadal nie rozumiesz że zarzucasz mi coś czego ja nie twierdzę... ale ty dalej swoje gonisz króliczka...
_________________
... wiara, która jest czynna ... Gal. 5:6

NIEBO - Chrześcijanie tyle mówią o niebie, ponieważ Nowy Testament głosi niebo jako nadzieję dla wierzących (1 Piotra 1:4; Kolosan 1:5; Hebrajczyków 3:1). Mówienie o niebie nie wyklucza wiary w życie na ziemi, ponieważ niebo jest tam, gdzie jest Bóg. Gdy Bóg zstąpi między ludzi i zamieszka wśród nich, to tam będzie też niebo (Objawienie 21:1-5). Wielu komentatorów uważa, że niebo i ziemia staną się jednym.

DUSZA NIEŚMIERTELNA - Ks. Wincenty Granat napisał: "Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu" ("Eschatologia", s. 79).



"Bo wasze myśli nie są moimi myślami (...) jak niebiosa przewyższają ziemie, tak (...) moje myśli – wasze myśli." Izajasza 55:8-9

"W (...) dyskusji jest mnóstwo sloganów, które nie powinny zastępować myślenia" LB
 
 
Bobo 


Pomógł: 550 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13728
Wysłany: 2008-10-16, 09:20   

Cytat:
bo gdybyś obiektywnie podszedł do moich słów, to może, ale ty albo widzisz atak na SJ


Nie chcę dalej ciągnąć tej myśli. Mów i pisz co chcesz ale nie wyprzesz się swoich własnych słów:

"Jeżeli moja wiedza na temat fałszowania przez CK komuś się przyda, aby nie popadł w to zwiedzenie, to będę zawsze o tym mówił."

Cały szkopuł w tym, że skrupulatnie przestrzegając regulaminu, personalnie nie nazwiesz nikogo kłamcą ale w sensie ogólnym CK określasz jako fałszerzy. Więc wyobraź sobie, że jeden z członków CK osobiście uczestniczy w tym forum i... jego oczywiście też nie nazwiesz kłamcą, nawet gdyby wszyscy członkowie CK tutaj pisali to też tak nie napiszesz ale o grupie całej już nie masz zahamowań... he, he...

Coś zaczynasz o nadużywaniu Imienia Boga w kontekście ŚJ ale właściwie to kto i jak nadużywa? Bo już nie wiem o co Tobie biega... najpierw zaznaczasz, że niekoniecznie chodzi o częstotliwość wypowiadania, potem powołujesz się na jakiegoś brata i jego modlitwę... więc: kto naduzywa i w jaki sposób?

Jesli ty masz założenie pisać aby ostrzegać przed 'zwiedzeniem' przez CK, to nie dziw się, że i ja będę za każdym razem pisał gdy uznam, że naciągasz (a naciągasz), insynuujesz coś negatywnego najczęściej subiektywnego.
Daruj, ale... moim zdaniem Ty chyba musisz tak pisać, gdyż... gdyby SJ byli dobrzy, spokojni i nie zwiedzeni to... w oczach innych dziwnym wydałbyś się odchodząc. No bo z jakiego powodu...? A tak, trzeba to jakoś usprawiedliwić...
Dla rozsądnych nigdy nie będziesz obiektywny w temacie ŚJ. Tyle. Zważaj na to jak i co piszesz, gdyż... Twoje ataki na naukli ŚJ są rownie niesmaczne jak i te personalne.
 
 
pawelm 
Czytam

Wyznanie: Świadek J.
Wiek: 49
Dołączył: 18 Lut 2008
Posty: 965
Wysłany: 2008-10-16, 09:48   

quster,
Jeśli ja piszę do ukochanej listy. Powiedzmy 50 w ciągu roku, gdzie używam w każdym powiedzmy 10 razy jej imię. To mam to dzielić przez dni, miesiące wyciągać, średnią i w chwili kiedy o niej rozmawiam mam uważać, żeby nie zaczęsto jej imienia nie używać? Nie rozumiem.
Zobacz też jak często imię Jezus występuje w NT a jak często ludzie religinii je wypowiadają? Dla mnie wniosek jest prosty. Jeśli ktoś zarzuca np ŚJ, że za często używają imienia Jehowy, a sami wypowiadają częściej imię Jezusa to argument taki jest totalną bzdurą. Jeśli przykazanie mówi o wypowiadaniu imienia bożego nadaremno a ktoś chodzi i klepie 'Jezus Maria coś ty zrobył' i wierzy, że Jezus jest Bogiem to wtedy dopiero grzeszy a nie ktoś kto umieszcza w Strażnicy często z odpowienim szacunkiem to Imię.
P
Pozdr
 
 
Quster 


Wyznanie: Chrześcijanin
Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 3475
Wysłany: 2008-10-16, 22:10   

pawelm napisał/a:

Jeśli ja piszę do ukochanej listy. Powiedzmy 50 w ciągu roku, gdzie używam w każdym powiedzmy 10 razy jej imię. To mam to dzielić przez dni, miesiące wyciągać, średnią i w chwili kiedy o niej rozmawiam mam uważać, żeby nie zaczęsto jej imienia nie używać? Nie rozumiem.

Paweł nie napisałem że MASZ wyciągać średnią, napisałem że częstotliwość występowania Imienia w ST nie jest tak jak to sugerował wcześniej EMET, to do niego napisałem i jego słowa skomentowałem i skoro okazuje sie że ta częstotliwość nie jest duża, to rozumiem że tak należy dzisiaj postępować... czyli nie prawdą jest jeśli mam rację co do tej częstotliwości że tamci słudzy Boży uzywali często Imienia Bożego, bo to że używali nie ulega wątpliwości i nigdy nie twierdziłem że nie można.

rozumiesz teraz ?

pawelm napisał/a:
Zobacz też jak często imię Jezus występuje w NT a jak często ludzie religini je wypowiadają?

co do występowania Imienia Jezus to moze opowiem sytuację, którą miałem pare razy w szkolę ( stary jestem ale jeszcze sie uczę ;-) ) ktos wypowiedział słowa "Jezus Maria" albo" Jeeezus..." i zawsze reaguję (chodź staram sie to zrobić swobodnie bez fanatyzmu) mówiąc słowa: "nie wypowiadaj Imienia Pańskiego nadaremnie..."

pawelm napisał/a:
Dla mnie wniosek jest prosty. Jeśli ktoś zarzuca np ŚJ, że za często używają imienia Jehowy, a sami wypowiadają częściej imię Jezusa to argument taki jest totalną bzdurą. Jeśli przykazanie mówi o wypowiadaniu imienia bożego nadaremno a ktoś chodzi i klepie 'Jezus Maria coś ty zrobył' i wierzy, że Jezus jest Bogiem to wtedy dopiero grzeszy a nie ktoś kto umieszcza w Strażnicy często z odpowiednim szacunkiem to Imię...

no tutaj miałbyś racje gdyby tak było, ale osobiście szczerze mówiąc nie spotkałem sie z zarzutem wobec SJ że nie powinni używać Imienia. Ja natomiast twierdzę mówiąc z doświadczenia że nadużywali, a spowodowane jest używaniem bez oporów. Ale nie chcę akurat z tego robić wielkiego problemu, jedynie co uważam za poważne nadużycie to nazwa: SJ, bo zważywszy na nauki niezgodne z Biblią jakich uczą SJ, jest to bezprawne używanie tak czegoś świętego jak Imię... jeżeli pod szyldem prawdziwego Boga dokonuje sie niewłaściwych rzeczy to jest to nadużywanie i branie Imienia nadaremno, Imie dobre Imię Boga jest splamione w ten sposób. Przez taki zabieg Imie dzisiaj jest przekręcane i wyszydzane

Bobo napisał/a:

Cały szkopuł w tym, że skrupulatnie przestrzegając regulaminu, personalnie nie nazwiesz nikogo kłamcą ale w sensie ogólnym CK określasz jako fałszerzy. Więc wyobraź sobie, że jeden z członków CK osobiście uczestniczy w tym forum i... jego oczywiście też nie nazwiesz kłamcą, nawet gdyby wszyscy członkowie CK tutaj pisali to też tak nie napiszesz ale o grupie całej już nie masz zahamowań... he, he...

z prostego powodu robię tak, bo ty np nauczasz czegoś co odebrałeś od CK, zapewne szczerze w to wierzysz i myślisz że tak jest jak nauczasz, wiec twoja wina jest mniejsza, bo jesteś nieświadomy tego. Natomiast co do poszczególnego członka CK też jest trudno osobiście do niego to wypowiedzieć, gdyż jego decyzje są uzależnione od reszty członków, wiec to zbiorowość CK, jako całości tego grona przekracza granice tego co jest fałszem a co prawdą... dla mnie jest to grono które dzisiaj podtrzymuje fałsz, przekazań w spadku od Russella, Rutherforda (tego szczególnie), F.Franza... dzisiaj nikt tam nie jest taką osobowością, jak te wspomniane osoby... to oni swoją siłą charakteru ( chociaż uważam że podłoże tych nauk jest głębsze) wprowadzili pewne nauki...

To że jakaś nauk dotycząca np owiec i kóz jest taka czy taka jest to zasadniczo niegroźne, ale CK bawiło i bawi się w Boga, wydając zakazy i nakazy dotyczące zdrowia i życia człowieka, więc w tym sensie uważam że mają krew na rękach i są odpowiedzialni, za utratę zdrowia i życia wielu osób ( nawet jeśli byłaby to jedna osoba, ale jest ich wiecej)

Dlatego nie powiem o tobie tego co twierdzisz że nie powiem, jedynie w osobistej rozmowie jeśli znasz np Rzymian 11 rozdział i będziesz twierdził co innego niż tam jest napisane to powiem że ty osobiście szerzysz fałsz... ale czasem tutaj mam zawahanie, bo wiem jak ciężko jest w twojej sytuacji przyznać rację Pawłowi zamiast CK, sam tak miałem wiec uważam że cie rozumiem

Bobo napisał/a:
Coś zaczynasz o nadużywaniu Imienia Boga w kontekście ŚJ ale właściwie to kto i jak nadużywa? Bo już nie wiem o co Tobie biega... najpierw zaznaczasz, że niekoniecznie chodzi o częstotliwość wypowiadania, potem powołujesz się na jakiegoś brata i jego modlitwę... więc: kto nadużywa i w jaki sposób?

Bobo to jest net i powinieneś wiedzieć ze nie wszystko da sie precyzyjnie opisać w postach, nie mówiac już o tym jak czasem trudno dogadać sie i być dobrze zrozumianym w realu...

Napisałem juz w jakim sensie nadużywają Imienia SJ i to podtrzymuje, ale osobiscie nie prowadzę wojny z tym faktem, bo to ostatecznie Bóg będzie sądził, to co piszę są moje odczucia, a nie jakiś plan obalania organizacji.

Co do tego SJ to przytoczyłem to na dowód jak można zatracić poczucie wyważenia, gdy nagminnie i bez zastanowienia wymawia sie Imię, człowiek ten był jak to określają SJ, "słaby duchowo", oczywiście nie aż tak żebym nie mógł go poprosić o modlitwę, ale jego podejście do spraw duchowych było swobodne, powinieneś wiedzieć o czym mówię... i przez to jego takie lekkie traktowanie poważnych spraw nie zdawał sobie sprawy z innej rzeczy, a mianowicie z tego że przesadza w sprawie wymawiania Imienia. Cytując ten przykład, chciałem tylko zilustrować na czym polega nadużywanie, a mniej mi chodziło o to kim on jest...

Tutaj mala dygresja... w gronie SJ są osoby bardziej gorliwe i tacy co są bo są, czasem bo rodzina, bo tak wyszło, bo przyzwyczajenie... bo tak im wygodniej... czyli tacy co dzisiaj ja nazywam... kryptoateiści... w innych społecznościach też tacy sie zdarzają, tacy letni, bez ducha... kiedyś mnie to zastanawiało, bo myślałem w ten sposób: czy tacy przeżyją armagedon? skoro znam wielu nieSJ którzy są bardziej oddani Bogu i ich życie jest tego potwierdzeniem ? doszedłem wtedy do wniosku ze przeżyją tylko dobrzy SJ a reszta, czyli źli Sj nie i ci poza organizacją... chociaż uważałem że co do tych poza organizacją to Bóg będzie decydował... nie wiedziałem wtedy że to jest "odstępcza" nauką jaką wyznawałem, bo myślałem że armagedon nie przeżyją tylko SJ, bo to Bóg decyduje, inny SJ mój znajomy za taką naukę został pozwany przed komitet sądowniczy, to znaczy to był pretekst. Napisalem tą dygresję do naszej wymiany o tym kto jest wśród chrześcijaństwa prawdziwym chrześcijaninem, a kto nie... na zasadzie nie każdy SJ z nazwy jest SJ według linii CK ( ale nie chodzi o mnie, ale o tych słabych, ja byłem działający i przykładem dla wszystkich )

Bobo napisał/a:
Jesli ty masz założenie pisać aby ostrzegać przed 'zwiedzeniem' przez CK, to nie dziw się, że i ja będę za każdym razem pisał gdy uznam, że naciągasz (a naciągasz), insynuujesz coś negatywnego najczęściej subiektywnego.

no nie tak bobo, wtedy ja to napisałem konkretnie do jakiegoś stwierdzenia, już nie pamietam jakiego... i chodziło mi o to że jeśli bedzie ktoś pisał, powielał fałsz CK w pewnych naukach, to bedę ostrzegał. A jak wiesz nie każdy wasz komentarz jako SJ komentuję, czasem dlatego że już mi ręce opadają, a czasem dlatego że nie ma potrzeby, bo jak np EMET robi jakieś analizy nie zawsze pisze coś przed czym trzeba ostrzegać.... moja reakcja wtedy była reakcją na atak wymierzony w moją osobę... więc nie jest tak że ja wchodzę na forum i patrze co dzisiaj SJ bzdury powypisywali, ja po prostu czytam i jak gdzieś sie natknę na coś co razi w oczy to skomentuje...

Naciągam z twojego subiektywnego punktu widzenia i gdyby założyć że SJ mają rację, to rzeczywiście wszystkie inne tłumaczenia to naciągania i nie ważne czy to piszę ja czy inny nie SJ, bo dla SJ wszyscy naciągają, wiec jakoś nie rusza mnie to stwierdzenie. A kłopot w tym że racji nie macie, mylicie sie w wielu sprawach, a czasem nieświadomie rozpowszechniacie fałsz, który zwodzi... Ale wiem jak trudno to zrozumieć, bo sam jako SJ z politowaniem patrzyłem na tych co są poza... znam to uczucie Bobo, wiec wiem jak myślisz i co powiesz, w tych tematach

Bobo napisał/a:
gdyby SJ byli dobrzy, spokojni i nie zwiedzeni to... w oczach innych dziwnym wydałbyś się odchodząc. No bo z jakiego powodu...? A tak, trzeba to jakoś usprawiedliwić...

widzisz, tylko że ja uważam że wielu SJ jest dobrych, spokojnych ale nieświadomych, do nich nic nie mam...

odszedłem, bo nie umiałem popierać systemu który jest odpowiedzialny za zdrowie i życie i nie potrafię wierzyć w coś co jest nieprawdą...

ja rozumiem że masz o mnie niskie mniemanie i myślisz że to moje odejście to przejaw pychy, buntu, a teraz próbuje to usprawiedliwić przed innymi że ja taki świety a SJ to beee, ale myśl jak uważasz, jednak mylisz się, odejście kosztowalo mnie wiele, wcale nie byłem zadowolony z tego co zobaczyłem po przebudzeniu się, bo całe życie poświeciłem organizacji, a raczej ludziom w zborze, nie znasz mnie i nie wiesz jak było i jest...

Bobo, gdyby chodziło o moją dumę to wolałbym aby SJ rzeczywiście mieli rację, a CK było naprawdę głosem Boga, bo to by oznaczało że ja mogę tym sie szczycić i być dumnym, ale nie jestem bo prawda o "prawdzie" okazała się malowaną wydmuszką w środku pustą.

Bobo napisał/a:
Dla rozsądnych nigdy nie będziesz obiektywny w temacie ŚJ.

słowo NIGDY zdradza twój totalny subiektywizm, bo nawet przy założeniu że masz rację nie dajesz mi szansy stać sie obiektywnym, czyli mówisz tak jakbyś wiedział co będzie w przyszłości i przez to twoje zdanie powyżej jest fałszywe, na dodatek stawiające ciebie w rzędzie tych rozsądnych, a nie zgadzających sie z tobą jako nierozsądnych, to zwykła manipulacja i socjotechnika, która nawet ty stosujesz nieświadomie, bo takich zdań i założeń, wniosków jest pełno w strażnicach

Bobo napisał/a:
Twoje ataki na naukli ŚJ są równie niesmaczne jak i te personalne.

Krytykuje, to fakt, czasem ostro i stanowczo, ale ani nie jest to niesmaczne, ani personalne... opisuje pewne mechanizmy które działają w systemie nauczania i nauk SJ, nie używam słów bez pokrycia i obraźliwych, jeżli nawet sprowadzić moje niektóre słowa do poziomu subiektywności, to w sposób kulturalny mam prawo tak jak i ty do krytyki i oceny takiej jaką przedstawiam.

Ale cieszę sie że napisałeś na początku że nie będziesz pisał, obyś dotrzymał słowa, nie ty jeden przejawiasz taką postawę i nie tacy "mocni" SJ przebudzili sie wreszcie do wolności chrześcijańskiej, przykłady mam nawet tutaj na forum... i tego ci życzę, szczerze bez cienia zlej woli.
_________________
... wiara, która jest czynna ... Gal. 5:6

NIEBO - Chrześcijanie tyle mówią o niebie, ponieważ Nowy Testament głosi niebo jako nadzieję dla wierzących (1 Piotra 1:4; Kolosan 1:5; Hebrajczyków 3:1). Mówienie o niebie nie wyklucza wiary w życie na ziemi, ponieważ niebo jest tam, gdzie jest Bóg. Gdy Bóg zstąpi między ludzi i zamieszka wśród nich, to tam będzie też niebo (Objawienie 21:1-5). Wielu komentatorów uważa, że niebo i ziemia staną się jednym.

DUSZA NIEŚMIERTELNA - Ks. Wincenty Granat napisał: "Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu" ("Eschatologia", s. 79).



"Bo wasze myśli nie są moimi myślami (...) jak niebiosa przewyższają ziemie, tak (...) moje myśli – wasze myśli." Izajasza 55:8-9

"W (...) dyskusji jest mnóstwo sloganów, które nie powinny zastępować myślenia" LB
 
 
Bobo 


Pomógł: 550 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13728
Wysłany: 2008-10-18, 10:39   

Sporo tych uzewnętrznień. Skomentuje krótko:
Bronisz swojej obiektywności itd. Jeśli jednak wykazuje Tobie na przykładach, że naciagasz to nie dlatego, że byłeś kiedyś SJ, To nie ma znaczenia. Wykazałem Tobie, że kwestia nadużywania imienia Boga, poruszona przez Ciebie teraz się rozmydla, też przez Ciebie. Kwestia znajomości tegoś przez całe chrześcijaństwo też mglisto wykazana.
Z drugiej strony, jeśli piszesz, że to Twoje osobiste odczucia cyt:
Cytat:
Napisałem juz w jakim sensie nadużywają Imienia SJ i to podtrzymuje, ale osobiscie nie prowadzę wojny z tym faktem, bo to ostatecznie Bóg będzie sądził, to co piszę są moje odczucia, a nie jakiś plan obalania organizacji.


...to, nie operuj takimi słowami jak: fałsz, nadużycie itd. gdyż ostatnio coraz częściej zaczynasz uzywać takich słów.
Więc więcej skromności. Jeśli są to twoje odczucia, to niech one takimi pozostaną. Wyraźnie to zaznacza, ale jak czytam potem takie zdanie jak zacytowałem w poprzednim poście, to dostrzegam, że... obiektywne dla ciebie jest raczej to, co Ty uważasz za obiektywne, czyli Twoje odczucie.

Cytat:
bo całe życie poświeciłem organizacji, a raczej ludziom w zborze, nie znasz mnie i nie wiesz jak było i jest...


A skąd wiesz...?
 
 
Quster 


Wyznanie: Chrześcijanin
Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 3475
Wysłany: 2008-10-18, 11:16   

Bobo napisał/a:
Z drugiej strony, jeśli piszesz, że to Twoje osobiste odczucia... Jeśli są to twoje odczucia, to niech one takimi pozostaną. Wyraźnie to zaznacza, ale jak czytam potem takie zdanie jak zacytowałem w poprzednim poście, to dostrzegam, że... obiektywne dla ciebie jest raczej to, co Ty uważasz za obiektywne, czyli Twoje odczucie.

no i wes tu tobie tlumacz, nic nie rozmydlam a podtrzymuje to co napialem w pierwszym i nastepnym poscie tylko ty tlumaczysz sobie po swojemu...

no juz mi sie niechce pisac bo wszystko wykrecisz jak chcesz, nie bede juz tłumaczył... szkoda czasu... tu juz nie chodzi o słowa i rzeczywistosc, lecz o nastawienie i założenia

Bobo napisał/a:
Cytat:
bo całe życie poświeciłem organizacji, a raczej ludziom w zborze, nie znasz mnie i nie wiesz jak było i jest...
A skąd wiesz...?

zdziwiłbyś się... i wiem ze mnie nie znasz...

powodzenia
_________________
... wiara, która jest czynna ... Gal. 5:6

NIEBO - Chrześcijanie tyle mówią o niebie, ponieważ Nowy Testament głosi niebo jako nadzieję dla wierzących (1 Piotra 1:4; Kolosan 1:5; Hebrajczyków 3:1). Mówienie o niebie nie wyklucza wiary w życie na ziemi, ponieważ niebo jest tam, gdzie jest Bóg. Gdy Bóg zstąpi między ludzi i zamieszka wśród nich, to tam będzie też niebo (Objawienie 21:1-5). Wielu komentatorów uważa, że niebo i ziemia staną się jednym.

DUSZA NIEŚMIERTELNA - Ks. Wincenty Granat napisał: "Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu" ("Eschatologia", s. 79).



"Bo wasze myśli nie są moimi myślami (...) jak niebiosa przewyższają ziemie, tak (...) moje myśli – wasze myśli." Izajasza 55:8-9

"W (...) dyskusji jest mnóstwo sloganów, które nie powinny zastępować myślenia" LB
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 247 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11201
Wysłany: 2008-10-18, 12:49   

quster napisał/a:
Bobo napisał/a:
Z drugiej strony, jeśli piszesz, że to Twoje osobiste odczucia... Jeśli są to twoje odczucia, to niech one takimi pozostaną. Wyraźnie to zaznacza, ale jak czytam potem takie zdanie jak zacytowałem w poprzednim poście, to dostrzegam, że... obiektywne dla ciebie jest raczej to, co Ty uważasz za obiektywne, czyli Twoje odczucie.

no i wes tu tobie tlumacz, nic nie rozmydlam a podtrzymuje to co napialem w pierwszym i nastepnym poscie tylko ty tlumaczysz sobie po swojemu...

no juz mi sie niechce pisac bo wszystko wykrecisz jak chcesz, nie bede juz tłumaczył... szkoda czasu... tu juz nie chodzi o słowa i rzeczywistosc, lecz o nastawienie i założenia

Bobo napisał/a:
Cytat:
bo całe życie poświeciłem organizacji, a raczej ludziom w zborze, nie znasz mnie i nie wiesz jak było i jest...
A skąd wiesz...?

zdziwiłbyś się... i wiem ze mnie nie znasz...

powodzenia



EMET:
Tak tylko zapytam, ryzykując ewentualnie --
Czy inicjały M. B. coś qusterowi mówią, czy też z niczym i z Nikim się Mu nie kojarzą?

Tak tylko pytam...


Stephanos, ps. EMET
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 247 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11201
Wysłany: 2008-10-18, 13:12   Re: Lachisz

Bilberry napisał/a:
Poniżej tekst z pierwszego Ostrakonu znalezionego w ruinach Lachisz. Prawdopodobnie pochodził z okresu tuż przed niewolą babilońską.
Cytat:
PRZEGLĄD ORIENTALISTYCZNY
MATERIAŁY I SPRAWOZDANIA (str. 64)
Ostrakon I
(1) Gemaryahu syn Hissilyahu (2) Ya'azanyahu syn Towšalem (3) Hagaw syn Ya'azanyahu (4) Miwtahyahu syn Yirmeyahu (5) Mattanyahu syn Neryahu.
Ostrakon ten ma kształt trapezoidalny. Jest najlepiej zachowany z całego zbioru. Jego odczytanie nie nastręczało większych trudności. Nie jest to list, a jedynie proste wyliczenie kilku imion, a jego przeznaczenia można się tylko domyślać. Spośród 10 imion – 8 to imiona teoforyczne, co świadczy o popularności jahwizmu w Lachisz w VI w. p.n.e.


imię teoforyczne znaczy, że dane imię zawiera nazwę Boga w którego wierzy noszący je
jeżeli dobrze zauwazyłem to te 8 imion to: Gemaryahu, Hissilyahu, Ya'azanyahu, Ya'azanyahu, Miwtahyahu, Yirmeyahu, Mattanyahu oraz Neryahu
Jah - to skrócona forma imienia Bożego
dwa wnioski: forma zawarta w tych 8 imionach zdawałaby się raczej przemawiać za formą Jahwe niż Jehowa, częstość występowania wskazuje, że wtedy Imię Boże używano powszechnie i na codzień

Cytat z czasopisma
PRZEGLĄD ORIENTALISTYCZNY
Kwartalnik
Nr 1(109) 1979
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Warszawa
skan dzięki uprzejmości Emeta

tekst przepisany przeze mnie, jeżeli są jakieś błędy przepraszam, pominąłem parę znaczków, np. w imieniu Hissilyahu, obie literki "s" powinny mieć kropkę pod spodem - nie mogłem znaleźć takiego znaku, poniżej obrazek
Obrazek



EMET:
Ciekawe, że mamy tylko jedno imię zaczynające się na "Jah", mianowicie: "Jahdaj" - 1 Kronik 2:3, 42, 47, chociaż niekoniecznie etymologicznie wiążące się z członem "Jah".
To raczej imiona kończące się na "jasz" bardziej etymologicznie wiążą się z członem "Jah" [nie "Jahwe", ale "Jah"], np. Berajasz, syn Szimeja [1 Kronik 8:1, 21, 28].

Natomiast z formą "Jeho" na początku: o tym w innym moim post [--> patrz].


Stephanos, ps. EMET
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 11