Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Miecz Ducha
Autor Wiadomość
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 248 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11205
Wysłany: 2009-06-21, 15:02   

Axanna napisał/a:
Emet, a czy Tobie jest łatwo? cosik nie sądzę, mimo iż masz wyważone zawsze wypowiedzi.

Hipokryzja jest trądem, jaki może zakwitnąć u każdego... i na pewno nie jest łatwo tym, co chcą się chronić, przynajmniej otwarcie mówiąc o niebezpieczeństwie i zagrożeniu, przyznając własną słabość, co automatycznie rzutuje na innych i się spotyka, niestety w większości przypadków z kontr-dźganiem, gdyż dotyka coś, co niektórzy i ukrywają, i zamykają na to oczy za wszelaką cenę... a tu ktoś im gada o obłudzie, o grzechu, zepsuciu, słabości - przecież to gorszące i psuje nastrój... a tak było miło...

Dzięki za upomnienie :) się staram, Emet :->
ale nie zawsze wychodzi :-P



EMET:
Miejmy zawsze przed oczyma wypowiedź z Sentencje [Przysłów] 16:32 --
"Nieskory do gniewu jest lepszy niż mocarz, a panujący nad swym duchem – niż zdobywca miasta." - NŚ.

Ponadto z Nowego Przymierza --
"Wiedzcie to, bracia moi umiłowani. Każdy człowiek ma być prędki do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do srogiego gniewu;
bo srogi gniew człowieka nie prowadzi do prawości Bożej.
Odrzućcie zatem wszelką plugawość i tę rzecz zbyteczną, zło, a z łagodnością przyjmujcie zaszczepianie słowa, które może wybawić wasze dusze." - [List] Jakuba 1:19.


Bywaj, Axanno.


Stephanos, ps. EMET
[w realu nie taki znowu opanowany...]
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
Raf 


Wyznanie: zielonoświątkowe nieTrójcowe
Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 333
Skąd: Polska
Wysłany: 2009-06-21, 19:58   

Cytat:
Pomijając immanentną część nieuczciwej argumentacji, jaką są wycieczki osobiste, pragnę zwrócić Twoją uwagę na to, iż nigdy nie napisałam, iż pieniądze są źle same w sobie i nie bardzo rozumiem Twoich obfitych tłumaczeń na temat ich potrzeby do życia - po co ten wodospad wielomówności o czymś, czemu nikt nie zaprzeczał?

Axano napisałem o pieniądzach, aby uwypuklić pewien paradoks. Jezus nazwał je mamoną niesprawiedliwości, która się skończy, ale mimo to nie nawoływał do zaprzestania korzystania z nich. W przypowieści o talentach zachęcił wręcz nieumiejętnego szafarza do skorzystania z banku. A jest to mamona niesprawiedliwości rzeczywiście bo kursy międzynarodowe walut ustalane są przez możnych tego świata.
Jednak Jezus zachęca do zdobywania przez nią przyjaciół. To oznacza jednak pewne powiązanie chrześcijan z niesprawiedliwym światem.
Axanna napisał/a:

Ty nie rozumiesz różnicy pomiędzy potrzebą posiadania pieniędzy, a miłością do nich? Nie rozumiesz różnicy pomiędzy modlitwą o pracę dla uzyskania możliwości na utrzymanie, a modlitwą o wygodnictwo i zaspokojenie pożądliwości? Pomiędzy prośbą o posiadanie samochodu, potrzebnego do pracy i życia, a prośbą o nowiutkiego mercedesa, bo stary samochód się znudził i chcę się lepszego?

Jesteś nieuczciwa. Gdzie ja napisałem o nowiutkim Mercedesie? I cały ten głupi scenariusz o tym, że stary samochód się znudził? To Ty coś wymyślasz aby uwypuklić swoą teorię - obłuda.
Skąd Twój wniosek, że nie umiem odróżnić potrzeby posiadania pieniędzy od miłości do nich? Nie przyszło Ci kiedykolwiek na myśl, że czasem biedni ludzie żywią większą miłość do pieniędzy niż bogaci?
Jakim prawem ustanawiasz się sędzią nad czyimś sercem wyrokując, że ten, co kupuje to i to robi to z pożądliwości, a inny n.p. z potrzeby? Czy nie sądzisz, że jest to raczej indywidualna sprawa każdego? Każdy ma własną miarę!
Co do wygodnictwa, którego tak nienawidzisz...
Czy nie widzisz, że cała cywilizacja się na nim opiera? Wygodnictwo jest właśnie motorem postępu i stymulatorem nowych miejsc pracy. Dziś nie sprzedaje się już niewygodnych samochodów, bo by ich nikt nie kupił. Wszystko, co się dziś projektuje i wytwarza służy wygodnictwu... Bo każdy zdrowy psychicznie człowiek ułatwia sobie życie, a nie utrudnia. To się nazywa postęp.
Tak więc granica między potrzebą, a wygodnictwem jest płynna i ciągle podąża w stronę wygodnictwa. Jest to nieuniknione.
Jak jesteś taka "święta" to sama zrezygnuj z pracy, która wygodnictwu innych służy i innych do tego nawołuj.
Co do pracy - spójrz; pożądliwość i walka pracowników i pracodawców ustala cenę usługi na rynku, potem chrześcijanie korzystając z tego wchodzą w to i zarabiają pieniądze. Uczciwe? Bynajmniej! Przecież nie możemy być wygodniccy! I oczywiście jak mamy wybór między pracą cięższą i gorzej płatną, a lżejszą i lepiej płatną to wybieramy tę pierwszą. Nie możemy być przecież chciwi! Może jeszcze wyrzuć pilota do telewizora i nie kupuj wędlin za więcej jak 20 zł/kg. Jedz chleb ze smalcem, bo co ponadto to pożądliwość. :lol:
I kto tu jest obłudnikiem?
 
 
Płaskowicki Rys
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-21, 21:52   

Raf
nie jesteś obłudnikiem a całkiem miłym młodym człowiekiem
trzymaj się po nocy przychodzi dzień
Pan nadchodzi będzie dobrze
pozdrawiam
 
 
Axanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-21, 23:10   

Rysiu. Tu nikt, oprócz Rafa, nikogo od obłudników nie wyzywał przecież...

Nie rozumiem, Raf, co sprawia, że ciągle koncentrujesz się na mojej osobie, a to jaka jestem podejrzliwa, a to czy jestem "taka święta", a to czegoś nienawidzę, a to jestem nieuczciwa, a to piszę głupie scenariusze i podobne - czy nie potrafisz nie nadrabiać braku argumentów arogancją?

Czemu ja nie piszę do ciebie w podobny sposób, fabrykując swoje 'widzimisie' jakim to Ty jesteś zepsutym, zadufanym i nieuczciwym i nie biorę cię pod łupę w celu jak nie doszukania się, to przypisania ci jakichś przywar?

Szczerze mówiąc notoryczne napotykanie na podobne dziadostwo bardzo zniechęca zarówno jak do rozmowy, tak i do adwersarza. Jeżeli nie zmienisz swego stylu, to wole zaprzestać z Tobą wymiany zdań - za dużo coś ostatnio napotykam na argumenty ad personam, jakąś moda niezdrowa czy co...

Wracając do tematu powtarzam po raz drugi - nie musisz przekonywać mnie w potrzebie posługiwania się pieniędzmi, gdyż temu ani razu nie zaprzeczyłam. Powiedziałam ci o tym w swoim poprzednim poście i zupełnie nie rozumiem, czemu Ty ponownie udowadniasz mi oczywiste oczywistości - próbujesz stworzyć pozóry jakobym postulowała za wyrzekaniem się wszelakiej styczności z pieniędzmi czy co?

"Jezus nie nawoływał do zaprzestania korzystania..." - co to ma znaczyć, Raf? A ktoś tu nawołuje do zaprzestania korzystania? Do czego wytaczasz podobne argumenty - możesz wyjaśnić? - najlepiej bez uciekania w roztrząsanie nad tym jaka jestem zła i niedobra (z góry dzięki).
Cytat:
Jesteś nieuczciwa. Gdzie ja napisałem o nowiutkim Mercedesie? I cały ten głupi scenariusz o tym, że stary samochód się znudził? To Ty coś wymyślasz aby uwypuklić swoą teorię - obłuda.

Nie pisałeś o tym, że mercedes miał być nowiutki, to prawda, ale za to pisałeś inne rzeczy, z czego tak wywnioskowałam. Zresztą pierwsza wzmianka o mercedesie w tym temacie - a do której Ty się odniosłeś, dotyczyła bez wątpienia mercedesa nowiutkiego.

Czemu ja mam grzebać w Twoich wypowiedziach i ci przypominać co pisałeś, sam już nie pamiętasz? Czemu na każdym kroku rzucasz mi kalumnie w twarz? Uważasz takie "argumentowanie" za uczciwe i nieobłudne?

Czy to nie Ty lamentowałeś jak to ewangelia jest ewangelią sukcesu, jak to nie jest źle pragnąć itp? - I to w odpowiedzi na wzmiankę o "nabijaniu kabzy", a także w odpowiedzi na cytaty, twierdzące wprost "nie pożądajcie, nie miłujcie" i podobne? Czy to nie Ty manipulowałeś wersem, jak to Pan "w nas sprawia pragnienie" - aż wstyd.

Czemu teraz przedstawiasz sprawę tak, jakbyś miał na myśli jakiegoś starego mercedesa, a nie nowiutkiego? To pisząc o tym, że to dobry samochód i wcale nie tak drogo kosztuje - miałeś na myśli używanego?

Jaki scenariusz jest głupszy - modlitwa o nowiutkiego mercedesa, zamiast starego, czy modlitwa o nowiutkiego mercedesa przy nieposiadaniu samochodu żadnego?

Cytat:
Skąd Twój wniosek, że nie umiem odróżnić potrzeby posiadania pieniędzy od miłości do nich?

z Twoich wypowiedzi ten wniosek - jeżeli się mylę to mnie popraw.
Pan powiedział "nie troszczcie się co będzie jeść, pić, w co się ubierać", Ty zaś cały czas pisałeś coś sprzecznego - jak to trzeba mieć dużo kasy na to i owo, jakie to wszystko drogę, jak chrześcijanie proszą rożne rzeczy i wystarczy wiary jak ziarnko, aby dostawać... Tyle że chrześcijaństwo to nie supermarket na wyprzedaży i jakoś nie widzę w Biblii ani takiego wzorca, ani nauczania.

Pisałeś że pożądliwość a pragnienia to są różne rzeczy - więc czym się według ciebie różnią?
Cytat:
Nie przyszło Ci kiedykolwiek na myśl, że czasem biedni ludzie żywią większą miłość do pieniędzy niż bogaci?

a co to ma do rzeczy tutaj? jak jacyś biedni mają większą miłość do pieniędzy, to mamy zdzierać szpony by się bogacić czy co... żeby mniejszą miłość mieć? dziwna jakąś argumentacja... Poza tym, nikt tu nikogo do nędzy nie nawołuje - nie wiem czemu ciągle się przed tym bronisz.

Napisałeś gdzieś, że Pan zatroszczy się o nasze potrzeby i ja z tym w pełni się zgadzam i tak właśnie wierzę - że wierzący człowiek nigdy nie będzie żebrał chleba.
Cytat:
Jakim prawem ustanawiasz się sędzią nad czyimś sercem wyrokując, że ten, co kupuje to i to robi to z pożądliwości, a inny n.p. z potrzeby? Czy nie sądzisz, że jest to raczej indywidualna sprawa każdego? Każdy ma własną miarę!

A jakim prawem klepiesz baśnie na mój temat, że ustawiam się sędzią, wyrokując coś nad kimś? Pokaż gdzie to robię, albo zaprzestań piętrzyć produkcje własnej wyobraźni.
Cytat:
Co do wygodnictwa, którego tak nienawidzisz...
Czy nie widzisz, że cała cywilizacja się na nim opiera? Wygodnictwo jest właśnie motorem postępu i stymulatorem nowych miejsc pracy. Dziś nie sprzedaje się już niewygodnych samochodów, bo by ich nikt nie kupił. Wszystko, co się dziś projektuje i wytwarza służy wygodnictwu... Bo każdy zdrowy psychicznie człowiek ułatwia sobie życie, a nie utrudnia. To się nazywa postęp.

Nigdzie nie pisałam o nienawiści do wygodnictwa. Pisałam o umiłowaniu wygodnictwa - to nie to samo.. To że świat ma postęp za pomocą między innymi dążenia do wygodnictwa, temu nie zaprzeczam. Chrześcijanie natomiast ojczyznę mają w niebie, a nie na świecie, mimo że w nim mieszkają. Dążenia jednak mają nakierowane nie na postęp tego świata, lecz na to co w górze.

Zarzucanie mi obłudy, wytykanie pilota do telewizora i podobne niedorzeczności, zarówno jak próby ośmieszenia i znieważenia w odpowiedzi na to, że cytuje ci co Słowo Boże mówi na temat "miłowania rzeczy tego świata" - uważam za przejaw nikczemności i nieszczerych intencji. Jeżeli zamierzasz odpisywać mi podobnym stylem, przypisując mi coś czego nie mówiłam, skrobiąc na to drobnym maczkiem obalenia, szczodrze przesypane inwektywami a to co mówiłam zamierzasz "nie zauważać" to cię uprzejmie z góry informuje, żeby lepiej się nie trudził nadaremnie, gdyż nie mam zamiaru odpisywać na kolejną w podobnym stylu wypowiedz.
 
 
Raf 


Wyznanie: zielonoświątkowe nieTrójcowe
Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 333
Skąd: Polska
Wysłany: 2009-06-22, 14:02   

Axanno
Axanna napisał/a:
Rysiu. Tu nikt, oprócz Rafa, nikogo od obłudników nie wyzywał przecież...

Doprawdy? A co to niby jest? :-( ;

"Hipokryzja jest trądem, jaki może zakwitnąć u każdego... i na pewno nie jest łatwo tym, co chcą się chronić, przynajmniej otwarcie mówiąc o niebezpieczeństwie i zagrożeniu, przyznając własną słabość, co automatycznie rzutuje na innych i się spotyka, niestety w większości przypadków z kontr-dźganiem, gdyż dotyka coś, co niektórzy i ukrywają, i zamykają na to oczy za wszelaką cenę... a tu ktoś im gada o obłudzie, o grzechu, zepsuciu, słabości - przecież to gorszące i psuje nastrój... a tak było miło..."

I na jakiej to podstawie takie sugestie? Po co gadasz komuś o obłudzie, jeśli tego wpierw nie udowodniłaś? Bo nie udowodniłaś. Czy każdy, kto się modli o materialne rzeczy jest w Twoich oczach obłudnikiem? Widzę, że radość sprawia Ci psucie innym nastroju i to w niewyszukany sposób.
Axanna napisał/a:
Czy to nie Ty manipulowałeś wersem, jak to Pan "w nas sprawia pragnienie" - aż wstyd.

Jakim prawem każesz mi się wstydzić za moją interpretację Flp. 2. 13? I nazywasz to jeszcze manipulacją? Czy tylko dlatego, że jest odmienna od Twojej?
Mój Bóg daje mi pragnienie i wykonanie w każdym aspekcie mojego życia, w którym jest obecny. Nie dzielę swojego sprawowania zbawienia na materialne i duchowe.
Cytat:
z Twoich wypowiedzi ten wniosek - jeżeli się mylę to mnie popraw.
Pan powiedział "nie troszczcie się co będzie jeść, pić, w co się ubierać", Ty zaś cały czas pisałeś coś sprzecznego - jak to trzeba mieć dużo kasy na to i owo, jakie to wszystko drogę, jak chrześcijanie proszą rożne rzeczy i wystarczy wiary jak ziarnko, aby dostawać... Tyle że chrześcijaństwo to nie supermarket na wyprzedaży i jakoś nie widzę w Biblii ani takiego wzorca, ani nauczania.

Nie rozumiem w czym konieczność posiadania pieniędzy na remont n.p. domu przeczy słowom Pana "nie troszczcie się". Możesz mi to wyjaśnić? Jeśli więc dach przecieka, a ma się powiedzmy rodzinę, to nie można modlić się do Boga o sposobność do jego remontu? Czyli n.p. o pieniądze (dużo niestety) na remont?
1Tym 5. 8; "A jeśli kto o swoich, zwłaszcza o domowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego".
Axanna napisał/a:

A jakim prawem klepiesz baśnie na mój temat, że ustawiam się sędzią, wyrokując coś nad kimś? Pokaż gdzie to robię, albo zaprzestań piętrzyć produkcje własnej wyobraźni.

Proszę Axanno, oto próbki twoich możliwości :lol: ;

"Nie no skąd... ma po nocach nie spać, ociekając pożądliwością, skoncentrować się z całej siły wokół pożądanego przedmiotu, harując jak wół bez opamiętania (a może nawet skombinować jakieś machlojki, aby przyspieszyć upragniony moment posiadania tego czegoś) - aż dostanie... bardzo wielu tak właśnie czyni...
No... jasne... z reguły co prawda, na mercedesie nigdy się nie kończy i ten kto już (różnymi sposobami) posiadł mercedesa, bardzo szybko zaczyna pałać pragnieniem posiadania kolejnego cacka i tak dalej. "

W swoich fantazjach niestety tak właśnie widzisz ludzi modlących się o rzeczy materialne, jako kombinatorów i pożądliwych. A prori osądzasz ich i ośmieszasz bez żadnych podstaw. Czy nie uważasz, że aby człowieka ocenić trzeba go najpierw poznać?
Czy tylko takich chrześcijan-krętaczy spotykałaś w życiu?
Zacytowałaś mi wiele wersetów mających jakoby stać w opozycji do modlitw o materialne rzeczy. Wydaje mi się jednak, że nie rozumiesz, że w życiu chrześcijańskim jest czas na wszystko; na "szukanie tego, co w górze" jak i tego, co przed Tobą. Poza tym kiedy nawet szukamy w górze to właśnie stamtąd zstępuje "wszelki datek dobry i dar doskonały" - Jak. 1. 17. :-D
Axanna napisał/a:
Nigdzie nie pisałam o nienawiści do wygodnictwa. Pisałam o umiłowaniu wygodnictwa - to nie to samo.

Jakoś tego nie widzę, bo pisałaś o wygodnictwie samym. To właśnie wygodnictwo pcha się do nas oknami i drzwiami w postaci cywilizacji. I czy chcemy, czy nie to żyjemy w niej. To, co 15 lat temu było rzeczą nieosiągalną i dostępną jedynie dla bogatych dziś staje się powszechne... Każdy ma swobodę wyboru i nie powinien być za to osądzany.
Tym. 6. 6 - 10; Nie jest dobrze chcieć być bogatym. Jednak niektórzy nie chcą, a im się zdarza. I co tu z takim począć?
Zwróć uwagę, że Paweł, który napisał w w. 8; "mając bowiem utrzymanie i schronienie z tego będziemy zadowoleni" zaraz w w. 17 mówi tak; "bogatym w teraźniejszym czasie (eonie) mów aby się nie wynosili i nie ufali niepewnemu bogactwu, ale Bogu, dającemu nam wszystko obficie ku radości". :-D Ja tu widzę Mercedesa Axanno. :lol: Może być używany... Oczywiście nie można zapominać o w. 18 i 19.
Jest dla mnie Ewangelia Ewangelią sukcesu, bo z Bogiem ma się zawsze sukces, cokolwiek by to słowo znaczyło. Ale rozumiem też, że tego określenia używają niektórzy, aby opisać t. zw. Ruch Wiary, którego wyznawcą raczej nie jestem.
Pozdrawiam
 
 
Axanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-22, 23:14   

Miałam nie odpisywać, ale absurdalność Twoich zarzutów sięga zenitu i jednak odpiszę.
Raf napisał/a:
Axanno
Axanna napisał/a:
Rysiu. Tu nikt, oprócz Rafa, nikogo od obłudników nie wyzywał przecież...

Doprawdy? A co to niby jest? :-( ;

"Hipokryzja jest trądem, jaki może zakwitnąć u każdego... i na pewno nie jest łatwo tym, co chcą się chronić, przynajmniej otwarcie mówiąc o niebezpieczeństwie i zagrożeniu, przyznając własną słabość, co automatycznie rzutuje na innych i się spotyka, niestety w większości przypadków z kontr-dźganiem, gdyż dotyka coś, co niektórzy i ukrywają, i zamykają na to oczy za wszelaką cenę... a tu ktoś im gada o obłudzie, o grzechu, zepsuciu, słabości - przecież to gorszące i psuje nastrój... a tak było miło..."

I na jakiej to podstawie takie sugestie? Po co gadasz komuś o obłudzie, jeśli tego wpierw nie udowodniłaś? Bo nie udowodniłaś.

Gdzie tu jest wzmianka o kimkolwiek? Komu zarzucam tu obłudę? Piszę do EMETa, gdyż mnie zagadnął. Piszę ogólnie o zepsuciu, obłudzie - gdzie na kogo wskazuje, że mam mu "udowadniać"? Gdzie się dopatrujesz sugestii? Gdzie choć raz ci wygarnęłam obłudę, nieuczciwość itp?
Cytat:
Czy każdy, kto się modli o materialne rzeczy jest w Twoich oczach obłudnikiem?

Nie każdy. Obłudnikiem jest ten, kto traktuje Boga jak kukiełkę dla zaspokojenia swoich zachcianek i tak naucza innych, mydląc oczy, że chcę mieć [nowiutkiego] mercedesa, aby pomagać innym w potrzebie. Taki jest obłudnikiem, który na języku ma miłość i imię Pańskie, ale chrześcijaństwo traktuje tylko jako nieodłączną część prosperiti, koncentrując się w pierwszą kolej na wygodnictwie dla siebie i obrastaniu w sukces, kasę, respekt, nowoczesne i najdroższe cacka i podobne, a miłość tym czasem pozostaje mu jedynie na języku i pobożnej minie - znam takich.
Cytat:
Widzę, że radość sprawia Ci psucie innym nastroju i to w niewyszukany sposób.

Wiesz, odpisałam bym ci tak jak na to zasługujesz, ale się rozmyśliłam... nie warto (dzięki EMET). Proszę cię tylko abyś nie przypisywał innym swoich upodobań.
Cytat:
Axanna napisał/a:
Czy to nie Ty manipulowałeś wersem, jak to Pan "w nas sprawia pragnienie" - aż wstyd.

Jakim prawem każesz mi się wstydzić za moją interpretację Flp. 2. 13? I nazywasz to jeszcze manipulacją? Czy tylko dlatego, że jest odmienna od Twojej?

Ja ci niczego nie każe, czytaj ze zrozumieniem, co się do ciebie piszę. Wyrażam swoje zdanie - do tego chyba mam prawo tak samo jak Ty. Interpretuj się jak chcesz.... katolicy też różnie "interpretują" różne wersy i w ogóle, jak tak popatrzeć to podobnych "interpretacji" aż stosy się piętrzą i wszystkie różne.

Kontekst wersu o sprawieniu przez Pana chcenia i wykonania jest tak wyraźny, że gadanie, iż Pan sprawia w kimś, że się mu zachciewa to i owo z cacek tego świata, graniczy wręcz z bluźnierstwem - takie mam zdanie.

Całe nauczanie Słowa Bożego kładzie nacisk na tym, aby nie pożądać rzeczy tego świata, ani nie miłować tego świata, aby się przeciwstawiać swoim pożądliwościom, aby się nie troszczyć o jedzenie i ubranie, aby być zadowolonym, mając dach nad głową, aby nie pożądać bogactwa - podawałam mnóstwo wersów, a Ty wraz wmawiasz, że zachcianki to nic złego i masz czelność jeszcze zwalać źródło tych zachcianek - pochodzących z serca - na Jezusa.
Cytat:
Mój Bóg daje mi pragnienie i wykonanie w każdym aspekcie mojego życia, w którym jest obecny. Nie dzielę swojego sprawowania zbawienia na materialne i duchowe.

Ty zbawienia nie dzielisz na materialne i duchowe to się nie dziel - rozumiem, że wygodnie. Pismo jednak nigdy o "materialnym zbawieniu" jakoś nie wspomina, a o duchowym i owszem.... nikogo jednak się nie zmusza (przynajmniej na razie) postępować według Pisma - dla tego i interpretacji tyle się namnożyło, gdyż ilu jest interpretatorów, tyle gustów, pragnień, upodobań, zachciewań itp.
Cytat:
Nie rozumiem w czym konieczność posiadania pieniędzy na remont n.p. domu przeczy słowom Pana "nie troszczcie się". Możesz mi to wyjaśnić? Jeśli więc dach przecieka, a ma się powiedzmy rodzinę, to nie można modlić się do Boga o sposobność do jego remontu? Czyli n.p. o pieniądze (dużo niestety) na remont?

Nie mogę ci wyjaśnić, gdyż nie mówiłam o pieniądzach na remont, ani o modlitwie o te pieniądze. Ja mówiłam raczej o mamonie, o którą ktoś się modli jednocześnie posiadając w banku okrągłą sumkę, że starczyło by na nową wille ...a i domek w którym mieszka remontu wcale nie wymaga, co jednak nie przeszkadza niektórym się modlić nadal i dukać przy tym, że to po to, aby pomagać ubogim braciom...
Cytat:
W swoich fantazjach niestety tak właśnie widzisz ludzi modlących się o rzeczy materialne, jako kombinatorów i pożądliwych. A prori osądzasz ich i ośmieszasz bez żadnych podstaw. Czy nie uważasz, że aby człowieka ocenić trzeba go najpierw poznać?

W ogóle zastanów się co piszesz... kogo ja mam poznać? Gdzie ja się odnoszę do kogoś konkretnego? gdzie piszę, że "Raf jest pożądliwym kombinatorem", że wmawiasz mi osąd?
Czy nie wolno rzec słowa o grzechu, żebyś nie wytykiwał mi osądu zaraz? Jak Paweł piszę że wszyscy zgrzeszyli, to się ustawia na miejsce sędziego? jak śmie tak pisać, nie poznawszy człowieka?
Cytat:
Czy tylko takich chrześcijan-krętaczy spotykałaś w życiu?

A czemu zaraz "tylko takich" mam spotykać? Czemu cię rzuca cały czas w skrajności? Jak powiem coś o krętactwie, to więc "tylko takich w życiu spotykam"? A Ty "tylko jakich" spotykasz?
Cytat:
Zacytowałaś mi wiele wersetów mających jakoby stać w opozycji do modlitw o materialne rzeczy. Wydaje mi się jednak, że nie rozumiesz, że w życiu chrześcijańskim jest czas na wszystko; na "szukanie tego, co w górze" jak i tego, co przed Tobą.

Acham... tyle że Pismo zachęca akurat do szukania tylko tego co w górze, a o szukaniu tego co przed Tobą mówi raczej aby nie pożądać i nie miłować - na co Ty uporczywie zamykasz oczy...
Cytat:
Każdy ma swobodę wyboru i nie powinien być za to osądzany.
Tym. 6. 6 - 10; Nie jest dobrze chcieć być bogatym.

No widzisz... wreszcie coś sensownego... aż miło kurcze...
Cytat:
Jednak niektórzy nie chcą, a im się zdarza. I co tu z takim począć?

Jak to co? Nie do końca Tymoteusza czytałeś?

1Tm 6:17-19 Bw „Bogaczom tego świata nakazuj, ażeby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie udziela,(18) ażeby dobrze czynili, bogacili się w dobre uczynki, byli hojni i chętnie dzielili się z innymi,(19) gromadząc sobie skarb jako dobry fundament na przyszłość, aby dostąpić żywota prawdziwego.”
Cytat:
Zwróć uwagę, że Paweł, który napisał w w. 8; "mając bowiem utrzymanie i schronienie z tego będziemy zadowoleni" zaraz w w. 17 mówi tak; "bogatym w teraźniejszym czasie (eonie) mów aby się nie wynosili i nie ufali niepewnemu bogactwu, ale Bogu, dającemu nam wszystko obficie ku radości". :-D Ja tu widzę Mercedesa Axanno. :lol: Może być używany... Oczywiście nie można zapominać o w. 18 i 19.

o właśnie :)
Moim zdaniem Mercedes używany może być.... jednak osobiście chyba... przynajmniej z punktu widzenia na dzień dzisiejszy - nowego bym raczej nie miała...

Nie uważam za grzech modlić się do Boga o pomóc w zaspokojeniu potrzeb - nie zachcianek. Sama często o to proszę i tak samo jak inni podatna jestem na zachcianki - nie jestem wcale "taka święta".

Rozważam tylko teoretycznie, szczególnie zwracając uwagę na wypadki drastyczne, jakimi jest nacechowana właśnie głoszona przez niektórych charyzmatyków "ewangelia sukcesu". Nie wiem czy wiesz o co w niej tak naprawdę chodzi - o to, że... "Tatuś" ma zaspokajać wszystkie zachcianki, że chrześcijaństwo głównie polega na tym, by dostawać, a chrześcijanie to taka kasta uprzywilejowanych, którzy grzeszą tak samo jak inni - choć o tym głośno się nie mówi - ale mają o wiele więcej, gdyż "bogaty tatuś" załatwia, gdyż "nie jesteśmy ogon tylko głowa", a im chrześcijanin jest zamożniejszy, to oznacza to że tym bardziej święty i na odwrót - jak kto klepie biedę, to sam się winien, a zamożne bracia w wierzę, gęsto dukające o miłości, wobec ubogiego brata nic poza osądem jego... ich zdaniem pseudo chrześcijaństwa, nie mają. Obserwowałam to w realu...
Cytat:
Jest dla mnie Ewangelia Ewangelią sukcesu, bo z Bogiem ma się zawsze sukces, cokolwiek by to słowo znaczyło.

I też się zgadzam szczególnie z tym "cokolwiek by to znaczyło", bo sukces według Ewangelii w oczach świata w większości wypadków wygląda jak porażka, bo sukces świata jest krańcowo czymś innym niż sukces ewangelii. Bohaterowie z 11 Hebrajczyków - wszyscy odnieśli sukces, ale w oczach świata, który nie był ich wart, byli przegranymi nieszczęśnikami.
Cytat:
Ale rozumiem też, że tego określenia używają niektórzy, aby opisać t. zw. Ruch Wiary, którego wyznawcą raczej nie jestem.

to dobrze.
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 248 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11205
Wysłany: 2009-06-23, 08:22   

Axanna napisał/a:
Miałam nie odpisywać, ale absurdalność Twoich zarzutów sięga zenitu i jednak odpiszę.
Raf napisał/a:
Axanno
Axanna napisał/a:
Rysiu. Tu nikt, oprócz Rafa, nikogo od obłudników nie wyzywał przecież...

Doprawdy? A co to niby jest? :-( ;

"Hipokryzja jest trądem, jaki może zakwitnąć u każdego... i na pewno nie jest łatwo tym, co chcą się chronić, przynajmniej otwarcie mówiąc o niebezpieczeństwie i zagrożeniu, przyznając własną słabość, co automatycznie rzutuje na innych i się spotyka, niestety w większości przypadków z kontr-dźganiem, gdyż dotyka coś, co niektórzy i ukrywają, i zamykają na to oczy za wszelaką cenę... a tu ktoś im gada o obłudzie, o grzechu, zepsuciu, słabości - przecież to gorszące i psuje nastrój... a tak było miło..."

I na jakiej to podstawie takie sugestie? Po co gadasz komuś o obłudzie, jeśli tego wpierw nie udowodniłaś? Bo nie udowodniłaś.

Gdzie tu jest wzmianka o kimkolwiek? Komu zarzucam tu obłudę? Piszę do EMETa, gdyż mnie zagadnął. Piszę ogólnie o zepsuciu, obłudzie - gdzie na kogo wskazuje, że mam mu "udowadniać"? Gdzie się dopatrujesz sugestii? Gdzie choć raz ci wygarnęłam obłudę, nieuczciwość itp?
Cytat:
Czy każdy, kto się modli o materialne rzeczy jest w Twoich oczach obłudnikiem?

Nie każdy. Obłudnikiem jest ten, kto traktuje Boga jak kukiełkę dla zaspokojenia swoich zachcianek i tak naucza innych, mydląc oczy, że chcę mieć [nowiutkiego] mercedesa, aby pomagać innym w potrzebie. Taki jest obłudnikiem, który na języku ma miłość i imię Pańskie, ale chrześcijaństwo traktuje tylko jako nieodłączną część prosperiti, koncentrując się w pierwszą kolej na wygodnictwie dla siebie i obrastaniu w sukces, kasę, respekt, nowoczesne i najdroższe cacka i podobne, a miłość tym czasem pozostaje mu jedynie na języku i pobożnej minie - znam takich.
Cytat:
Widzę, że radość sprawia Ci psucie innym nastroju i to w niewyszukany sposób.

Wiesz, odpisałam bym ci tak jak na to zasługujesz, ale się rozmyśliłam... nie warto (dzięki EMET). Proszę cię tylko abyś nie przypisywał innym swoich upodobań.
Cytat:
Axanna napisał/a:
Czy to nie Ty manipulowałeś wersem, jak to Pan "w nas sprawia pragnienie" - aż wstyd.

Jakim prawem każesz mi się wstydzić za moją interpretację Flp. 2. 13? I nazywasz to jeszcze manipulacją? Czy tylko dlatego, że jest odmienna od Twojej?

Ja ci niczego nie każe, czytaj ze zrozumieniem, co się do ciebie piszę. Wyrażam swoje zdanie - do tego chyba mam prawo tak samo jak Ty. Interpretuj się jak chcesz.... katolicy też różnie "interpretują" różne wersy i w ogóle, jak tak popatrzeć to podobnych "interpretacji" aż stosy się piętrzą i wszystkie różne.

Kontekst wersu o sprawieniu przez Pana chcenia i wykonania jest tak wyraźny, że gadanie, iż Pan sprawia w kimś, że się mu zachciewa to i owo z cacek tego świata, graniczy wręcz z bluźnierstwem - takie mam zdanie.

Całe nauczanie Słowa Bożego kładzie nacisk na tym, aby nie pożądać rzeczy tego świata, ani nie miłować tego świata, aby się przeciwstawiać swoim pożądliwościom, aby się nie troszczyć o jedzenie i ubranie, aby być zadowolonym, mając dach nad głową, aby nie pożądać bogactwa - podawałam mnóstwo wersów, a Ty wraz wmawiasz, że zachcianki to nic złego i masz czelność jeszcze zwalać źródło tych zachcianek - pochodzących z serca - na Jezusa.
Cytat:
Mój Bóg daje mi pragnienie i wykonanie w każdym aspekcie mojego życia, w którym jest obecny. Nie dzielę swojego sprawowania zbawienia na materialne i duchowe.

Ty zbawienia nie dzielisz na materialne i duchowe to się nie dziel - rozumiem, że wygodnie. Pismo jednak nigdy o "materialnym zbawieniu" jakoś nie wspomina, a o duchowym i owszem.... nikogo jednak się nie zmusza (przynajmniej na razie) postępować według Pisma - dla tego i interpretacji tyle się namnożyło, gdyż ilu jest interpretatorów, tyle gustów, pragnień, upodobań, zachciewań itp.
Cytat:
Nie rozumiem w czym konieczność posiadania pieniędzy na remont n.p. domu przeczy słowom Pana "nie troszczcie się". Możesz mi to wyjaśnić? Jeśli więc dach przecieka, a ma się powiedzmy rodzinę, to nie można modlić się do Boga o sposobność do jego remontu? Czyli n.p. o pieniądze (dużo niestety) na remont?

Nie mogę ci wyjaśnić, gdyż nie mówiłam o pieniądzach na remont, ani o modlitwie o te pieniądze. Ja mówiłam raczej o mamonie, o którą ktoś się modli jednocześnie posiadając w banku okrągłą sumkę, że starczyło by na nową wille ...a i domek w którym mieszka remontu wcale nie wymaga, co jednak nie przeszkadza niektórym się modlić nadal i dukać przy tym, że to po to, aby pomagać ubogim braciom...
Cytat:
W swoich fantazjach niestety tak właśnie widzisz ludzi modlących się o rzeczy materialne, jako kombinatorów i pożądliwych. A prori osądzasz ich i ośmieszasz bez żadnych podstaw. Czy nie uważasz, że aby człowieka ocenić trzeba go najpierw poznać?

W ogóle zastanów się co piszesz... kogo ja mam poznać? Gdzie ja się odnoszę do kogoś konkretnego? gdzie piszę, że "Raf jest pożądliwym kombinatorem", że wmawiasz mi osąd?
Czy nie wolno rzec słowa o grzechu, żebyś nie wytykiwał mi osądu zaraz? Jak Paweł piszę że wszyscy zgrzeszyli, to się ustawia na miejsce sędziego? jak śmie tak pisać, nie poznawszy człowieka?
Cytat:
Czy tylko takich chrześcijan-krętaczy spotykałaś w życiu?

A czemu zaraz "tylko takich" mam spotykać? Czemu cię rzuca cały czas w skrajności? Jak powiem coś o krętactwie, to więc "tylko takich w życiu spotykam"? A Ty "tylko jakich" spotykasz?
Cytat:
Zacytowałaś mi wiele wersetów mających jakoby stać w opozycji do modlitw o materialne rzeczy. Wydaje mi się jednak, że nie rozumiesz, że w życiu chrześcijańskim jest czas na wszystko; na "szukanie tego, co w górze" jak i tego, co przed Tobą.

Acham... tyle że Pismo zachęca akurat do szukania tylko tego co w górze, a o szukaniu tego co przed Tobą mówi raczej aby nie pożądać i nie miłować - na co Ty uporczywie zamykasz oczy...
Cytat:
Każdy ma swobodę wyboru i nie powinien być za to osądzany.
Tym. 6. 6 - 10; Nie jest dobrze chcieć być bogatym.

No widzisz... wreszcie coś sensownego... aż miło kurcze...
Cytat:
Jednak niektórzy nie chcą, a im się zdarza. I co tu z takim począć?

Jak to co? Nie do końca Tymoteusza czytałeś?

1Tm 6:17-19 Bw „Bogaczom tego świata nakazuj, ażeby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie udziela,(18) ażeby dobrze czynili, bogacili się w dobre uczynki, byli hojni i chętnie dzielili się z innymi,(19) gromadząc sobie skarb jako dobry fundament na przyszłość, aby dostąpić żywota prawdziwego.”
Cytat:
Zwróć uwagę, że Paweł, który napisał w w. 8; "mając bowiem utrzymanie i schronienie z tego będziemy zadowoleni" zaraz w w. 17 mówi tak; "bogatym w teraźniejszym czasie (eonie) mów aby się nie wynosili i nie ufali niepewnemu bogactwu, ale Bogu, dającemu nam wszystko obficie ku radości". :-D Ja tu widzę Mercedesa Axanno. :lol: Może być używany... Oczywiście nie można zapominać o w. 18 i 19.

o właśnie :)
Moim zdaniem Mercedes używany może być.... jednak osobiście chyba... przynajmniej z punktu widzenia na dzień dzisiejszy - nowego bym raczej nie miała...

Nie uważam za grzech modlić się do Boga o pomóc w zaspokojeniu potrzeb - nie zachcianek. Sama często o to proszę i tak samo jak inni podatna jestem na zachcianki - nie jestem wcale "taka święta".

Rozważam tylko teoretycznie, szczególnie zwracając uwagę na wypadki drastyczne, jakimi jest nacechowana właśnie głoszona przez niektórych charyzmatyków "ewangelia sukcesu". Nie wiem czy wiesz o co w niej tak naprawdę chodzi - o to, że... "Tatuś" ma zaspokajać wszystkie zachcianki, że chrześcijaństwo głównie polega na tym, by dostawać, a chrześcijanie to taka kasta uprzywilejowanych, którzy grzeszą tak samo jak inni - choć o tym głośno się nie mówi - ale mają o wiele więcej, gdyż "bogaty tatuś" załatwia, gdyż "nie jesteśmy ogon tylko głowa", a im chrześcijanin jest zamożniejszy, to oznacza to że tym bardziej święty i na odwrót - jak kto klepie biedę, to sam się winien, a zamożne bracia w wierzę, gęsto dukające o miłości, wobec ubogiego brata nic poza osądem jego... ich zdaniem pseudo chrześcijaństwa, nie mają. Obserwowałam to w realu...
Cytat:
Jest dla mnie Ewangelia Ewangelią sukcesu, bo z Bogiem ma się zawsze sukces, cokolwiek by to słowo znaczyło.

I też się zgadzam szczególnie z tym "cokolwiek by to znaczyło", bo sukces według Ewangelii w oczach świata w większości wypadków wygląda jak porażka, bo sukces świata jest krańcowo czymś innym niż sukces ewangelii. Bohaterowie z 11 Hebrajczyków - wszyscy odnieśli sukces, ale w oczach świata, który nie był ich wart, byli przegranymi nieszczęśnikami.
Cytat:
Ale rozumiem też, że tego określenia używają niektórzy, aby opisać t. zw. Ruch Wiary, którego wyznawcą raczej nie jestem.

to dobrze.



EMET:
Jest takie powiedzenie: "Czemuś biedny? Boś głupi. Czemuś głupi? Boś biedny.".

Jeśli ktoś jest 'ustawiony' w życiu, to i tzw. dobre rady innym dawać może.
Najczęściej ci, co mają wiele - mówią w stylu: "Pieniądze to nie wszystko".

Z różnych względów oczywiście istnieje zróżnicowanie w zamożności u ludzi.

Jednak, co dostrzegłem w Twoich wypowiedziach, Axanno, Tobie nie chodzi ogólnie o ludzi, lecz o środowisko tych, co uważają się za chrześcijańską wspólnotę braterską.
I Tobie chodzi o to, żeby nie było tzw. 'drętwej gadki' o niemiłowaniu pieniędzy, podczas gdy rzeczywistość skrzeczy...

I dziwną naprawdę sprawą byłoby np., gdyby ktoś aż się przez mównicę przechylał, a jednak jak najbardziej sam pieniądze by lubił.

Opowiem taką historię ze swojego środowiska --
Jeden z braci, przed laty, kiedy jeszcze zebrania były w mieszkaniach prywatnych, wygłosił płomienne kazanie w stylu: "Nie pora teraz, Bracia, na oglądanie telewizji, nie pora...". I okazało się, że to była tylko taka mowa 'dla fasonu', bowiem: ktoś w niespełna godzinę później przypadkowo tegoż - płomienny wykład mówiącego - brata zastał w jakimś mieszkaniu [kto wie, czy nie w swoim własnym] na oglądaniu - jak najbardziej - TV.

Podobnie można by to przełożyć na wykłady o 'niemiłowaniu pieniędzy', podczas gdy ktoś byłby znany raczej z tego, że... kocha pieniądze.

I myślę sobie, że o tego typu obłudę Tobie, Axanno, chodzi: nie zaś o wytykanie konkretnie komukolwiek, bowiem wówczas musiałabyś po prostu kogoś dobrze znać i wiedzieć, iż jest ktoś dany takowym obłudnikiem.
Czyli: usta pełne frazesów - takich czy innych - wg prawideł, a rzeczywistość była by inna; ach, jakże inna.

Zaznaczam, iż pisząc to, nie mam na celu dawanie jakiegoś asumptu dla wytykania komukolwiek czegokolwiek w jakichś tam Społecznościach. Często bowiem jest tak, że ktoś w kimś innym widzi jedynie podejście np. materialistyczne, tylko nie u siebie i nie w swojej Społeczności.

To, co napisałem, to była tylko refleksja na bazie Twoich rozważań, Axanno.
Ja osobiście unikam pisania post/ów/ tzw. rozliczeniowych wobec kogokolwiek; duchem tzw. rewanżyzmu nie pałam, bo wolę pisywać post/y/ o Biblii, jak to i w tematyce Forum.

Uważam, iż znakomity w swojej wymowie [co do poruszanej tu tematyki] jest List Jakuba: polecam.


Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
Axanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-23, 09:23   

Bardzo dobrze podsumowałeś, EMET.

Ja tylko dodam, że skoro Biblia mówi iż natura ludzka skłonna jest do złego, do ulegania pożądliwościom, że należy się temu opierać, że należy nie miłować tego świata, że natura skłania właśnie do umiłowania, gdyż zamysł ciała to śmierć, a przyjaźń ze światem to wrogość wobec Boga - i wiele jeszcze podobnych tekstów, to ja temu wierzę, że tak jest i uważam, iż chrześcijanie powinni przynajmniej mówić jak Słowo i starać się go wypełniać, mimo że ta walka z ciałem nie jest łatwa i nie zawsze się udaje...

Skoro się ktoś mieni chrześcijaninem, powinien otworzyć oczy na prawdę i jej nie zaprzeczać, napuszczając tumanu, że "co takiego złego w pragnieniu, zachciewaniu... Pan sprawia chcenie przecież... ble.... czy to źle zachciewać, czy to źle się modlić, dostawać, mieć..."?

Jezus powiedział że Ojciec wie czego potrzebujemy i nas w to zaopatrzy, abyśmy się nie troskali... To przynajmniej, dość często ulegając owym troskam i zachciankom, nie mówmy, że to zgodne jest ze Słowem, a już tym bardziej kaznodzieja z obsadzonymi pierścieniami paluchami nie powinien się afiszować ze swoimi pożądliwościami bełkocząc przez zborem o mercedesa, kasę i inne światowe przyjemności.
 
 
Axanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-23, 09:38   

A i jeszcze. Ktoś modli się o kasę, hehe - po to, aby "dać potrzebującemu":

"Panie Boże daj mi kasę (powięcej), żebym mógł dać Jacku i Maryśce co to się borykają z ubóstwem..." - i nie widzi w tym obłudy, ale Bóg widzi... wystarczy odrobinę rzetelności aby zobaczyć całą tą pożądliwość i fałsz.

Osobiście nie chcę być bogata, bo wpadnę w taką samą chciwość i nieczułość względem ubóstwa innych i w takie same samookłamywanie się, iż "jestem właśnie taka święta że mi Bóg błogosławi, a inni to są grzesznicy, dlatego nie mają..."

Ubóstwa też nie chcę. Wystarczy mi tyle, co potrzebuje do normalnego życia - bez ubóstwa i bez przepychu - tak chcę mieć i tak też chcę chcieć - takie chcenie niech Pan we mnie sprawi :)
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 248 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11205
Wysłany: 2009-06-23, 09:52   

Axanna napisał/a:
Bardzo dobrze podsumowałeś, EMET.

Ja tylko dodam, że skoro Biblia mówi iż natura ludzka skłonna jest do złego, do ulegania pożądliwościom, że należy się temu opierać, że należy nie miłować tego świata, że natura skłania właśnie do umiłowania, gdyż zamysł ciała to śmierć, a przyjaźń ze światem to wrogość wobec Boga - i wiele jeszcze podobnych tekstów, to ja temu wierzę, że tak jest i uważam, iż chrześcijanie powinni przynajmniej mówić jak Słowo i starać się go wypełniać, mimo że ta walka z ciałem nie jest łatwa i nie zawsze się udaje...

Skoro się ktoś mieni chrześcijaninem, powinien otworzyć oczy na prawdę i jej nie zaprzeczać, napuszczając tumanu, że "co takiego złego w pragnieniu, zachciewaniu... Pan sprawia chcenie przecież... ble.... czy to źle zachciewać, czy to źle się modlić, dostawać, mieć..."?

Jezus powiedział że Ojciec wie czego potrzebujemy i nas w to zaopatrzy, abyśmy się nie troskali... To przynajmniej, dość często ulegając owym troskam i zachciankom, nie mówmy, że to zgodne jest ze Słowem, a już tym bardziej kaznodzieja z obsadzonymi pierścieniami paluchami nie powinien się afiszować ze swoimi pożądliwościami bełkocząc przez zborem o mercedesa, kasę i inne światowe przyjemności.



EMET:
Jeśli natomiast jest reakcja kogoś osobiście poruszonego, gdy pisze się ogólnie o tendencjach, to czyżby działał mechanizm typu: "Uderz w stół, a nożyce się odzywają"?
Jest jeszcze inne: "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.".

Zawsze najlepiej zaczynać od siebie i u siebie najpierw tendencje dostrzegać oraz to, nad czym pracować mamy.

Jeśli mamy tzw. 'swobodę mowy', to wówczas - sami będąc w czymś przykładem do naśladowania - i innych pouczać będziemy mogli, ale i też w stylu: "Bracia, jeśli nawet jakiś człowiek uczyni fałszywy krok, zanim to sobie uświadomi – wy, którzy macie kwalifikacje duchowe, próbujcie skorygować takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na samego siebie, żebyś czasem i ty nie był kuszony." - do Galacjan 6:1.

Jest proste przełożenie postaw --
"Wy, którzy miłujecie Jehowę, miejcie w nienawiści zło." - Psalm 97:10a, NŚ.
"Jeżeli ktoś twierdzi: "Miłuję Boga", a jednak nienawidzi swego brata, to jest kłamcą. Bo kto nie miłuje swego brata, którego widział, nie może miłować Boga, którego nie widział." - 1 Jana 4:20, NŚ.
"Ale jeśli ktoś ma środki tego świata służące do podtrzymywania życia i widzi swego brata w potrzebie, a jednak zamyka przed nim drzwi swego tkliwego współczucia, to jakże pozostaje w nim miłość do Boga?" - 1 Jana 3:17, NŚ.
"ty zatem, który uczysz drugiego, nie uczysz samego siebie?" - do Rzymian 2:21a.
"Natomiast do niegodziwca Bóg powie: "Jakim prawem wyliczasz moje przepisy i masz na ustach moje przymierze?" - Psalm 50:16.
Por. też: Kapłańska 25:35; Powtórzonego Prawa 15:7; 26:12; do Rzymian 12:13; Jakuba 2:16.


Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
Axanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-23, 09:59   

W porządku - "bacząc każdy na samego siebie" - zgadza się, jak najbardziej :)
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 248 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11205
Wysłany: 2009-06-23, 10:03   

Axanna napisał/a:
A i jeszcze. Ktoś modli się o kasę, hehe - po to, aby "dać potrzebującemu":

"Panie Boże daj mi kasę (powięcej), żebym mógł dać Jacku i Maryśce co to się borykają z ubóstwem..." - i nie widzi w tym obłudy, ale Bóg widzi... wystarczy odrobinę rzetelności aby zobaczyć całą tą pożądliwość i fałsz.

Osobiście nie chcę być bogata, bo wpadnę w taką samą chciwość i nieczułość względem ubóstwa innych i w takie same samookłamywanie się, iż "jestem właśnie taka święta że mi Bóg błogosławi, a inni to są grzesznicy, dlatego nie mają..."

Ubóstwa też nie chcę. Wystarczy mi tyle, co potrzebuje do normalnego życia - bez ubóstwa i bez przepychu - tak chcę mieć i tak też chcę chcieć - takie chcenie niech Pan we mnie sprawi :)



EMET:
Znane są Tobie, Axanno, zatem słowa z Sentencje 30:8, 9 -- "Oddal ode mnie nieprawdę i słowo kłamliwe. Nie daj mi ani ubóstwa, ani bogactwa. Pozwól mi jeść pokarm, który mi wyznaczono,
bym się nie nasycił i nie zaparł ciebie, mówiąc: "Któż to jest Jehowa?", a także bym nie popadł w ubóstwo i nie zaczął kraść, i nie targnął się na imię mego Boga." - NŚ.
Porównaj też: 1 do Tymoteusza 6:8 [i kontekst]; do Hebrajczyków 13:5.


Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,65 sekundy. Zapytań do SQL: 11