Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Pan troszczy się o każdą, nawet tą najmniejszą duszyczkę
Autor Wiadomość
esther
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:15   Pan troszczy się o każdą, nawet tą najmniejszą duszyczkę

Dokładnie cztery lata temu Pan dał mi czas wielkiej próby, próby wiary i zaufania. Wiedziałam jednak, że jest cały czas ze mną, że troszczy się o mnie i całą moją rodzinę. Mój starszy syn miał wówczas 1,5 roku. Bardzo chciałam, aby miał towarzystwo:). Pan zrobił nam niespodziankę i włożył w moje łono kolejną duszyczkę. Fakt ten przepełnił mnie ogromną radością.

Jednak po krótkim czasie zaczęłam mieć silne bóle w podbrzuszu i plamienia. Ten fakt bardzo mnie zaniepokoił, więc udałam się do lekarza. Powiedział, ze muszę dużo odpoczywać i wiedząc, że mam małe dziecko, które jest bardzo żywe, zaproponował, bym udała się do szpitala, aby pęcherzyk ciążowy mógł się spokojnie zagnieździć.

Tego dnia byłam już na oddziale. Lekarz zrobił mi badanie ultrasonograficzne i widziałam na jego twarzy konsternację. Spytałam, co się stało. Odpowiedział, że nie widać akcji serca. To już był 8 tydzień ciąży. Powiedział, że wygląda na całkiem spore, więc czynność ta powinna być widoczna.

Bardzo się martwiłam, jednak wiedziałam, że Pan wie wszystko, że On ma nad wszystkim kontrolę, bo nic nie dzieje się bez woli Jego. Dlategoteż wzięłam do ręki Biblię i z ufnością dziecka otworzyłam ją. Mój wzrok skierował się na Pismo: Filipian 4:7 "A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, będzie strzegł serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie." Wtedy Pan wlał w moje serce niesamowity pokój, pokój Boży, zabrał wszelką troskę, oddalił smutek, przepełnił niezwykłą radością, Pismo to rozbrzmiewało w mych uszach. Znaczyło to, że właśnie ten niebiański pokój będzie strzegł mojego serca, kiedy przyjdzie ciężki czas. Ten pokój przewyższać miał wszelkie zrozumienie (z kjv), był ponad tym, co umysł mi mówił.
Wtedy usłyszałam słowa piosenki, które były cytatem z Izajasza 26:3: "Thou wilt keep him in perfect peace, whose mind is stayed on thee: because he trusteth in thee." (tego zachowasz w perfekcyjnym pokoju, którego umysł oparty jest na tobie, ponieważ ci ufa). Wiedziałam, że jedno, co muszę zrobić, to patrzeć na Jezusa, swój umysł skierować na Słowo Pana i w pełni Mu zaufać. Pan przygotował mnie na najgorsze, byłam gotowa przejść każdą próbę...
Wtedy pokazał mi kolejne Pismo: Kazn.Salom. 6:3"...Szczęśliwszy niż on jest martwy płód"
Pan pokazał mi, co się stanie. Ilekroć przychodziło do mej głowy pytanie: "Dlaczego?", słyszałam ten cichy szept: "Pokój, który przewyższa wszelki rozum...", "zachowam w pokoju, jak poddasz Mi swój rozum...". Miałam przeświadczenie w sercu, że tak jest lepiej, że Bóg wie, dlaczego... Wiedziałam, że Pan zabrał już dziecię do Swego domu...

Na drugi dzień ponownie zrobiono mi badanie, nie stwierdzono nadal akcji serca. Po kilku dniach Pani ordynator wezwała mnie do siebie do gabinetu i kazała podpisać dokumenty, ze wyrażam zgodę na wykonanie zabiegu. Nie zgodziłam się, powiedziałam, że jeszcze nie jestem gotowa i poprosiłam o wypisanie mnie na własne żadanie. Po tygodniu krwawienia się nasiliły, w związku z czym wróciłam do szpitala, byłam już gotowa...

Kiedy wróciłam do domu, mój mąż opowiedział mi o śnie, który dał mu Pan. Powiedział mi, że śnił mu się poród, który początkowo zapowiadał się bez komplikacji, urodziło się dziecko, jednakże ja traciłam wiele krwi, krwotoku nie szło zatamować, w końcu umarłam, słychać było przeraźliwy krzyk dziecka, nie taki, jak towarzyszy każdemu dziecięciu w chwili narodzin, lecz krzyk rozpaczy, jakby maleństwo wiedziało, że zostaje w tym świecie bez mamy...
Wierzę, że to był powód... (W późniejszym czasie, kiedy zrobiłam badanie krwi, wyniki płytek krwi były poniżej normy.)

Pytałam Pana, dlaczego nie zabrał mnie, dlaczego maleńką istotkę, która jeszcze promienia słońca nie ujrzała, a Pan dał mi przeświadczenie o tym, że mam tu na ziemi misję do spełnienia, że Dawid, starszy syn bardzo mnie potrzebuje jak wiele innych osób, do których ewangelia jeszcze nie dotarła, którzy poprzez moje świadectwo się nawrócą, a me dzieciątko pójdzie do Ojca, który się o niego zatroszczy, jak troszczy się o każdą, nawet najmniejszą duszyczkę.

Cieszę się na myśl o spotkaniu z maleństwem w domu naszego Ojca, bo bardzo za nim tesknię, ale wiem, że w rękach Ojca jest on bezpieczny.



W miłości Pana,

Esther
 
 
sylka
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:16   

Strata dziecka, nawet tego najmniejszego jest ogromną tragedia., Szczegolnie dla matki.
Rozumiem cie Esther.

Pozostaje - NADZIEJA ZMARTWYCHWSTANIA
 
 
Debora Anna
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:16   

Ester!

Oczywiście Bóg jest niepojęty w swoim działaniu i ponad nasze wyobrażenia.
Jednak twoje dwa świadectwa kłócą się ze sobą.
Jedno mówi, o dziecku urodzonym, drugie o dziecku poronionym.
Niezależnie od tragedii przez jakie przechodzimy, Pan daje nam zawsze wsparcie i pocieszenie. Jednak w tym co tu napisałaś widzę zasadnicze sprzeczności, z którymi się nie mogę zgodzić i nigdy sie nie zgodzę!

Na początku tego postu piszesz tak:
"Pan zrobił nam niespodziankę i włożył w moje łono kolejna duszyczkę."
_______________________

W poprzednim z kolei swiadectwie o narodzonym dziecku piszesz tak cytując słowa proroka Izajasza 66.7,9
"Czy ja mam dopuścić płód do samego łona , a nie doprowadzic do porodu?"
_______________________

Ten sam Bóg dobry, dajacy życie zabiera je w sprzeczności ze swoim słowem?
Czasami dorabiamy sobie teologie do tego co nas spotyka.

Oczywiście Bóg pocieszył Cię Słowem, bo zawsze tak czyni. Jednak Słowo Boże mówi wyraznie, że "Wszelki dobry datek i dar doskonały przychodzi z gory od Ojca światłości. W nim nie ma zadnej odmiany, ani chwilowego zaćmienia."

Oczywiście wierzę, że twoje dziecko jest z Panem, tak jak i moje, które też się nie narodziły( lecz z zupełnie innych powodów).

Mój Bóg jest Bogiem, który przywraca życie, wzbudza z umarłych, leczy wszelką chorobę i wszelką niemoc (również małą płytkowość i krwotok).
On jest tym Bogiem, który uzdrowił kobietę cierpiącą na krwotok, kiedy tylko dotknęła się jego szaty. Mój Bóg jest Bogiem, który sobie nie zaprzecza!!!!!
On to czego nie ma, powołuje do istnienia. On nie zabiera jedna reką, a drugą daje.
Jest ktoś, kto zabiera. Pan daje!!!!!
On tak umiłował świat, że dał swego syna jednorodzonego, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne.
Bóg jest dawcą. Diabeł jest niszczycielem!

Jeżeli twoj mąż otrzymał taki sen - to wierzę Bóg dał go po to (jeśli Bóg go dał)
aby się modlic przeciwko planom diabła!!!!!! Jego zamysły są nam dobrze znane.
On przychodzi po to aby niszczyc, zarzynac i wytracać.
Ja przyszedłem - mówi Jezus - aby owce miały życie i miały je w obfitości.
_____________________________
Dlatego droga Ester, pomimo tego , że otrzymałas pokój i pocieszenie - nie przyjmuję takiego tłumaczenia, że Pan dał coś ( zrobił nam niespodziankę) - po to, aby za chwilę to zabrać.
Albo wierzymy bezgranicznie Jego dobroci - albo racjonalizujemy, nawet używając Słowa Bożego.
Nie podważam szczerości twego świadectwa. Bóg Cię pocieszył - to fakt.
Ale wiem też, że wszystko jest możliwe dla tego, który wierzy.
I wszytko jest mozliwe dla Boga. Dla Boga możliwe było ocalić nie jedno życie - tylko Twoje, ale dwa życia.
Takie jest moje zdanie na ten temat w oparciu o to co mówi słowo Boże.
Job zrozumiał tę lekcję.
Najpierw mówił "Pan dał, Pan wziął - niech imię Pańskie bedzie błogosławione."
Ale kiedy Bóg mu objawił siebie, powiedział co innego.
"Tylko ze słyszenia wiedziałem o Tobie, lecz teraz moje oko ujrzało Ciebie, odwołuję wiec moje słowa i kajam się w prochu i popiele".

Wiem Ester, że znasz Boga i ja Go znam. Znamy Jego moc i łaskę.
Wiem jednak, że on nas uczy też wiary, która przenosi góry, a nie tylko biernej zgody na okoliczności."!!! "Umarłych wzbuzdajcie, chorych uzdrwiajcie darmo wzieliście , darmo dawajcie" - znasz to.

Pozdrawiam gorąco i jestem z Tobą siostro całym sercem
Debora Anna
 
 
sylka
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 07:16   

Deboro, na polemikę w sprawie : Czy Bog daje i zabiera? - zapraszam na dyskusje teologiczne.
Mozesz tam dać osobny topic na ten temat.

TUTAJ NIE POLEMIZUJEMY.

Ten temat zamykam.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 12