Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: wit
2010-12-11, 21:37
Świadectwa ŚJ z Afryki
Autor Wiadomość
Arius 
badacz Biblii


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 4947
Skąd: kosmopolita
Wysłany: 2010-12-09, 22:03   Świadectwa ŚJ z Afryki

nike napisał/a:
Arius napisał/a:
Nike, nie piszę o tych, którzy zmarli, ale o tych, którzy mają PRZEŻYĆ koniec.


Ja wierzę,że bedzie z nimi podobnie co z tym którzy zmartwychwstaną. Co powiesz o plemionach afrykańskich co jeszcze na golasa latają?


Możesz mi powiedzieć, jaki sens ma nakaz Jezusa, by IŚĆ I GŁOSIĆ? Przecież jeśli nie znając PRAWDY o BOGU JEHOWIE i JEZUSIE, oraz jego ofierze, można zostać zbawionym, to wszystko to nie ma sensu. Lepiej nie poznawać BOGA JEHOWY oraz Jezusa, żyć tak jak się żyło a co będzie to będzie, przecież i tak wszyscy zostaną zbawieni :|

Z Biblii wiem, że Armagedon przeżyją nieliczni żyjący na ziemi, co do zmarłych otrzymali już swoją zapłatę za popełnione grzechy, jeśli nie popełnili grzechu przeciw duchowi świętemu, to mają nadzieję na zmartwychwstanie.

Pracając do osób żyjących to musza spełnić pewne warunki by przeżyć Armagedon.

"Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony" powiedział Paweł w Dz. 16:31
"nabywania wiedzy o jedynym prawdziwym Bogu, i o tym, którego On posłał, Jezusie Chrystusie" powiedział sam Jezus w Jana 17:3
"Trzeba też spełniać uczynki odpowiadające skrusze" pisze o tym w Mat 3:8, oraz Dz 3:19
"Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony" powiedział Jezus w Mat 23:14

Jak widać, o zbawieniu decyduje wiele różnych czynników.

Ale najciekawsze jest twoje pytanie: Co powiesz o plemionach afrykańskich co jeszcze na golasa latają?

Ano co ja powiem:

Cytat:
Afryka i pobliskie wyspy
Kontynent afrykański jest podzielony na dziesiątki krajów. Z kolei ich mieszkańców dzieli przynależność plemienna i używany język. Walki pomiędzy grupami etnicznymi są tu zjawiskiem powszednim. Tymczasem ponad 636 000 obywateli tych państw, ludzi należących do różnych plemion i mówiących rozmaitymi językami, jednoczy oddawanie czci prawdziwemu Bogu, Jehowie. Zachęcają też innych, by ‛bali się Boga i dawali mu chwałę’, a niejeden przyjmuje to zaproszenie (Obj. 14:6, 7).
Aby móc służyć Jehowie, niektóre osoby uwikłane w miejscowe zabobony i czary musiały z tym wszystkim zerwać. Kiedy w RPA Świadkowie zapukali do pewnych drzwi, otworzyła je kobieta ubrana w kompletny strój sangoma (szamana). Mieli ochotę szybko stamtąd odejść, ale domowniczka chciała usłyszeć, co mają do powiedzenia. Jeden z głosicieli przedstawił więc biblijny pogląd na praktyki spirytystyczne, powołując się na Księgę 5 Mojżeszową 18:10-12. Szamanka zgodziła się na studium. Oświadczyła, że jeśli się przekona na podstawie Pisma Świętego, iż działalność sangoma jest sprzeczna z wolą Jehowy, rzuci ten proceder.
Po przestudiowaniu 10 rozdziału książki Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi i podanych w nim wersetów owa kobieta spaliła wszystkie przybory służące do uprawiania czarów i zaczęła chodzić na zebrania do Sali Królestwa. Chociaż formalnie była mężatką, od 17 lat żyła w separacji. Uznała, że trzeba to naprawić. Oboje z mężem są teraz oddanymi Bogu, ochrzczonymi Świadkami Jehowy.
Mniej więcej od roku wzruszające wieści napływają między innymi z Malawi. Świadków Jehowy na całym świecie ogromnie ucieszyła informacja, że 12 sierpnia 1993 roku po 26 latach uchylono zakaz naszej działalności w tym kraju. Następnie 15 listopada 1993 roku zarejestrowano Towarzystwo Biblijne i Traktatowe — Strażnica, a 25 lutego 1994 roku zniesiono zakaz rozpowszechniania literatury Świadków Jehowy. Warto dodać, że zaledwie kilka tygodni po tym, jak Towarzystwo uzyskało status prawny, zniszczono kwaterę główną Młodych Pionierów Malawijskich, którzy tak okrutnie się znęcali nad Świadkami Jehowy. Wszystkie ich biura zamknięto, a wielu członków tej organizacji zginęło z rąk tropiących ich żołnierzy. Inni ratowali życie ucieczką do Mozambiku.
Bracia w Malawi na nowo uczą się głosić od domu do domu, proponować literaturę i zapoczątkowywać domowe studia biblijne. W kwietniu, wkrótce po uchyleniu zakazu rozpowszechniania literatury Towarzystwa, zorganizowano ogólnokrajową kampanię, w czasie której głosiciele rozprowadzali w trzech wersjach językowych traktat W co wierzą Świadkowie Jehowy? Do rąk ludzi trafiło przeszło 1 000 000 tych ulotek.
Na Wyspach Świętego Tomasza i Książęcej, leżących u zachodnich wybrzeży Afryki, z górą 30 lat prześladowano, bito i wtrącano do więzień garstkę prawdziwych chrześcijan za to, że spotykali się w celu studiowania Biblii. Jednakże w roku 1993 Świadkowie Jehowy uzyskali tam swobody religijne, a w styczniu 1994 roku byli uczestnikami trzydniowego zgromadzenia okręgowego „Pouczani przez Boga”, które zorganizowano w najnowocześniejszej w tym kraju, klimatyzowanej sali. Miejscowe radio nadało nawet fragmenty programu.
Kiedy Sąd Najwyższy w Zairze przywrócił Świadkom Jehowy status prawny, mogły się tam znowu odbyć zgromadzenia okręgowe. Jak je przyjęto? Na początku roku służbowego stadion w Kinszasie wypełniło po brzegi 70 000 uczestników kongresu. W roku 1994 na pierwszych 6 zgromadzeń okręgowych pod hasłem „Bojaźń Boża” przybyło 120 127 osób, 1155 zostało ochrzczonych — a miało się jeszcze odbyć 19 kongresów z tej serii.
W zborze Koumassi Prodomo na Wybrzeżu Kości Słoniowej pewien sługa pomocniczy stał się znany z nadzwyczaj łagodnego usposobienia. Ale nie zawsze cieszył się taką opinią. Zanim poznał prawdę, dużo pił, palił, obracał się w złym towarzystwie, a zatargi często rozwiązywał pięścią. Znajomi wiedzieli, że trzeba z nim żyć w dobrych stosunkach albo trzymać się od niego z dala. Zaczął jednak studiować Biblię i jak sam mówi: „Jehowa się nade mną zlitował”. Stopniowo zmieniał swoje życie i z czasem dał się ochrzcić. Jak głębokie były owe zmiany? Na jakiś miesiąc przed chrztem zostało to poddane próbie, gdy napadło go kilku mężczyzn. Nie oddał wet za wet. Sytuacja powtórzyła się kilka tygodni po chrzcie. Znowu dowiódł, że odrzucił starą osobowość, która odpowiadała dawnemu sposobowi postępowania, że się odnowił w sile pobudzającej jego umysł i naprawdę przyoblekł nową osobowość, odzwierciedlającą ducha Jehowy (Gal. 5:22-24; Efez. 4:22-24).


Cytat:
Lesoto
Ten niewielki kraj, zamieszkany przez 2,4 miliona ludzi, jest ze wszystkich stron otoczony przez Republikę Południowej Afryki. Leży w Górach Smoczych, które wytrawnym wspinaczom dostarczają niezapomnianych wrażeń.
Pomimo panującego tu na ogół spokoju kraj ten nie uniknął politycznych zawirowań. W roku 1998 niezadowolenie z wyników wyborów doprowadziło do walk między wojskiem a policją w stołecznym Maseru. Veijo Kuismin i jego żona Sirpa pracowali tam wówczas jako misjonarze. Brat Veijo wspomina: „Na szczęście niewielu braci ucierpiało w czasie tych walk i szybko zorganizowaliśmy pomoc dla tych, którzy zostali bez jedzenia i zapasów paliwa. Umocniło to więzy jedności w zborze, a w całym kraju więcej osób zaczęło przychodzić na zebrania”.
Podstawę gospodarki Lesoto stanowi rolnictwo. Z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej wielu mężczyzn wyjeżdża do pracy w kopalniach w RPA. Chociaż Lesoto jest biednym krajem, w tym położonym w górach królestwie można znaleźć cenne skarby duchowe i sporo jego mieszkańców pozytywnie reaguje na prawdę biblijną. W roku 2006 było tu 3101 głosicieli Królestwa, co oznacza dwuprocentowy wzrost w stosunku do poprzedniego roku. W Maseru działają obecnie trzy małżeństwa misjonarzy — Hüttingerowie, Nygrenowie i Parisowie.
Abel Modiba w latach 1974-1978 usługiwał w Lesoto jako nadzorca obwodu. Obecnie wraz z żoną Rebeccą pracuje w południowoafrykańskim Betel. Z właściwym sobie spokojem dzieli się wrażeniami ze służby w Lesoto: „W rejonach wiejskich praktycznie nie było żadnych dróg. Musiałem iść pieszo, nieraz nawet siedem godzin, by dotrzeć do jakiejś oddalonej grupy głosicieli. Bracia często użyczali swych koni — na jednym jechałem, a drugi dźwigał mój bagaż. Czasami woziliśmy też rzutnik i 12-woltowy akumulator. Jeśli rzeka była wezbrana, czekaliśmy kilka dni, aż woda opadnie. W niektórych wioskach wódz zwoływał na wykład publiczny wszystkich mieszkańców.
„Niejednej osobie dotarcie na zebrania zabierało kilka godzin, więc często się zdarzało, że w czasie wizyty nadzorcy obwodu tacy bracia nocowali u współwyznawców mieszkających bliżej Sali Królestwa. Były to niezapomniane chwile — wieczorami bracia zbierali się, by opowiadać sobie doświadczenia i śpiewać pieśni Królestwa. Następnego dnia wyruszali do służby polowej”.
Birgitta i Per-Ola Nygrenowie są misjonarzami w Maseru od roku 1993. Birgitta opowiada przeżycie ukazujące, jaką wartość mają nasze czasopisma: „W 1997 roku zapoczątkowałam studium z kobietą o imieniu Mapalesa. Szybko zaczęła uczęszczać na zebrania. Niestety, nie zawsze była w domu, gdy przychodziliśmy na studium, i często się przed nami chowała. Studium zostało przerwane, ale regularnie dostarczałam jej czasopisma. Po latach pojawiła się na zebraniu. Wyjaśniła, że przeczytała artykuł w Strażnicy o panowaniu nad gniewem. Zrozumiała, że jest to odpowiedź Jehowy na jej problem, ponieważ ciągle się kłóciła z krewnymi. Wznowiłyśmy studium i od tego czasu Mapalesa nie opuściła już żadnego zebrania. Zaczęła też uczestniczyć w służbie polowej”.
Przez wiele lat braciom w Lesoto za Sale Królestwa służyły najróżniejsze miejsca. Jednak ostatnio południowoafrykańskie Biuro Oddziału pomaga zborom w tym kraju w finansowaniu budowy odpowiednich obiektów.
W miejscowości Mokhotlong, położonej na wysokości około 3000 metrów nad poziomem morza, znajduje się najwyżej usytuowana Sala Królestwa w Afryce. W jej budowie pomagali ochotnicy z tak dalekich stron, jak Australia i USA. Bracia z prowincji KwaZulu-Natal w RPA zapewnili wsparcie finansowe i udostępnili pojazdy potrzebne do transportu materiałów i sprzętu budowlanego. Ochotnicy, którzy przyjechali na tę budowę, zostali zakwaterowani w bardzo skromnych warunkach. Sami musieli przywieźć materace i sprzęt kuchenny. Budowa trwała 10 dni. Miejscowy brat urodzony w 1910 roku przychodził każdego dnia na plac budowy, by obserwować postępy robót. Na Salę czekał od momentu poznania prawdy w latach dwudziestych i niezmiernie się cieszył, widząc, jak powstaje „jego” Sala Królestwa.
W roku 2002 Lesoto nawiedziła klęska głodu. Świadkom mieszkającym w rejonach dotkniętych klęską dostarczono kukurydzę i inne niezbędne artykuły. W pewnym liście z podziękowaniami można było przeczytać: „Kiedy do mojego domu przyszli bracia z kukurydzą, wprost osłupiałem. Skąd wiedzieli, czego potrzebowałem? Dziękuję Jehowie za pomoc, o której nawet nie marzyłem. Wzmocniło to moją wiarę w Jehowę Boga i Jego organizację i jestem zdecydowany służyć Mu z całej duszy”.


Cytat:
Suazi
To niewielkie królestwo zamieszkuje 1,1 miliona ludzi. Zajmują się oni głównie uprawą roli, a wielu mężczyzn wyjeżdża w poszukiwaniu pracy do RPA. Suazi to urokliwy kraj, mający kilka rezerwatów dzikiej zwierzyny. Jego mieszkańcy są usposobieni przyjaźnie i wciąż trzymają się wielu dawnych tradycji.
Nieżyjący już król Sobhuza II był przychylnie nastawiony do Świadków Jehowy i miał sporo naszej literatury. Każdego roku do swojej rezydencji zapraszał nie tylko duchownych różnych wyznań, lecz także jednego Świadka Jehowy i rozmawiał z nimi o Biblii. W roku 1956 zaproszony Świadek mówił o nauce o nieśmiertelności duszy oraz używaniu tytułów przez dostojników religijnych. Król zapytał wtedy duchownych, czy to, co usłyszał, jest prawdą. Ci nie byli w stanie dowieść, że brat jest w błędzie.
Nasi bracia musieli zająć zdecydowane stanowisko w sprawie zwyczajów żałobnych mających związek z kultem przodków. Gdzieniegdzie wodzowie plemienni wypędzali Świadków Jehowy z ich domów za odmowę praktykowania tradycyjnych obrzędów żałobnych. Ale ich duchowi bracia z innych części kraju zawsze otaczali opieką tych wygnańców. Sąd Najwyższy wydał jednak w tej sprawie orzeczenie na korzyść Świadków Jehowy i zarządził, że mogą powrócić do swych domów i na swoje ziemie.
Dawne i James Hockettowie są misjonarzami w stolicy Suazi, Mbabane. James skończył Szkołę Gilead w roku 1971, a Dawne rok wcześniej. Aby pokazać, jak misjonarze przystosowują się do różnych obyczajów, James opowiada następujące przeżycie: „Gdy opracowywaliśmy pewien nieprzydzielony teren, miejscowy wódz poprosił mnie o wygłoszenie wykładu publicznego. Zwołał wszystkich ludzi. Siedzieliśmy na placu jakiejś budowy, a wokół leżały pustaki. Ziemia była rozmokła, więc upatrzyłem sobie pustak, na którym usiadłem razem z Dawne. Jedna z suazyjskich sióstr podeszła do mojej żony i poprosiła, by usiadła obok niej. Dawne odpowiedziała, że dobrze jej się siedzi w tym miejscu, ale siostra bardzo nalegała. Potem wyjaśniono nam, że na wsi panuje zwyczaj, iż jeśli mężczyźni siedzą na ziemi, kobieta nie może siedzieć wyżej od nich”.
James i Dawne odwiedzili kiedyś szkołę, by porozmawiać z nauczycielką, która wcześniej okazała zainteresowanie. Ta jednak posłała ucznia z wiadomością, że nie jest to najdogodniejsza pora na rozmowę. Misjonarze postanowili więc porozmawiać z tym chłopcem. Miał na imię Patrick. Zapytali go, czy wie, po co przyszli, i po krótkiej rozmowie wręczyli mu książkę Młodzi ludzie pytają — praktyczne odpowiedzi, a następnie zapoczątkowali z nim studium biblijne. Patrick był sierotą i mieszkał w pokoju dobudowanym do domu jego stryja. Sam musiał o siebie zadbać, sam przygotowywał sobie posiłki i pracował dorywczo, żeby opłacić czesne w szkole. Zrobił piękne postępy, został ochrzczony, a teraz jest starszym w zborze.
Od początku działalności ewangelizacyjnej w latach trzydziestych minionego stulecia osiągnięto w Suazi zachęcające rezultaty. W roku 2006 w głoszeniu dobrej nowiny o Królestwie Bożym uczestniczyły w tym kraju 2292 osoby, które prowadziły 2911 studiów biblijnych.


Cytat:
Porzucił spirytyzm i poligamię
ISAAC TSHEHLA
URODZONY 1916 rok
CHRZEST 1985 rok
Z ŻYCIORYSU Rozczarowany chrześcijaństwem, przed poznaniem prawdy był bogatym szamanem.
ISAAC i trzej jego przyjaciele — Matlabane, Lukas i Phillip — wychowywali się w górach Sekhukhune na północnym wschodzie RPA. Ci czterej młodzi mężczyźni postanowili wystąpić z Kościoła apostolskiego, gdyż raziła ich obłuda widoczna wśród jego członków. Wspólnie zaczęli szukać religii prawdziwej. Z czasem jednak stracili ze sobą kontakt.
Trzech spośród nich razem ze swymi żonami w końcu zostało Świadkami Jehowy. A co się stało z Isaakiem? Poszedł w ślady swego ojca, który był znanym szamanem. Zaczął myśleć wyłącznie o wzbogaceniu się i z czasem osiągnął ten cel. Stał się właścicielem dużego stada bydła i miał pokaźne konto w banku. Zgodnie z tradycją jako człowiek majętny miał też dwie żony. Tymczasem Matlabane postanowił odszukać Isaaca i powiedzieć mu, że trzech jego dawnych przyjaciół znalazło religię prawdziwą.
Isaac bardzo się ucieszył z ponownego spotkania z Matlabane i chciał się dowiedzieć, co skłoniło jego dawnych przyjaciół do zostania Świadkami Jehowy. Zapoczątkowano z nim studium Biblii na podstawie broszury Rozkoszuj się życiem wiecznym na ziemi! Na ilustracji oznaczonej numerem 17 w miejscowej wersji pokazano afrykańskiego szamana, który rzuca na ziemię kości, aby odpowiedzieć na pytanie swojego klienta. Isaac był zaskoczony, gdy się dowiedział, że w myśl Księgi Powtórzonego Prawa 18:10, 11 takie praktyki spirytystyczne nie podobają się Bogu. Stropił się, gdy zobaczył ilustrację numer 25 przedstawiającą poligamistę i jego żony. Podpis odsyłał do Listu 1 do Koryntian 7:1-4, według którego prawdziwy chrześcijanin może mieć tylko jedną żonę.
Isaac pragnął dostosować się do tego, co mówi Pismo Święte. W wieku 68 lat odprawił swą drugą żonę i zalegalizował związek z pierwszą, Floriną. Przestał też być szamanem i wyrzucił kości do wróżenia. Pewnego razu w trakcie studium biblijnego do Isaaca przybyli z daleka dwaj klienci. Chcieli mu zapłacić zaległe 550 randów (wtedy równowartość 140 dolarów). Isaac odmówił przyjęcia pieniędzy i dał tym mężczyznom świadectwo, wyjaśniając, że już nie para się dawnymi praktykami, bo studiuje Biblię i chce zostać Świadkiem Jehowy. Wkrótce osiągnął swój cel — w roku 1985 on i Florina zgłosili się do chrztu. Obecnie Isaac ma 90 lat i od kilku lat usługuje jako starszy w zborze chrześcijańskim.


Cytat:
Afryka
W swym pierwszym liście do Koryntian apostoł Paweł napisał: „Nie otrzymaliśmy ducha świata, lecz ducha, który jest od Boga, abyśmy znali to, co zostało nam życzliwie dane przez Boga” (1 Kor. 2:12). Takiego właśnie ducha przejawiają Świadkowie Jehowy w Afryce, czym odróżniają się od otaczającego ich samolubnego i niespokojnego świata.
Neutralność, bezstronność i miłość okazywana przez Świadków Jehowy przyciąga ludzi do Słowa i organizacji Jehowy. Pewien brat z Zairu pisze na ten temat: „We wsi Monigi, leżącej na przedmieściach Gomy, Hutu i Tutsi już nie chodzą do kościołów chrześcijaństwa, by członkowie drugiego plemienia nie napadli ich podczas nabożeństwa. Większość uchodźców wróciła do Ruandy, a pozostali mieszkańcy dwóch sąsiednich wiosek wiedzą, że jedynym miejscem, gdzie Hutu i Tutsi spokojnie ze sobą przebywają, jest Sala Królestwa Świadków Jehowy. Toteż wielu prosi o studium biblijne”.
W Angoli po trzydziestu latach wojny domowej zapanował względny pokój. Świadkowie Jehowy korzystają z tego, by głosić o Królestwie Bożym. W niektórych rejonach spotykają się z nadzwyczajnym przyjęciem. Po czteroletniej przerwie nadzorca obwodu mógł wreszcie odwiedzić zbór w północnej prowincji Uíge. Działa tam 75 głosicieli, którzy nie posiadali się z radości, gdy z wykładu publicznego skorzystało 794 obecnych. Na południu kraju otwarto domy misjonarskie w Benguela i Namibe. Grono 28 969 głosicieli ma jeszcze dużo do zrobienia, o czym świadczy fakt, że na Pamiątkę przybyły aż 108 394 osoby.
Kiedy pionierka w Addis Abebie w Etiopii wracała ze służby polowej, zauważyła przed wejściem do jakiegoś domu kobietę z dzieckiem na kolanach. Czteroletnia dziewczynka nagle zaczęła się szamotać, wyrwała się matce i pobiegła do naszej siostry z wyciągniętą ręką, chcąc się przywitać. Pionierka nie znała tej rodziny, ale wykorzystała okazję, by porozmawiać z matką, i spytała czy nie mogłyby wejść do środka. Gdy zaczęła opowiadać o nadziei Królestwa, kobieta wybuchnęła płaczem. Spytana o przyczynę, wyznała, że akurat chciała się otruć. Właśnie pytała Boga w modlitwie, dlaczego ją opuścił, gdy jej dziecko przykuło uwagę siostry. Zwierzyła się jej ze swych licznych problemów. Pionierka ją pocieszyła i zapoczątkowała studium biblijne. Mimo sprzeciwu rodziny owa kobieta robi piękne postępy.
Stella, studentka z Nigerii, poszukiwała prawdy. Od paru lat należała do Kościoła zielonoświątkowego i myślała, że znalazła religię prawdziwą. Postanowiła napisać książkę wykazującą, że wszystkie inne wyznania są fałszywe. Gdy jednak zrobiła listę religii znanych w jej kraju, stwierdziła, iż niewiele wie o Świadkach Jehowy. Postanowiła wtedy: „Pochodzę na ich zebrania przez trzy miesiące, żeby zdobyć o nich więcej informacji”. Jeszcze tego samego tygodnia zjawiła się na zgromadzeniu obwodowym. Pod koniec programu zaczęły jej się nasuwać wątpliwości co do wyznawanej religii. W następnym tygodniu przybyła do miejscowej Sali Królestwa. Przeczytała również wszystkie publikacje Świadków Jehowy, jakie tylko wpadły jej w ręce. Po trzecim zebraniu podeszła do starszego zboru i oświadczyła: „Bracie, ochrzcij mnie. Jestem teraz jedną z was”. Nadzorca wyjaśnił, iż trzeba najpierw nabyć więcej wiedzy. Potem wręczył jej książkę do studiowania. Stella przeczytała ją w dwa dni, po czym oznajmiła starszemu: „Bracie, już przeczytałam tę książkę. Ochrzcijcie mnie”. Starszy umówił ją na studium z pewną siostrą i parę miesięcy później Stella została ochrzczona.
W Mali nasi bracia zdają sobie sprawę, że zebrania chrześcijańskie należą do miłościwych środków pomocniczych przewidzianych przez Boga dla Jego sług. Pragną rozbudzić takie samo docenianie u nowo zainteresowanych, dlatego starają się, aby się na nich dobrze czuli. Jedna z takich osób napisała: „Gdy pierwszy raz przyszedłem do Sali Królestwa, silne wrażenie zrobił na mnie widok tylu szczęśliwych twarzy i okazana mi życzliwość. Trochę się spóźniłem, toteż usiadłem sam. Natychmiast pewne małżeństwo podało mi Biblię i Strażnicę. Po zebraniu prawie każdy podszedł i uścisnął mi rękę, dzięki czemu poczułem się jak w domu. Opuściłem Salę z Biblią w Przekładzie Nowego Świata, z książką Największy ze wszystkich ludzi i Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi. Jeszcze tego samego wieczora zacząłem je czytać i dowiedziałem się wtedy, że Bóg ma na imię Jehowa”.
W szkole w Sierra Leone koledzy dokuczali Stephenowi, bo stronił od niemoralnych tematów i rozpusty. Nie informując go o niczym, napisali w jego imieniu list miłosny do pewnej koleżanki. Po jakimś czasie podeszła do niego i powiedziała: „Dostałam twój list i zgadzam się, ale ty nic nie robisz w tym kierunku”. Brat był zaskoczony i wyjaśnił, że wcale do niej nie pisał. Zaraz następnego dnia przyniósł do szkoły książkę Pytania młodych ludzi — praktyczne odpowiedzi. Zebrał kolegów z klasy i tę dziewczynę i omówił z nimi temat „Życie płciowe i moralność”. Nieco później koledzy jeszcze raz zrobili to samo. Nasz młody brat ponownie porozmawiał z nimi o chrześcijańskim postępowaniu, korzystając z książki Pytania młodych ludzi. Z czasem większość „dręczycieli”, jak ich nazwał, porzuciła szkołę. Ci, którzy pozostali, bardzo szanują jego odwagę i prawość.
W Suazi głosiciele uważają, że książkę Wiedza łatwo się rozpowszechnia, a pewna pionierka donosi, iż udało się jej przestudiować z zainteresowaną dziewięć rozdziałów zaledwie w ciągu dziesięciu spotkań. Pisze o tej osobie: „Od pierwszego studium nie opuściła ani jednego zebrania zborowego. W Suazi bardzo trudno jest o pracę, toteż jeśli ktoś dostanie jakąś propozycję — nawet za skromną zapłatę — na ogół ją przyjmuje. Sąsiadka zaprosiła moją zainteresowaną na rozmowę kwalifikacyjną do miejscowego kasyna, gdzie potrzebowali krupierów. Zainteresowana odmówiła, oświadczając, że nie chce opuścić studium biblijnego, zaplanowanego na ten wieczór. Sąsiadka zaproponowała, że zapłaci za taksówkę, aby mogła wrócić na czas. Mimo to odmówiła. Gdy mi o wszystkim opowiedziała, spytałam, dlaczego jej zdaniem chrześcijanie nie powinni pracować w kasynie. Odrzekła, że podczas studium dowiedziała się, iż Jehowa nie pochwala hazardu. Następnie dodała: ‛Skoro miłuję Jehowę i pragnę spełniać Jego wolę, to jak mogłabym pracować w kasynie?’” Pionierka chciała ją wybadać, dlatego ciągnęła dalej: „Tam dobrze płacą i mogłabyś sobie kupić różne potrzebne rzeczy. Czy Jehowa by cię nie zrozumiał?” Zainteresowana wskazała na książkę Wiedza i oświadczyła siostrze, że czytała w Ewangelii według Mateusza 6:33, iż jeśli tylko będzie dawać pierwszeństwo Jehowie, to On będzie się zawsze o nią troszczył i pomoże jej uporać się z problemami.


Cytat:
BENIN - Poligamista znajduje prawdę
Chociaż działalność Świadków Jehowy w tym kraju nie była zalegalizowana, w styczniu 1949 roku pozwolono im zorganizować zgromadzenie w Kotonu. Informację o nim rozgłaszano za pomocą samochodów z megafonami; wykładu publicznego „Pokojowy rząd” wysłuchało ponad 1000 osób.
Na zgromadzenie to przybył między innymi Sourou Houénou — notariusz i sędzia, który stał na czele pewnej grupy praktykującej kult przodków. Miał cztery żony. Czy zdoła dokonać niezbędnych zmian, by kroczyć śladami Jezusa Chrystusa? Zerwał z kultem przodków, mającym związek ze spirytyzmem, i tym samym postąpił w myśl słów Jezusa: „Jehowę, twego Boga, masz czcić i tylko dla niego masz pełnić świętą służbę” (Łuk. 4:8). Uporządkował też swe sprawy matrymonialne, dostosowując się do mierników chrześcijańskich. Chociaż zrobił karierę cenioną w obecnym systemie, uczynił podobnie jak Saul z Tarsu, zanim został apostołem Pawłem — zrezygnował z niej i uznał to wszystko „za stertę śmieci” (Filip. 3:8). Aby móc swobodnie zajmować się sprawami Królestwa, ustąpił ze stanowiska notariusza oraz sędziego i podjął służbę pełnoczasową.
Zbór w Kotonu regularnie spotykał się w domu brata Houénou w dzielnicy Missebo. Pewnego razu gromada dzieci podjudzona przez duchownych katolickich usiłowała przerwać zebranie. W trakcie wykładu publicznego, wygłaszanego na ogrodzonym podwórku przy domu brata Houénou, jakiś chłopiec wspiął się na drzewo i zaczął przez mur obrzucać mówcę obelgami i kamieniami. Najwyraźniej jednak słabo celował, bo żaden kamień nie wyrządził przemawiającemu krzywdy. Za to jeden z nich poleciał w zupełnie innym kierunku i tak poważnie zranił jednego chłopca z tej hałasującej gromady, że trzeba go było odwieźć do szpitala! Wszystkie dzieci uznały to za karę Bożą i uciekły ze strachu. Zebranie toczyło się dalej bez żadnych zakłóceń.
Wudu a Jehowa
Zdarzenie to obserwowała z daleka Dogbo-Tindé Ogoudina. Prowadziła sklepik tekstylny naprzeciw domu brata Houénou. Była też sekretarzem żeńskiego zakonu fetyszystów w Porto Novo. Jednakże zachowanie Świadków w trakcie tego napadu tak jej się spodobało, że zainteresowała się orędziem Królestwa. Wkrótce zaczęli ją zaciekle atakować kapłani fetyszystyczni. Ich przywódca oznajmił, iż pozostało jej siedem dni życia, gdyż stanęła po stronie Świadków. Aby jego przepowiednia się sprawdziła, uciekł się do czarów.
Chociaż zdarzało się, że złe duchy kogoś uśmierciły, siostra Ogoudina wcale się nie przeraziła. Rzekła: „Jeżeli to fetysz uczynił Jehowę, umrę, ale jeśli Jehowa jest Bogiem Najwyższym, to go zwycięży”. Szóstego dnia w nocy kapłani złożyli swemu fetyszowi — Gbeloko — ofiary z kóz, wypowiadając przy tym zaklęcia. Ścięli banan i ubrawszy go w białe szaty, zaczęli wlec po ziemi, by przedstawić symbolicznie śmierć siostry. Po tym wszystkim byli tak pewni swego, że oznajmili publicznie, iż Dogbo-Tindé Ogoudina już nie żyje. Ale co się wydarzyło nazajutrz rano?
Siostra Ogoudina pojawiła się na rynku i jak niemal każdego ranka sprzedawała materiały. Wcale nie umarła i miała się bardzo dobrze! Natychmiast wysłano delegację do naczelnego kapłana fetyszystów w Porto Novo, by go poinformować, co się stało, a raczej, co się nie stało. Nieskuteczność jego zaklęć doprowadziła go do wściekłości. Dostrzegł w tym zagrożenie dla swej władzy nad ludźmi i wyruszył z Porto Novo do Kotonu tylko po to, by odszukać i zabić siostrę Ogoudinę. Kiedy miejscowi bracia zorientowali się, że szykują się kłopoty, pomogli jej zamknąć sklepik i zabrali ją w bezpieczne miejsce.
Brat Houénou cały tydzień ukrywał siostrę Ogoudinę, a potem wynajął samochód i obwiózł ją po Porto Novo, by każdy mógł zobaczyć, że żyje. W 1949 roku samochody były jeszcze rzadkością w Afryce, toteż mało który przejeżdżał nie zauważony. Brat Houénou postarał się, aby siostrę widziało jak najwięcej osób, a na koniec zatrzymał się pod drzwiami jej dawnego żeńskiego zakonu fetyszystycznego. Wysiadłszy z samochodu, oznajmiła wszem wobec, że chociaż naczelny kapłan fetyszystów rzucił na nią śmiertelny urok, to jej Bóg, Jehowa, okazał się silniejszy! Stał się dla niej „mocną wieżą” (Prz. 18:10). Mimo słabego zdrowia siostra Ogoudina wiernie służyła Jehowie do końca życia. Jej odważna postawa pomogła innym czcicielom fetyszów uwolnić się z więzów spirytyzmu.


Cytaty pochodzą z Roczników ŚJ ŹÓDŁO

Mam poszukać więcej sprawozdań z Afryki?

W moim zborze są bracia, którzy głosili w Afryce, w różnych krajach, w okolicy bardzo wiele osób przebywało albo dalej tam głosi, kilka lat temu byłem na pokazie zdjęć z Afryki, które przedstawiła siostra tam mieszkająca, jest nauczycielką w szkole, pokazała jak się tam głosi od wioski do wioski. Można wraz ze ŚJ obejrzeć film z takiej działalności głoszenia w Afryce i wielu innych krajów na świecie.

Właśnie ta działalność GŁOSZENIA i pozyskiwania UCZNIÓW, którą nakazał Jezus jest jedyną szansą dla ludzkości obecnie żyjącej na ziemi.
Zmiana tytułu tematu
edited by wit
Ostatnio zmieniony przez wit 2010-12-11, 21:41, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Yarpen Zirgin 
Katolik


Wyznanie: Kościół katolicki
Pomógł: 16 razy
Wiek: 43
Dołączył: 22 Maj 2006
Posty: 15750
Wysłany: 2010-12-09, 22:04   

"Poprosimy" o źródła cytatów, Ariusie. Dokładne, a nie hasło "pochodzą z Roczników ŚJ".
_________________
Udowadnia się winę, a nie niewinność.

Aha... Nie licz na moją odpowiedź na złośliwości, szyderstwa i próby zmiany tematu.
 
 
Arius 
badacz Biblii


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 4947
Skąd: kosmopolita
Wysłany: 2010-12-09, 22:08   

Yarpen Zirgin napisał/a:
"Poprosimy" o źródła cytatów, Ariusie. Dokładne, a nie hasło "pochodzą z Roczników ŚJ".


Nie mam takiego obowiązku podawać tobie DOKŁADNEGO ŹRÓDŁA.

Chyba że zmienisz regulamin.
 
 
Yarpen Zirgin 
Katolik


Wyznanie: Kościół katolicki
Pomógł: 16 razy
Wiek: 43
Dołączył: 22 Maj 2006
Posty: 15750
Wysłany: 2010-12-09, 22:10   

A ja nie mam obowiązku przepuścić posta, w którym nie ma podanych źródeł wrzuconych cytatów.

Czekam pół godziny. Jak ich nie będzie, to wywalam go do kosza.
_________________
Udowadnia się winę, a nie niewinność.

Aha... Nie licz na moją odpowiedź na złośliwości, szyderstwa i próby zmiany tematu.
 
 
Arius 
badacz Biblii


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 4947
Skąd: kosmopolita
Wysłany: 2010-12-09, 22:14   

Yarpen Zirgin napisał/a:
A ja nie mam obowiązku przepuścić posta, w którym nie ma podanych źródeł wrzuconych cytatów.

Czekam pół godziny. Jak ich nie będzie, to wywalam go do kosza.


Widzę, że regulamin swoje a ty swoje :-) .

Jak w regulaminie będzie, że mam podać DOKŁADNE CYTATY to je podam.
 
 
Bobo 


Pomógł: 551 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13741
Wysłany: 2010-12-09, 22:20   

Jak zwykle cenzura katolicka. Wychodzi na to, że... dyskutanci sobie rozmawiają a moderator zaczyna przeszkadzać. Jakoś nike nie wnosi zastrzeżeń, że cytaty zafałszowane, czy coś w tym stylu. Yarpen chce tu drugą Wikipedię zrobić, gdzie wszystko musi być poparte naukowo wręcz.

Czy Yarpen nie zauważa, że swoją praktyką rozmija się z duchem forum jako takiego?
Wywali do kosza???? A co Yarpenowi do tego? Rozumiem, gdyby nike oponowała, ale... mod???
To są owe bezduszne praktyki YZ. Chłop ma coś chyba z psychiką... naciąga regulamin do granic niemożliwości.

Ehhh.... zdaje się, że chyba niedługo YZ zostanie sam na forum i... będzie dumny. Bo myśli, że ostatni kto nie 'wypadł' zwycięża, a zapomniał, że ideą forum jest... wspólna dyskusja w jak największym gronie... ale, agneess dała mu wolną rękę to i forum się zbiesiło ;-) Nawet innych adminów czy juniorów nie ma aby cokolwiek zaoponowali przeciw wariackim praktykom...
 
 
Arius 
badacz Biblii


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 4947
Skąd: kosmopolita
Wysłany: 2010-12-09, 22:28   

Bobo napisał/a:
Jak zwykle cenzura katolicka. Wychodzi na to, że... dyskutanci sobie rozmawiają a moderator zaczyna przeszkadzać. Jakoś nike nie wnosi zastrzeżeń, że cytaty zafałszowane, czy coś w tym stylu. Yarpen chce tu drugą Wikipedię zrobić, gdzie wszystko musi być poparte naukowo wręcz.

Czy Yarpen nie zauważa, że swoją praktyką rozmija się z duchem forum jako takiego?
Wywali do kosza???? A co Yarpenowi do tego? Rozumiem, gdyby nike oponowała, ale... mod???
To są owe bezduszne praktyki YZ. Chłop ma coś chyba z psychiką... naciąga regulamin do granic niemożliwości.

Ehhh.... zdaje się, że chyba niedługo YZ zostanie sam na forum i... będzie dumny. Bo myśli, że ostatni kto nie 'wypadł' zwycięża, a zapomniał, że ideą forum jest... wspólna dyskusja w jak największym gronie... ale, agneess dała mu wolną rękę to i forum się zbiesiło ;-) Nawet innych adminów czy juniorów nie ma aby cokolwiek zaoponowali przeciw wariackim praktykom...


Zauważ jak szybko pisał ten swój post, wysłany 1 sekundę po moim poście :-) , to jest speed.
 
 
Arius 
badacz Biblii


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 4947
Skąd: kosmopolita
Wysłany: 2010-12-11, 22:58   

Posty tutaj wrzucone pochodzą z wątku
Nasze życie mówi głośniej niż nasze słowa
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 12